Rocznica masakry na placu Tiananmen. "Słychać było tylko wrzaski i chrzęst transporterów opancerzonych, rozjeżdżających ludzi"

- Kiedy chińskie władze zdecydowały się na rozwiązanie siłowe, a na placu zgaszono światło, wybuchła panika. Wojsko po prostu zaatakowało ludzi, którzy usiłowali uciec z placu Tiananmen - Marek Rabij z "Tygodnika Powszechnego" przypominał w TOK Fm o wydarzeniach sprzed 30 lat.
Zobacz wideo

4 czerwca mija 30. rocznica masakry na pekińskim placu Tiananmen. To wtedy wojsko zaatakowało okupujących plac studentów. Protestujący przez 1,5 miesiąca domagali się reform politycznych oraz ukrócenia korupcji. 

Do dziś nie wiadomo, ile osób zginęło wtedy w centrum Pekinu. - Nigdy ze strony władz chińskich nie otrzymaliśmy wiarygodnych danych, dotyczących liczby ofiar. Oficjalne mówią o 241 zabitych, w tym 23 żołnierzach oraz o 6 tysiącach rannych. Ale gdyby wziąć pod uwagę, że 10 lat po tych wydarzeniach chiński Czerwony Krzyż sam z siebie wydał podsumowanie, w którym mówił o 2600 zabitych i bardzo szybko, po kilkunastu godzinach, ta informacja została wycofana pod presją władz chińskich, to widać wyraźnie, że coś tu nie gra - podkreślił dziennikarz "Tygodnika Powszechnego" Marek Rabij.

Dodał, że relacje osób, które były w Pekinie tragicznej nocy 1989 roku, mówią o bardzo dużej grupie osób zaatakowanych nawet nie na samym placu Niebiańskiego Spokoju, ale w ulicach do niego prowadzących.   - Kiedy chińskie władze zdecydowały się na rozwiązanie siłowe, a na placu zgaszono światło, wybuchła panika. W jednej z wąskich gardzieli przy jednym z mostów, wojsko po prostu zaatakowało ludzi, którzy usiłowali uciec z placu Tiananmen. Słychać było tylko wrzaski i chrzęst transporterów opancerzonych,  rozjeżdżających ludzi - opisywał. 

Wyjaśniał, że w czasie nocnego zamieszania, nikt nawet nie próbował zliczyć ofiar, natomiast rano wszystko zostało już uprzątnięte, łącznie z usypanymi wcześniej przez studentów barykadami. 

Twitter przeprasza za blokowanie kont

Na kilka dni przed 30. rocznicą krwawego stłumienia protestu studentów, Twitter zablokował konta krytyczne wobec Chińskiej Partii Komunistycznej. Stwierdzono, że zostały one zablokowane z powodu profili „angażujących się w różne formy manipulacji platformą, w tym spamu i innych nieautentycznych zachowań”. Wśród zablokowanych osób miała się znaleźć część dysydenckich pisarzy oraz działacz, który pomógł udokumentować prześladowania Ujgurów (prześladowana przez władze muzułmańska mniejszość, która zamieszkuje tereny na zachodzie Chin).

Portal przeprosił za swoją decyzję, kiedy aktywiści poinformowali o setkach twitterowych kont z „wewnątrz i na zewnątrz” Chin, krytycznych wobec Partii Komunistycznej, zawieszonych w mijającym tygodniu.

Nie było to jedyne działanie nakierowane na usunięcie z internetu informacji o masakrze. Jak informowała agencja AFP armia internetowych chińskich cenzorów, usunęła z mediów społecznościowych wszelkie artykuły, memy czy zdjęcia, nawiązujące do masakry na placu Tiananmen. 

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj!

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM