Sri Lanka. Ekspert o atakach: Syngalezi i Tamilowie mieli nadzieję, że przemoc jest już za nimi

W niedzielnych atakach na kościoły i hotele na Sri Lance zginęło co najmniej 290 osób, a 500 zostało rannych. Dr Michał Lubina z UJ tłumaczył w TOK FM, że po zakończeniu wojny domowej kraj nie był wolny od problemów, ale nie doszło do tak spektakularnej tragedii. - Koszmar powraca - zaznaczył.
Zobacz wideo

Dr Michał Lubina z Instytutu Bliskiego i Dalekiego Wschodu Uniwersytetu Jagiellońskiego podkreślił w rozmowie z Agnieszką Lichnerowicz, że w sprawie sprawców ataków na Sri Lance, można na razie tylko spekulować. 

- W swojej niewiedzy jestem na podobnym poziomie, co rząd Sri Lanki. Jak podawało BBC, nawet jeden z ministrów rządu nieoficjalnie, anonimowo, powiedział, że oni nie mają pojęcia, kto stał za tymi zamachami. Jeden z inspektorów wskazywał na grupę Thowheeth Jama'ath, ale nikt o niej nic nie wie, to jest zupełnie marginalna grupa, więc raczej interpretacja, że rząd nic nie wie, jest bardziej prawdopodobna - stwierdził ekspert.

Zaznaczył jednak, że są dwie główne możliwości, jeśli chodzi o organizacje mogące stać za zamachami:  
- Jedna, że islamiści, druga, że buddyści. Myślę, że raczej islamiści, bo na to wskazują dwie rzeczy. Po pierwsze zamachowcy samobójcy: to jest raczej styl dokonywania zamachów przez islamistów, a po drugie cele: czyli z jednej strony kościoły, z drugiej - drogie hotele. Nam się to wydaje nie łączyć, natomiast w mentalności islamistów to się wszystko łączy ze "zgniłym Zachodem" - tłumaczył gość TOK FM. Podkreślił jednak, że na razie to tylko spekulacje. 

Sri Lanka. Kolejna eksplozja. Bomba wybuchła w czasie próby rozbrojenia

Sri Lanka. Jakie będą konsekwencje ataków?

Zdaniem specjalisty na razie lankijskie społeczeństwo będzie przechodzić etap szoku i tragedii. Zaznaczył jednak, że ataki to bardzo silny cios w społeczność chrześcijańską Sri Lanki. Jako jedna z niewielu społeczności obejmowała ona zarówno stanowiących większość etniczną Syngalezów, jak i Tamilów. 

- Sri Lanka do tej pory nie miała do czynienia z tego typu atakami terrorystycznymi - podkreślił, tłumacząc, że wcześniej mieszkańcy byli narażeni na terroryzm polityczny Tamilskich Tygrysów. - On służył określonemu celowi politycznemu, jakim było prowadzenie przez nich walki, natomiast teraz mamy zamach, który przypomina raczej ogólnoświatowe zamachy islamistów oraz wpisuje się w ataki na chrześcijan na świecie w Wielkanoc - zaznaczył dr Lubina. 

Agnieszka Lichnerowicz zwróciła jednak uwagę, że muzułmanie stanowią jedynie jedną dziesiątą ludności wyspy. - Jeżeli chodzi o wewnętrzny obraz, to muzułmanie częściej byli ofiarami przemocy, w tym sensie, że są właśnie mniejszością - dodała. 

Eksplozje w kościołach i hotelach na Sri Lance. Liczba ofiar wzrosła do 290. Zatrzymano 24 osoby

Według eksperta jest to dodatkowy element, który jeszcze bardziej komplikuje sytuację. - Dlatego, że na Sri Lance to muzułmanie i chrześcijanie są prześladowani przez większość buddyjską, wiec oni się tam raczej wspierają - wyjaśniał. 

Dodał, że w maju Sri Lanka będzie obchodzić 10. rocznicę zakończenia wojny domowej, a ataki trudną sytuację wewnętrzną państwa jeszcze bardziej skomplikują. - Syngalezi czy Tamilowie mieli nadzieję, że przemoc jest już za nimi. Owszem  były problemy, ataki buddystów na muzułmanów czy innego rodzaju przemoc, natomiast nie było tak spektakularnej tragedii. Koszmar powraca. Przez 10 lat był w miarę spokój, a tu nagle takie uderzenie - stwierdził dr Lubina. 

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM