Czechy. Andrej Babisz zostaje na stanowisku. Opozycja przegrała głosowanie nad wotum nieufności dla premiera

Premier Andrej Babisz wygrał głosowanie nad wotum zaufania dla swojego rządu. Do odwołania gabinetu potrzebnych było 101 głosów w 200-osobowej Izbie Poselskiej. Opozycja zgromadziła tylko 85 głosów.
Zobacz wideo

Opozycja domagała się jego dymisji w związku ze wstępnym projektem audytu Komisji Europejskiej, według którego premier jest w konflikcie interesów. Zdaniem czeskich mediów, ma on być związany z faktem, że Babisz, który przekazał zarząd nad swoimi firmami funduszom powierniczym, w rzeczywistości nadal ma na nie wpływ. Jednocześnie jako premier wpływa na decyzje, które mogą ich dotyczyć. Przeciwko Babiszowi toczy się postępowanie karne związane z możliwym wyłudzeniem przez jego firmę europejskich dotacji.

Do debaty i głosowania doszło po niedzielnej demonstracji przeciwko premierowi, która wedle szacunków mogła zgromadzić nawet 280 tys. uczestników.

- Premier może kierować państwem tak jak firmą, ale nie może kierować nim jak swoją firmą - mówił jeden z sygnatariuszy wniosku o jego odwołanie, lider konserwatywnej partii Tradycja Odpowiedzialność Prosperity 09 Miroslav Kalousek. Przewodniczący Czeskiej Partii Piratów Ivan Bartosz podkreślał zaś, że nie może być mowy o pozostawaniu na stanowisku szefa gabinetu osoby, przeciwko której toczy się postępowanie karne. 

Szef prawicowej Obywatelskiej Partii Demokratycznej Petr Fiala stwierdził, że premier powinien podać się do dymisji, ponieważ jego publiczne wypowiedzi nie przekonują, że podda się postępowaniu wymiaru sprawiedliwości i uzna jego ewentualne decyzje. Lider ugrupowania Burmistrzowie i Niezależni (STAN), Vit Rakuszan stwierdził, że Republika Czeska powinna wyjść z holdingu Agrofert (była firma premiera). Zaapelował także o stworzenie szerokiej koalicji wyborczej, która mogłaby pokonać ruch ANO premiera.

Czechy. Premier Babisz konfliktu interesów nie widzi

Andrej Babisz przekonywał, że nie wpływa na publikacje w mediach, a on sam nie ma żadnego konfliktu interesów. Przyznał, że próba przegłosowania wotum nieufności należy do uprawnień opozycji, ale nie rozumie, dlaczego sięga ona do tego rozwiązania. - To próba destabilizacji naszego kraju, przeciwko interesom obywateli naszej republiki, przeciwko interesom wszystkich nas - mówił premier Czech i podkreślał, że kraj nigdy nie miał się tak dobrze, jak obecnie. Odrzucił zarzuty o ewentualny konflikt interesów mówiąc, że aktywa swoich firm przekazał do funduszy inwestycyjnych zgodnie z wymogami prawa, które w 2017 roku uchwalono w związku z funkcjonowaniem w polityce jednego z oligarchów.

Rządzący ruch ANO, którego przewodniczącym jest premier, wybrał obronę swojego lidera poprzez wykazywanie sukcesów rządu i poszczególnych resortów. Na mównicy parlamentu zmieniali się ministrowie wymieniający swoje osiągnięcia. Wstępna debata, w której mogli uczestniczyli ministrowie i liderzy głównych partii politycznych, trwała sześć godzin. Później na temat odwołania gabinetu głos mógł zabrać każdy poseł. Mówiono zarówno o polityce rządu, jak i wymieniano bardziej ogólne uwagi o sytuacji w Republice Czeskiej. Debatowano o reformie emerytalnej, sytuacji w resorcie kultury, którego szef formalnie podał się dymisji, ale prezydent Milosz Zeman wstrzymuje się z jej przyjęciem. Posłowie opozycji krytykowali także fakt, że Babisz kieruje rządem mimo faktu, że jego nazwisko znajduje się w spisie agentów służby bezpieczeństwa komunistycznej Czechosłowacji.

W ostatecznym głosowaniu, do którego doszło dziś nad ranem (w czwartek), gabinet Babisza poparli członkowie kierowanego przez premiera ruchu ANO i koalicyjnej Czeskiej Partii Socjaldemokratycznej (CSSD). Wspierający rząd posłowie Komunistycznej Partii Czech i Moraw nie uczestniczyli w debacie, a podczas głosowania wyszli z sali obrad.

Do odwołania gabinetu potrzebnych było 101 głosów w 200-osobowej Izbie Poselskiej. Opozycja zgromadziła tylko 85 głosów.

DOSTĘP PREMIUM