Konferencja bliskowschodnia coraz bliżej. "To wpadka MSZ, odbije się na naszym prestiżu"

Już w środę i czwartek w Warszawie odbędzie się konferencja amerykańsko-polska o Bliskim Wschodzie. Na razie spotkanie jest mocno krytykowane. - Traktuję to jako dość dużą wpadkę MSZ - ocenił dr Bartosz Bojarczyk.

O randze konferencji bliskowschodniej, która odbędzie się w dniach 13-14 lutego w Warszawie, Karolina Głowacka rozmawiała z dr Bartoszem Bojarczykiem z Zakładu Stosunków Międzynarodowych, Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie.

Najgłośniej przeciwko spotkaniu protestuje Iran. - Ona w zamierzeniu nie jest antyirańska. Niemniej jednak cele i wypowiedzi polityków z Izraela i USA jednoznacznie traktują o tym, że może mieć taki wyraz – ocenił dr Bojarczyk.

Zdaniem eksperta, strona polska źle organizuje przedsięwzięcie. - Dużym lapsusem dyplomatycznym był fakt, że Amerykanie ogłosili konferencje w wywiadzie telewizyjnym. Polski MSZ zareagował trzy godziny później. Można to było rozegrać inaczej, wcześniej zaprosić gości, przygotować agendę, której nadal nie ma – krytykował dr Bartosz Bojarczyk. W jego ocenie to "dość duża wpadka polskiego MSZ". - Odbije się na naszym prestiżu międzynarodowym, na naszych stosunkach handlowych z Bliskim Wschodem – mówił ekspert.

Resort spraw zagranicznych w piątek zaprosił na konferencję przedstawicieli Palestyny. Ci zaś już wcześniej stwierdzili, że nie przyjadą do Warszawy, bo spotkanie służy tylko "realizacji interesów strony amerykańskiej". - USA chcą przekonać społeczność międzynarodową do większego działania na Bliskim Wschodnie. Amerykanie robią to nieudolnie, polska dyplomacja została w to wplątana. Nie wiem czemu ma to służyć. Nasze zaangażowanie nie przyniesie nam żadnych pożytków w polityce bliskowschodniej – podkreślił Bojarczyk.

- Nie wiem czy takie kumplowanie się z Amerykanami bez wyraźnej zapłaty przyniesie nam jakieś korzyści – podsumował ekspert.

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj!

DOSTĘP PREMIUM