Malediwy to nie tylko turystyczny raj. "Śmieci składowano w lagunie i przysypywano piaskiem. Dziś jest tam potężna wyspa śmieciowa"

300 kilometrów kwadratowych powierzchni rozdrobnionych jest na niemal 1200 wysp. To jeden z najmniejszych krajów świata, z którego - w przeliczeniu na jednego mieszkańca - wypłynęło najwięcej bojowników, którzy dołączyli potem do ISIS. Czego nie wiemy o wakacyjnym raju, za jaki uważane są Malediwy?
Zobacz wideo

Co można zrobić w kraju, w którym mieszkańcy są rozsypani na wyspach o powierzchni np. 0,5 kilometra kwadratowego każda? Jak taki kraj może na siebie zarabiać? Zwłaszcza w sytuacji podnoszącego się poziomu wody i zauważalnej erozji linii brzegowej. - Woda zabiera również malownicze plaże. Jeśli chcecie je państwo zobaczyć, to polecam pojechać, bo miejsca przeznaczone dla turystów są piękne - mówiła w TOK FM prof. Adriana Łukaszewicz z katedry ekonomii Akademii im. Leona Koźmińskiego. Ale zaraz dodała: to nie jest raj dla wszystkich, którzy się tam znajdują. 

- Mieszkańcy są ulokowani tylko na części wysp malediwskich - na mniej niż 200. Rząd planuje przenoszenie ludzi na większe wyspy i "odpuszczenie" sobie tych mniejszych - tłumaczyła. Ma to ułatwić zarządzanie krajem składającym się z "ogromnej liczby punkcików na mapie". Jak mówiła prof. Łukaszewicz, ogromnym problemem są dystanse dzielące poszczególne wyspy od siebie. - Malediwy mają ok. 900 km długości i ok. 120 km szerokości. Wyspy znajdują się w dużym oddaleniu od siebie, a nie są samodzielne ekonomicznie ani pod żadnym innym względem. Nawet najpiękniejsza plaża nie jest w stanie zaopatrzyć ludzi w prąd czy wodę, odebrać ścieków, wyżywić - wyliczała. Ale są też inne problemy - jak rozwiązać kwestię edukacji, jeśli na danej wyspie jest jedno dziecko? Co zrobić ze służbą zdrowia na wyspie, na której mieszka 300 osób?

Wyspa śmieci w środku raju

Stolica - Male - mieści się na czterech kilometrach kwadratowych, a zamieszkuje ją jedna trzecia całej populacji kraju - 450 tys. ludzi. Siłą rzeczy więc wytwarzanych jest tam mnóstwo śmieci, których nie ma gdzie składować. - Wymyślono, że będą one składowane w jednej lagunie i przysypywane piaskiem. I właśnie w tej płytkiej wodzie z tych śmieci powstała potężna wyspa - tłumaczyła prof. Łukaszewicz. Wyspa śmieciowa rozrasta się w tempie jednego metra kwadratowego dziennie. Ale to nie wszystko - na tej wyspie ulokowany został praktycznie cały przemysł. - Oni mają w tej chwili na terenie tej wyspy ulokowanych ponad sto interesów i chwalą się, że dzięki temu nie ma uciążliwego przemysłu, np. w Male - dodała. Wyspa śmieciowa, Thilafushi, stała się również celem wycieczek. 

Ale nie tylko śmieci są potężnym problemem na Malediwach. Chiny, Europa czy Arabia Saudyjska wykładają pieniądze na budowę oczyszczalni ścieków. - Każda wyspa jest atolem i ma rafę. I na tę rafę nie można spuścić ścieków, bo ryzykuje się jej zniszczeniem. W związku z tym trzeba budować podwodne kanały, które wyprowadzą ścieki dalej od linii brzegowej. A własną oczyszczalnię ścieków musi mieć każdy z luksusowych hoteli - tłumaczyła prof. Łukaszewicz. 

Malediwy nie istnieją bez turystyki

Przez lata Malediwy należały do najbiedniejszych państw świata. Głównym sposobem zarabiania pieniędzy było rybołówstwo, przy czym to było za mało, by utrzymać kraj. - Od lat 70. zaczęto rozwijać turystykę, ale na początku było to wydanie dość spartańskie, czyli maksymalnie trzygwiazdkowe pensjonaty dla hobbystów - wspominała prof. Łukaszewicz w audycji "Połączenie". Aż w latach 90. pojawiła się koncepcja, by z Malediwów uczynić centrum turystyki luksusowej. - Oni sami twierdzą, że mają bogactwo niczym szejkanaty w postaci ropy. Mają środowisko naturalne - wskazała. Co ciekawe, zakupem jednego z 26 atoli w 2017 roku bardzo zainteresowana była Arabia Saudyjska.

W Aplikacji TOK FM posłuchasz na telefonie:

DOSTĘP PREMIUM