Zakon wypłacił odszkodowanie za gwałty. Teraz chce odzyskać pieniądze

Zakon Chrystusowców złożył kasację do Sądu Najwyższego w sprawie odszkodowania dla ofiary księdza pedofila. Wcześniej wypłacił ofierze milion zł.

W październiku w tej sprawie zapadł w Poznaniu prawomocny wyrok. Sąd apelacyjny przyznał 25 letniej dziś kobiecie milion złotych zadośćuczynienia i dożywotnią rentę za krzywdy doznane w wieku 13 lat przez zakonnika. Roman B. więził i wielokrotnie gwałcił nastolatkę. Za to spędził w więzieniu 4,5 roku. Jeszcze w ubiegłym roku Zakon Chrystusowców wypłacił pani Katarzynie zasądzone zadośćuczynienie, teraz próbuje odzyskać pieniądze, stąd skarga złożona do SN.

Pełnomocnik chrystusowców od początku tej sprawy podkreślał, że odpowiedzialność za popełnione przestępstwa powinien ponieść Roman B., należący kiedyś do zgromadzenia. Mecenas Krzysztof Wyrwa podkreśla, że były już zakonnik działał na własny rachunek, a przełożeni nie wiedzieli o tym, że gwałci trzynastolatkę i nie mogą za to odpowiadać.

Z kolei pełnomocnik pani Katarzyny mówi, że złożenie kasacji przedłuża tylko niepewność kobiety, która i tak wiele już wycierpiała i chciałaby zamknąć przykry dla niej rozdział. Decyzja zakonu o złożeniu kasacji może dziwić, biorąc pod uwagę prawomocny wyrok i dwukrotne orzeczenie sądu. Sąd nie miał też wątpliwości, że zakon ponosi pełną odpowiedzialność za czyny popełnione przez swojego księdza, nawet jeśli teraz nie należy już do zgromadzenia. 

- Liczyliśmy na to, że zakon odstąpi od złożenia kasacji. Pani Kasia jest nieco zdegustowana takim postępowaniem zakonu. Z jednej strony myślała, że już będzie miała spokój. Z drugiej strony widzi, że zakon jest gotowy uiścić w sądzie za samo przyjęcie skargi kasacyjnej kilkadziesiąt tysięcy zł. To pokazuje determinację, żeby unicestwić wyroki, które pani Kasi choć trochę sprawiedliwości oddały - komentował w TOK FM Jarosław Głuchowski, adwokat współpracujący z Fundacją "Nie lękajcie się" .

DOSTĘP PREMIUM