Skandale, niespodzianki i kawał świetnej piłki. Gdyby ktoś przegapił, to mundial kobiet właśnie wchodzi w decydującą fazę

Anglia, Holandia, Szwecja i USA - tylko te drużyny zostały w grze o najwyższy stopień podium. Piłkarski mundial kobiet wkracza w decydującą fazę. Dziś pierwszy półfinał.
Zobacz wideo

W zasadzie jeden finał już oglądaliśmy. Śmiało można było sobie wyobrazić, że o złoto zmierzą się gospodynie - znakomicie dysponowane Francuzki, z obrończyniami tytułu, które zdominowały kobiecy futbol - Amerykankami. Drabinka turnieju zestawiła jednak obie drużyny już w ćwierćfinale. Presja po obu stronach była ogromna. Publiczność wypełniająca po brzegi Parc des Princes najpierw obejrzała dwa gole liderki amerykańskiego zespołu Megan Rapinoe. W 81. minucie francuskie serca poderwała jeszcze obrończyni Wendie Renard, strzelając głową gola po rzucie wolnym. Na odrobienie strat było jednak już za późno.

Z kolei Angielki w wyrachowany sposób, oszczędzając siły, ograły Norweżki aż 3:0. Choć zwycięstwo Angielek nie powinno być zaskoczeniem, to taki bilans bramkowy już tak. Zespół z Norwegii do tej pory prezentował się bardzo solidnie, chociażby eliminując z gry po pełnym emocji meczu Australię. Angielki pokazały jednak wielką klasę i udowodniły, że zapowiedzi walki o złoto nie są bezpodstawne.

Seryjne zwyciężczynie vs głodne sukcesu

Dzisiejszy półfinał Anglia-USA nie ma faworyta. Amerykanki jak zwykle są w formie, Rapinoe jest na fali, pewna siebie i mocna. To osobowość nie tylko na boisku, ale i w życiu publicznym (ostatnio na czołówki mediów trafiła jej wypowiedź, że po turnieju nie wybiera się do "pieprz***go Białego Domu"; piłkarka, mówiąc delikatnie, nie jest zwolenniczką prezydenta Donalda Trumpa).   

Jednak to Angielki mogą być bardziej zdeterminowane, głodne sukcesu. Trener Phil Neville chce, żeby jego drużyna przestała być "zespołem półfinałowym". "Musimy zrobić następny krok i stać się seryjnymi zwycięzcami, tak jak USA" - powiedział w  rozmowie z "Guardianem". Neville spodziewa się, że dzisiejszy mecz obejrzy 10-12 mln Brytyjczyków (ćwierćfinał oglądało 8 mln).

Dziś wieczorem warto przyglądać się pojedynkowi Megan Rapinoe ze znakomitą angielską obrończynią Lucy Bronze. Upilnować trudno będzie również kapitan amerykańskiego zespołu, napastniczkę Alex Morgan - również wielką gwiazdę (także pod względem kontraktów komercyjnych). Ale i Angielki mają mocny atak: Ellen White i Nikitę Parris.

Przed meczem emocje podgrzewa skandal, jaki wywołała obecność przedstawicieli sztabu amerykańskiego… w hotelu, w którym mieszka drużyna angielska. Sztabowcy nie przyszli oficjalnie, ale "w cywilu", co natychmiast wywołało oskarżenia o próbę szpiegostwa.

Półfinał europejski

Zaskoczeniem na tym etapie rozgrywek jest obecność Szwedek. W ćwierćfinale pokonały 2:1 Niemki stawiane w roli faworytek. Drużyna z Niemiec to tradycyjnie solidna maszyna, która zajmuje drugie miejsce w rankingu FIFA, a ostatni raz przegrała ze Szwedkami w 1995 roku. Skandynawki do tej pory nie zachwycały, stawiając na zachowawczość i defensywę. Zwycięski mecz 1:0 nad Kanadą w 1/8 finału był raczej ospały. W ćwierćfinale Szwedki jednak zaskoczyły i zagrały dynamiczniej, odrabiając straty po początkowym prowadzeniu Niemek.

W środowym półfinale zmierzą się z Holenderkami, dla których obecność w półfinale jest historycznym sukcesem. To zaledwie drugie mistrzostwa, na których się zameldowały. Jednocześnie oczekiwania w kraju wobec swoich reprezentantek są ogromne - Holenderki dwa lata temu wywalczyły na własnym terenie tytuł mistrzyń Europy. Z mundialem musiały się pożegnać Włoszki, które przegrały z Pomarańczowymi Lwicami 0:2.

Dla turnieju dalsza obecność Holenderek to dobra wiadomość chociażby ze względu na… kibiców. Ci zachwycają komentatorów znakomitą frekwencją i kreatywnością. W drodze na ćwierćfinał w Valenciennes zaprezentowali chociażby taniec synchroniczny.

Wydaje się, że w środę większe szanse mają Holenderki. Na Euro 2017 pokonały Szwedki w półfinale aż 3:0. W ataku Pomarańczowych mocne są Vivianne Miedema i Lieke Martens (grająca w Barcelonie), ale w szwedzkiej drużynie dobrze prezentuje się napastniczka Stina Blackstenius. Obie drużyny powinny być bardzo zadowolone z tego, co już osiągnęły. Wiadomo jednak, jak to jest z apetytem.

Mundial bez Kerr, Marty, Le Sommer

W mistrzostwach nie możemy już oglądać niektórych wielkich gwiazd. Brakuje chociażby Samanthy Kerr, australijskiej supergwiazdy, która odpadła po dramatycznym meczu z Norwegią. Meczu nie udało się rozstrzygnąć w regulaminowym czasie gry, a w konkursie rzutów karnych pierwsza do piłki podeszła właśnie Kerr. I fatalnie przestrzeliła. Australijki pomyliły się aż trzykrotnie, kończąc przygodę z turniejem.

Nie ma również Marty, brazylijskiej legendy porównywanej do Pelego. Pięciokrotnie wybierana najlepszą piłkarką świata, rekordzistka pod względem zdobytych goli na mundialach (16 bramek), odpadła wraz ze swoją drużyną w 1/8 po przegranym meczu z gospodyniami.

Szkoda, że nie możemy dalej podziwiać francuskiej "dziewiątki" Eugénie Le Sommer, która błyszczała dynamiką, świetną analizą sytuacji i kreatywnością.  

W czasie turnieju nie było się bez skandalu. W czasie meczu z Anglią reprezentantki Kamerunu nie chciały pogodzić się z decyzjami głównej arbiterki (nieuznanie gola Kamerunkom oraz przyznanie rywalkom rzutu karnego). Doszło do opluwania piłkarek z przeciwnej drużyny, demonstracyjnych prób zejścia z boiska. FIFA wszczęła postępowanie w tej sprawie. Niewykluczona jest kara finansowa dla kameruńskiej federacji oraz zawieszenie niektórych piłkarek.

Mistrzostwa Świata we Francji to dla europejskich drużyn jednocześnie kwalifikacje do Igrzysk Olimpijskich Tokio 2020. Przechodzą trzy najlepsze drużyny. Sensacyjne zwycięstwo Szwedek eliminujące Niemki odebrało więc tym drugim jednocześnie szansę na obronę złotego medalu z Rio de Janeiro.

Obecne mistrzostwa we Francji są ósmą edycją turnieju.

TERMINARZ

USA - Anglia, wtorek, godz. 21:00

Holandia - Szwecja, środa, godz. 21:00.

Mecz o trzecie miejsce: sobota, 6 lipca, 17:00.

Finał: niedziela, 7 lipca, o godz: 17:00.

Mecze można oglądać na TVP Sport i tvp.sport.pl. Skróty są dostępne m.in. na oficjalnym kanale FIFA na YouTube

DOSTĘP PREMIUM