Theresa May zapowiada dymisję. Premier we łzach: Zrobiłam, co mogłam. To był dla mnie zaszczyt życia

Theresa May, szefowa brytyjskiego rządu ogłosiła, że 7 czerwca zrezygnuje ze stanowiska szefowej Partii Konserwatywnej. Dodała, że jasne jest dla niej, że w najlepszym interesie Wielkiej Brytanii jest, by misję rozpoczął nowy premier.
Zobacz wideo

- Jest i zawsze będzie powodem głębokiego żalu, że nie byłam w stanie zrealizować brexitu - oświadczyła brytyjska premier. Theresa May w emocjonalnym wystąpieniu zapowiedziała rezygnację ze stanowiska szefowej Partii Konserwatywnej, a w konsekwencji także szefowej rządu. Oznajmiła, że po trzykrotnym odrzuceniu proponowanego przez nią porozumienia w sprawie opuszczenia Unii Europejskiej przez Wielką Brytanię stało się dla niej jasne, że "w najlepszym interesie tego kraju" leży zmiana na stanowisku premiera.

Theresa May poda się do dymisji

Theresa May pozostanie na urzędzie premiera do czasu zakończenia procesu wyboru nowego lidera ugrupowania, który potrwa prawdopodobnie od czterech do sześciu tygodni. Najpierw posłowie zawężą listę kandydatów do dwóch, a ostateczna decyzja należeć będzie do 125 tys. członków Partii Konserwatywnej.

To, że premier May poda się do dymisji, było wiadomo już od kilku dni, a ci, którzy obserwują brytyjską politykę spodziewali się tego od kilku tygodni - mówiła o tym w TOK FM prof. Anna Pacześniak, politolog z Uniwersytetu Wrocławskiego. - Przecieki prasowe mówiły o tym, że w związku z tym, że lada moment, w pierwszej połowie czerwca Wielką Brytanię nawiedzi Donald Trump, wizytę będzie firmowała jeszcze premier Theresa May. Okazuje się, że już nie, ponieważ dymisja ma nastąpić przed wizytą Donalda Trumpa, co wskazuje na to, że nowy premier zacznie od górnego C - mówiła prof. Pacześniak. Co istotne, jak dodała, obecnie relacje Wielkiej Brytanii z USA są bardziej skomplikowane. 

DOSTĘP PREMIUM