Czym się różni komik od polityka? Abelard Giza: Komik musi być szczery

Coraz częściej na ważne funkcje państwowe i samorządowe wybierani są komicy. - Komik powinien być od komedii, a komedia powinna często coś negować, buntować się - mówił w TOK FM Abelard Giza. Jego zdaniem tam, polityka zabija komedię.
Zobacz wideo

W niedawnych wyborach prezydenckich na Ukrainie na komika Wołodymyra Zełenskiego zagłosowało ponad 73 procent wyborców. Jego zwycięstwo w drugiej turze było więc przytłaczające. Jeszcze w czasie kampanii wyborczej, kiedy sondaże wskazywały go jako faworyta, wielu komentatorów wyrażało zdziwienie, że w wyścigu o tak poważną funkcję Ukraińcy stawiają na showmana.

Okazuje się jednak, że to coraz częstsza praktyka. Komicy, którzy wygrali wybory i zdobyli ważne funkcje, to m.in. były burmistrz Rejkiawiku Jón Gnarr, szef współrządzącej Włochami partii Beppe Grillo, prezydent Gwatemali Jimmy Morales i burmistrz Erywania Hayk Marutian.

Sceptycznie do tego trendu nastawiony jest popularny polski komik i stand-uper Abelard Giza. Jego zdaniem, polityka i satyra to sfery, których nie da się połączyć. - Komikiem się przestaje być i zaczyna się być politykiem. Polityka zabija komedię - mówił w TOK FM.

Jak zauważył, polityk może wystąpić w komediowym show, tak jak Barack Obama czy Robert Biedroń, jednak to tylko "fajny, kolorowy PR", a polityk musi podejmować decyzje, które "dotyczą całego miasta, kraju, Europy, świata". - Nie wiem, czy to dobrze, że komik wygrywa jakieś wybory. Komik powinien być od komedii, a komedia powinna często coś negować, buntować się - mówił Giza.

W tym zawodzie liczy się szczerość

Podkreślił, że w zawodzie komika, w przeciwieństwie do polityki, niezbędna jest szczerość, bo publiczności nie da się oszukać, że żart jest śmieszny - to musi ją faktycznie rozbawić.

- Cechy, które mają komicy, nagle stały się popularne wśród wyborców. Nie dlatego, że komicy jakoś się zmienili, ale dlatego, że polityka się bardzo zepsuła - zauważyła prowadząca audycję Agnieszka Lichnerowicz.

- Świat poszedł w kierunku szybkości, lekkości, trochę płycizny. Dlatego że jest tyle bodźców, że nie jesteśmy w stanie zatrzymać się nad czymś na dłużej. (...) Nagłówki, internet, teledyski. Wszystko jest szybkie, cięte, skaczące. I my też lubimy ludzi, którzy mówią szybko, opowiedzą żart, zamachają - ocenił Abelard Giza.

DOSTĘP PREMIUM