Brexit. Theresa May: Wielka Brytania wyjdzie z Unii Europejskiej z umową albo nie wyjdzie z niej wcale

Premier Wielkiej Brytanii Theresa May stara się oddalić wizję twardego brexitu. W sobotę stwierdziła, że jej kraj opuści Unię Europejską z umową albo nie opuści jej wcale.
Zobacz wideo

Tym samym May odrzuciła proponowaną przez eurosceptyczne skrzydło Partii Konserwatywnej opcję bezumownego brexitu. Szefowa rządu zaznaczyła, że "parlament wyraził się jasno, że zastopuje wyjście Wielkiej Brytanii bez umowy, (więc) teraz mamy jasny wybór: albo wyjdziemy z UE z umową albo nie wyjdziemy wcale".

Brexit wyślizgnie się Brytyjczykom z rąk?

Theresa May, cytowana przez czasopismo "The Observer", przyznała, że im dłużej trwa zamieszanie z wychodzeniem Wielkiej Brytanii ze Wspólnoty, tym bardziej rośnie ryzyko, że do brexitu w ogóle nie dojdzie. - To oznaczałoby, że brexit, za którym zagłosowali Brytyjczycy, wyślizgnąłby nam się z dłoni - mówiła, ale jednocześnie deklarowała, że ona nie zgodzi się na taki rozwój wydarzeń.

W piątek jednak sama May napisała do przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska z prośbą o wydłużenie procesu wyjścia z Unii Europejskiej do 30 czerwca z opcją udziału w majowych wyborach do Parlamentu Europejskiego, gdyby Wielkiej Brytanii nie udało się wcześniej sfinalizować umowy ws. opuszczenia Wspólnoty. W liście zadeklarowała, że przygotuje harmonogram prac nad wyjściem z UE jeszcze przed 23 maja (wtedy rozpoczynają się na terenie Unii wybory), ale będzie też kontynuować odpowiedzialne przygotowania do organizacji głosowania, gdyby do tego czasu do brexitu nie doszło. Ta propozycja zostanie rozpatrzona na przyszłotygodniowym szczycie UE. Muszą się na nią zgodzić jednogłośnie liderzy 27 pozostałych państw członkowskich.

Brexit. May ma coraz większy problem u siebie w kraju

Niedzielny "Sunday Telegraph" zaznaczył, że zasugerowany przez May nowy termin spotkał się z ostrą krytyką wewnątrz Partii Konserwatywnej, a eurosceptyczni ministrowie w jej rządzie rozważają masową rezygnację ze stanowisk, gdyby wyborcy musieli wybierać europosłów ponad trzy lata po tym, jak zagłosowali za wyjściem z UE.

Liderka klubu torysów w Izbie Gmin Andrea Leadsom, która jest jednym z czołowych zwolenników brexitu w gabinecie May, ostrzegła wręcz, że "wizja brexitu, którą mieliśmy, powoli nam umyka i zaczyna nam brakować czasu, aby ją uratować". Przestrzegała też przed decyzją o drugim referendum ws. wyjścia ze Wspólnoty - taka propozycja miała się pojawić w czasie rozmów, jakie Theresa May prowadzi z opozycyjną Partią Pracy. Takie rozwiązanie określiła jako "ostateczną zdradę" woli wyborców. - Skoro parlament póki co nie uszanował pierwszego wyniku, nie ma też powodu, aby wierzyć, że uszanowałby decyzję podjętą w drugim referendum - dodała z frustracją.

Wielka Brytania ma czas do 12 kwietnia, by zdecydować się na brexit bez umowy albo uzyskać zgodę UE na przedłużenie członkostwa we Wspólnocie i znalezienie nowego sposobu na wyjście z impasu politycznego. Mogłoby ono na przykład polegać na drugim referendum w sprawie brexitu lub znacznej zmianie proponowanego modelu relacji z UE (np. pozostanie we wspólnym rynku lub w unii celnej).

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM