Rosja odzyskała prawo głosu w Radzie Europy. "Kreml znów straszy i bierze na huki"

Rosja niczego nie poprawiła, nie wykonała żadnego kroku wstecz, a została amnestionowana - tak o decyzji Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy, które przywróciło Rosji prawo pełnego głosu, mówił Wacław Radziwinowicz z "Gazety Wyborczej".
Zobacz wideo

Rosja ponownie otrzymała pełne prawo głosu w Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy. Tak zdecydowało to gremium w głosowaniu, które w nocy z poniedziałku na wtorek odbyło się w Strasburgu. Po tej decyzji ukraińska delegacja do Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy zawiesiła udział w pracach tej instytucji. - Ten protest będzie jeszcze jutro rozważany. Tymczasem Rosjanie już bardzo twardo zapowiedzieli, że jeżeli jej delegacji zostaną znów odebrane jakiekolwiek prawa, to oni wychodzą z Rady Europy i przestają się w to bawić. Czyli dalej Kreml straszy i stawia swoich europejskich partnerów pod ścianą – przekonywał w TOK FM Wacław Radziwinowicz, dziennikarz "Gazety Wyborczej".

Rosja na stanowisko wiceprzewodniczącego Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy wysunęła kandydaturę swojego parlamentarzysty Leonida Słuckiego, który w 2014 roku został objęty zachodnimi sankcjami. - I on już zapowiedział, że Rosja nie będzie wykonywać żadnych decyzji RE z czasów, gdy nie miała pełnego głosu. Więcej, jeżeli jej delegacji będą robione trudności, to Rosja nie zapłaci 66 mln euro zaległych składek. Czyli mamy do czynienia z typową rosyjską taktyką brania na huki partnerów – wymieniał Radziwinowicz.

Decyzja o zawieszeniu prawa głosu delegacji rosyjskiej w Zgromadzeniu Parlamentarnym zapadła 10 kwietnia 2014 roku i była odpowiedzią na aneksję Krymu przez Rosję. Rosjanie zostali wtedy także pozbawieni prawa zajmowania funkcji kierowniczych w Zgromadzeniu i nie mogli brać udziału w misjach monitoringowych RE. - W Rosji uznawane to jest za wielki triumf. Sankcje były za Krym, Donbas, zestrzelenie samolotu. Rosja niczego nie poprawiła, nie wykonała żadnego kroku wstecz, a została amnestionowana – przypominał dziennikarz "Wyborczej".

Paweł Sulik, prowadzący audycję, przypomniał, że dla wielu osób najważniejszym argumentem za obecnością Rosji w Radzie Europy jest to, że wielu jej obywateli traktuje Europejski Trybunał Praw Człowieka, jako najwyższą instancję tamtejszego systemu sądowego. - To jedyna instancja, która broni obywateli przed samowolą i okrucieństwem państwa. I to jest argument słuszny. Natomiast Rosja też tym argumentem szermuje, bo mówi się, że jeżeli wyjdą z RE to przywrócą ich ulubioną karę śmierci – mówił Radziwinowicz.

Coraz głośniej mówi się, że to Ukraina w proteście może opuścić Zgromadzenie Parlamentarne RE. - Szwedzki delegat bardzo ładnie to ujął, że w klasie pojawił się chuligan, ale skutek tego jest taki, że to jego ofiara musi odejść – podkreślił dziennikarz "Wyborczej".

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj podcastu!

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM