Zełenski czyta z kartki i gubi język ukraiński, Poroszenko prawie krzyczy. Co o kandydatach na prezydenta Ukrainy powiedziała debata na stadionie?

Debata, a raczej przedwyborcze show na Stadionie Olimpijskim w Kijowie, nie przyniosła przełomu na finiszu kampanii przed drugą turą wyborów prezydenckich na Ukrainie. Ale Olga Popowycz na antenie TOK FM, wspólnie z Karoliną Głowacką, wskazała kilka ciekawych momentów.
Zobacz wideo

Na Stadionie Olimpijskim w Kijowie ustawiono w piątek dwie sceny, przed każdą z nich zgromadziła się publiczność. Początkowo zakładano, że obaj kandydaci będą debatować w ten właśnie sposób - każdy ze swojej sceny. Finalnie jednak Petro Poroszenko przeszedł na scenę Wołodymyra Zełenskiego. Później, zgodnie z ukraińskim prawem, odbyć się miała debata w telewizji publicznej - pojawił się na niej jednak tylko Poroszenko. 

 - Kiedy Wołodymyr Zełenski powiedział, że chce debatować z Poroszenką na stadionie, od samego początku było wiadomo, że jeśli prezydent przyjmie to zaproszenie, to nie będzie debata, to będzie show - mówiła w TOK FM Olga Popowycz, historyczka, ekspertka ds. ukraińskich. O Zełenskim, aktorze, komiku i faworycie kampanii wyborczej, mówiła, że czas starań o elekcję pokazuje jego brak doświadczenia i to, że on tego doświadczenia nie chce zdobyć. A w razie zwycięstwa może nie być w stanie zbudować zaplecza politycznego, którego dziś mu brakuje. Zwracała uwagę, że unikał on spotkania z Poroszenką w innych miejscach - nie pojawił się na debacie w telewizji, i to telewizji należącej do oligarchy Ihora Kołomojskiego, który - jak stwierdziła - w tej kampanii stoi właśnie za nim. 

Przed wyborami na Ukrainie. Debata czy show?

Karolina Głowacka zwracała uwagę, że w czasie debaty na Stadionie Olimpijskim w Kijowie dało się zaobserwować w zachowaniu Wołodymyra Zełenskiego pewną prawidłowość. Gdy wygłaszał to, co miał przygotowane do powiedzenia, był w tym świetny, znakomicie panował nad tłumem. Jednak gdy był zaskakiwany, gdy działo się coś nieprzewidzianego, zdarzało mu się gubić, tracić płynność w mówieniu po ukraińsku i przechodzić na rosyjski. - Wczoraj wszyscy widzieli, że on pytania do Poroszenki czytał. Czytał pytania, które miały być od ukraińskiego ludu. Tak naprawdę większość tych pytań pokrywało się z rosyjską dezinformacją - tłumaczyła Olga Popowycz. Pytana, czy może to oznaczać, że Zełenski jest narzędziem tej dezinformacji, odpowiedziała, że jest on częściowo jej producentem. 

Nawiązała tu do działalności Zełenskiego jako producenta w Studiu Kwartał 95 oraz aktora w "Wieczornym Kwartale" - programie kabaretowym, z którym jeździł on po Ukrainie. Studio Kwartał 95 w 2015 roku wypuściło też serial "Sługa narodu", w którym Zełenski wciela się w nauczyciela trochę przypadkiem trafiającego do polityki i wybranego na prezydenta. - Jak się jedzie autobusem z Polski gdzieś na Ukrainę, kierowcy włączają ten kabaret. Ogląda się to, czy się chce, czy nie - mówiła. Wskazywała na pewne cechy, które - jej zdaniem - sprawiają, że żarty te są dość prymitywne. - Oni śmieją się nie z problemów, a z polityków jako postaci. Np. z przewodniczącego Rady Najwyższej, który ma pewną wadę wymowy - tłumaczyła Popowycz. Przypomnijmy, że Radzie Najwyższej przewodniczy obecnie Andrij Parubij, komendant Euromajdanu. 

Nikt nie wygrał

W czasie stadionowej debaty, kiedy już Poroszenko przeszedł do sektora zajmowanego przez Zełenskiego i jego zwolenników, dało się zauważyć, że obecny prezydent nie tylko góruje nad aktorem posturą i śmieje się z niektórych zadawanych mu pytań, ale również stara się mówić bardzo głośno, wręcz krzyczeć. Miało to związek z tym, że po odczytaniu przez Zełenskiego pytania tłum jego zwolenników starał się zagłuszyć słowa obecnego prezydenta. 

Czy jednak można wskazać zwycięzcę tej debaty? Zdaniem Olgi Popowycz - nie. - Żaden z nich nie przedstawił swojej wizji rozwiązania problemów Ukrainy, wizji polityki zagranicznej. Zełenski od razu zaczął populistycznie obwiniać Poroszenkę. Podkreślał, że jest prostym chłopakiem, ale nie przyznał, że ukrywa deklarację podatkową, ukrywa kapitał w rajach podatkowym, ma nieruchomość za granicą, po sąsiedzku z rosyjskimi oligarchami - wyliczała. 

Wskazała też pewną różnicę w oczekiwaniach wobec obu kandydatów. - Od Poroszenki nie oczekujemy niczego kardynalnie nowego. A Zełenski idzie pod hasłem nowego oblicza w polityce, jej nowej jakości - wskazywała, przyznając, że aktor i komik nie budzi jej zaufania. Wczorajsza debata, jej zdaniem, nie wpłynie znacząco na wyniki głosowania i nie zmobilizuje do głosowania tych, którzy do ostatniej chwili wahają się, czy i na kogo oddać głos.  

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM