Troje poważnych kandydatów na prezydenta i długa lista statystów. A każdy z rolą do odegrania. Spektakl wokół wyborów na Ukrainie

W najbliższą niedzielę (31 marca) Ukraińcy będą wybierać prezydenta. Na liście kandydatów do najwyższego urzędu w państwie jest aż 39 pretendentów. I wbrew pozorom, każdy z nich może pełnić w tych wyborach bardzo konkretną rolę.
Zobacz wideo

Jak wynika z sondaży, szanse na wejście do drugiej tury ma tylko troje kandydatów: obecny prezydent Petro Poroszenko, była premier i jedna z głównych postaci Pomarańczowej Rewolucji Julia Tymoszenko oraz aktor i komik Wołodymyr Zełeński

Wszyscy kandydaci, by znaleźć się na liście, musieli zainwestować równowartość kilkuset tysięcy złotych. - Dla kilkorga z nich zbliżające się wybory to jedynie wstęp do kluczowych jesiennych wyborów parlamentarnych. Ale już start pozostałych, czyli przeważającej większości, to ukraińska sztuka wyborcza - tłumaczy dziennikarka TOK FM Agnieszka Lichnerowicz. 

Jak wyjaśniał z kolei jeden z najbardziej znanych ukraińskich dziennikarzy Witalij Portnikow,  inwestują oni w start, by potem sprzedać przysługujące kandydatom miejsca w komisjach wyborczych. Miejsca kluczowe, by pilnować głosowania, albo odwrotnie - by wyniki ulepszyć. 

Są też kandydaci techniczni. - Jeśli sztab Julii Tymoszenko wystawi kandydata o poglądach podobnych do tych Petra Poroszenki, to jest szansa, że ten podbierze mu choć trochę głosów i na odwrót, bo naprawdę nieduża ich liczba może okazać się rozstrzygająca. Dlatego o zwycięstwie może przesądzić taki Jurii Tymoszenko - a nuż kogoś zmyli - tłumaczy Lichnerowicz. 

Ukraina - wybory prezydenckie, sondaże, fałszerstwa

Na prawie 28 procent głosów może liczyć lider ukraińskich sondaży, aktor i komik Wołodymyr Zełeński. O wejście do drugiej tury wyborów prezydenckich będą do ostatniej chwili walczyć prezydent Petro Poroszenko i była premier, Julia Tymoszenko. Najnowsze sondaże potwierdzają, że oboje mogą liczyć na około 16 procent głosów. 

Wybory prezydenckie w Ukrainie. Kim jest Wołodymyr Zełenski?

Jak informuje będąca obecnie na Ukrainie Agnieszka Lichnerowicz, obserwatorzy prognozują, że zbliżające się wybory prezydenckie mogą być jednymi z najmniej zafałszowanych w historii kraju. Jednak jak zaznacza Witalij Portnikow, wszystkie sztaby spróbują choć trochę podkolorować wyniki. - Może to być 3-4 procent. To jest ważne - podkreśla, tłumacząc, że tak mała różnica może być rozstrzygająca. 

Charkowski aktywista i dziennikarz Wołodymyr Czystylin zaznacza, że wobec tak małych różnic, niezależnie od tego, czy do fałszerstw dojdzie i jak duże one będą, kandydaci pewnie i tak się o nie wzajemnie oskarżą. - Powiem ci, jak będzie. O drugiej w nocy wyjdzie Julia Tymoszenko i ogłosi, że ma wyniki z komisji i że przeszła do drugiej tury. Inne rezultaty nazwie fałszerstwem - tłumaczy. 



DOSTĘP PREMIUM