"Kultura czy wręcz kult broni". W USA po zamachu powraca dyskusja nad prawem do noszenia broni

- Nie mam wątpliwości, że gdyby w USA nie było powszechnego prawa do noszenia broni, trudniej byłoby o dostęp do niej, problem nie byłby tak gigantyczny, a liczby tak szokujące - mówił w TOK FM prof. Paweł Laidler z UJ.

- W USA postępuje polaryzacja: Amerykanie są mocno podzieleni jeśli chodzi o prawo do noszenia broni, ale z drugiej strony ogromna większość nie chce likwidacji drugiej poprawki do konstytucji - mówił w audycji "Połączenie" prof. Paweł Laidler, amerykanista z Instytutu Amerykanistyki i Studiów Polonijnych Uniwersytetu Jagiellońskiego w komentarzu do najtragiczniejszej w historii tego kraju w skutkach strzelaninie w Los Angeles, w której zginęło co najmniej 59 osób a ponad 500 odniosło poważne obrażenia.

Kultura broni czy wręcz jej kult?

- W Stanach Zjednoczonych istnieje kultura broni: są ludzie, którzy kolekcjonują broń, są też tacy, którzy kupują broń, bo nie czują się bezpiecznie albo chcą czuć się bezpieczniej. Są też tacy, którzy robią to nielegalnie - mówił profesor Laidler podkreślając, że wciąż nie wiadomo, jak w posiadanie swego arsenału wszedł Stephen Paddock.

- Kultura broni w USA polega nie tylko na tym, że są sklepy z bronią i gitarami - w takim właśnie sklepie między innymi Paddock nabywał broń - ale ta kultura broni przejawia się w tym, co serwują i w jakiej formie media, jak to wygląda w internecie, jakie są filmy, jakie są gry. Broń jest czymś naturalnym... - mówił prof. Laidler

- Czyli właściwie mówi Pan o, w pewnym sensie, kulcie broni - dopytywał prowadzący audycję Jakub Janiszewski.

- Tak, to prawda: oczywiście nie dotyczy on wszystkich, natomiast są takie obszary Stanów Zjednoczonych, gdzie to się dzieje i gdyby prześledzić regulacje prawne w poszczególnych stanach okaże się, że są stany, które mają bardzo zaostrzone przepisy wymagające szeregu dokumentów, specjalnych badań i zezwalają na dostęp do jedynie niektórych typów broni, a są stany, które pozwalają nawet na broń półautomatyczną. Oczywiście nie wiemy, czy ta broń, którą zgromadził Paddock, została w całości legalnie nabyta - podkreślał raz jeszcze prof. Laidler.

Gdybyśmy popatrzyli na to, co stało się po 11 września do dzisiaj, ile osób zginęło z rąk terrorystów: tych rozumianych przez politykę bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych, tak zwaną wojnę z terroryzmem, to okaże się, że jest to 2 tysiące razy mniej ludzi, niż ci, którzy w tym samym czasie zginęli przypadkowo bądź nie właśnie w wyniku postrzeleń, zabójstw z broni, która została legalnie zakupiona na terenie USA. A więc problem jest gigantyczny

Nie mam wątpliwości, że gdyby w USA nie było powszechnego prawa do noszenia broni trudniej byłoby o dostęp do niej problem nie byłby tak gigantyczny a liczby tak szokujące.- mówił prof. Paweł Laidler.

Ekspert przypominał, że od roku 2010, w wyniku werdyktu Sądu Najwyższego prawo indywidualne do noszenia broni jest w USA podobnie jak wolność słowa czy wolność religijna i inne, prawem fundamentalnym.

- A zatem z konstytucyjnej perspektywy ten człowiek miał prawo do noszenia broni, choć oczywiście nie miał prawa zrobić tego, co zrobił i tu jest inne pytanie: czy odpowiednie służby nie powinny jednak sprawdzać, czy ktoś nie gromadzi dużej ilości broni, jednak to napotkałoby na kolejny kluczowy problem i fundamentalną dla Ameryki przeszkodę: prawo do prywatności, nie można do kogoś zapukać tylko dlatego że ma sto sztuk broni w domu - mówił prof. Laidler.

Całej rozmowy wysłuchasz tutaj:

DOSTĘP PREMIUM