Płonących w Rosji torfowisk może się nie dać ugasić. W powietrze leci nawet 100 razy więcej CO2 niż z pożarów lasów

- Torf jest skondensowanym magazynem węgla. Dym, który rozchodzi się teraz po Azji, jest częściowo z lasów, a częściowo z płonących torfowisk - tłumaczył w TOK FM prof. Wiktor Kotowski, biolog.
Zobacz wideo

Rosja zmaga się z pożarami lasów. Ogień trawi już obszar 3 mln hektarów, co jest równe powierzchni całej Belgii. Płomienie zbliżają się już do granicy Mongolii, a dym z setek ognisk pożarów dociera nawet do Ułan Bator. Rosyjskie firmy naftowe działające w regionie Syberii - Rosnieft czy GazpromNieft - były zmuszone ewakuować pracowników i częściowo zawiesić wydobycie ropy.

Czy tak masywne pożary da się w ogóle ugasić, czy jest to - tak jak powiedział jeden z rosyjskich polityków - normalne zjawisko przyrodnicze? I jakie będą jego konsekwencje już po tym, jak płomienie zgasną? O tym Tomasz Stawiszyński rozmawiał z prof. UW Wiktorem Kotowskim, biologiem z Zakładu Ekologii Roślin i Ochrony Środowiska Uniwersytetu Warszawskiego. 

Bagno tli się jak papieros

Okazuje się, że w strefie borealnej (czyli w strefie położonej między strefą arktyczną a tropikalną, w której temperatura wód powierzchniowych mieści się w przedziale od ok. 5 do ok. 20 stopni Celsjusza), w tajdze czy tundrze, pożary zdarzają się dosyć regularnie. Lasy zdominowane przez drzewa iglaste od czasu do czasu płoną. Rosja zwykła szacować, czy akcja gaśnicza w ogóle ma sens - jeśli wartość zagrożonego zniszczeniem mienia czy ekosystemów była szacowana na niższą niż koszt gaszenia pożarów, w ogóle tego nie robiono. Ogień po prostu się dopalał.

Teraz jednak zwiększyła się częstotliwość występowania pożarów i obszar, który zajmują. - Mamy drugi z rzędu rok bardzo ciepłego lata w Arktyce, i to nie jest tylko Syberia, ale również Skandynawia, teraz również Grenlandia, Alaska. To są długie tygodnie z temperaturami powyżej 20 stopni Celsjusza - mówił w TOK FM prof. Kotowski. Alaska czy Grenlandia również obecnie zmagają się z ogniem.

Problemem jest jednak również to, że poza samymi lasami zaczynają płonąć zlokalizowane pod nimi pokłady torfu. A torfowiska nie płoną tak, jak lasy - nie ma wielkich płomieni, nie jest to też spektakularne. - Przez las pożar zwykle przechodzi szybko. Płonie ściółka, młodsze drzewa, niektóre starsze nie zdążą się spalić w całości i pożar idzie dalej. Ten las się po kilkudziesięciu latach zregeneruje. Co więcej, w strefie borealnej jest pewien naturalny cykl wymiany drzewostanu. Jak drzewa osiągają pewien wiek, to się wypalają - mówił prof. Kotowski.

Inaczej jest z bagnami - one się tlą, a ich pożary przypominają sposób, w jaki spala się papieros. Przy okazji wytwarza się mnóstwo dymu. - To jest o tyle zła wiadomość, że torf jest skondensowanym magazynem węgla. Dym, który rozchodzi się teraz po Azji, jest częściowo z lasów, a częściowo z płonących torfowisk - dodał gość Tomasza Stawiszyńskiego. Będzie go dużo, ponieważ pożar torfowiska oznacza, że płoną zasoby węgla, które zbierały się tam przez tysiące lat. - Martwe szczątki roślin, które odkładały się w glebie przez kilka tysięcy lat, nagle w ciągu jednego roku idą w powietrze w postaci CO2, w powietrze idzie cały zgromadzony w nich węgiel - wyjaśniał prof. Kotowski.

Dlaczego torfowiska płoną?

Wiele z obszarów, które w tej chwili trawią pożary, to bagna częściowo położone na wiecznej zmarzlinie. - Zwykle naturalnie bagna nie płoną, bo są wysycone wodą. Ale na skutek długiej suszy i wysokich temperatur zaczynają tę wodę tracić - tłumaczył ekspert. Ale to nie wszystko. To, że torfy płoną, to również efekt topnienia wiecznej zmarzliny, która podścieła torfowiska. Ona sprawiała, że na torfach stała woda. Gdy tej warstwy nie ma, woda wsiąka i spływa, przez to torfowiska łatwiej przesychają.

Ugaszenie takiego płonącego torfowiska jest bardzo trudne, jeśli nie niemożliwe. Jedyne, co można zrobić, to starać się ograniczyć rozprzestrzenianie się ognia - wylewać wodę, kopać rowy.

"Najpierw mieliśmy powodzie, następnie pożary... W istocie rzeczy przyczyna jest oczywista: zmiany klimatyczne, które już są w toku"

- powiedział dyrektor rosyjskiej służby meteorologicznej Maksim Jakowienko.

Emisja 100 razy większa niż przy pożarze lasu

Skalę kataklizmu, który dotyka Syberię, widać na zdjęciach satelitarnych, które pokazują zasięg dymu. Prof. Wiktor Kotowski nie ma wątpliwości, że skutki odczujemy także już po tym, jak ogień zgaśnie. - W 1997 roku przez wiele tygodni płonęły torfowiska Borneo, odwodnione na potrzeby najpierw uprawy ryżu, co się nie udało, potem uprawy palmy olejowej. Efekt tego pożaru był ewidentnie widoczny w postaci wyższego piku koncentracji CO2 w atmosferze, co pokazały pomiary na Hawajach. Jestem przekonany, że w przyszłym roku, jak podsumujemy koncentrację CO2 z tego roku, również będzie widoczny pik z pożarów bagien syberyjskich - prognozował.

Wszystko przez to, że emisje CO2 z płonących obszarów torfowisk są o co najmniej rząd, a może nawet dwa rzędy wielkości większe niż z pożaru lasów. Czyli nawet 100 razy większe.

- To jest element klimatycznych dodatnich sprzężeń zwrotnych, które powodują, że zmiana klimatu zaczyna być katastrofą, przegrzaniem. Wysoka temperatura, przesuszenie wywołuje pożary, które emitują więcej gazów cieplarnianych, które podwyższają nam jeszcze bardziej temperaturę. Tych dodatnich sprzężeń zwrotnych mamy w przyrodzie więcej, niż tych ujemnych - tłumaczył ekspert. Jako przykład ujemnego sprzężenia zwrotnego podał sytuację, w której jest więcej CO2 w atmosferze, a zatem zwiększa się produkcja roślinna tam, gdzie rośliny były ograniczane w swoim wzroście przez niską dostępność CO2. Te rośliny zaczynają rosnąć bujniej i ściągają więcej CO2. - To też działa teraz - bujniej rosnąć zaczynają ekosystemy zdominowane przez mchy. Takimi ekosystemami są też borealne torfowiska. Jest nadzieja, że w długiej perspektywie ujemne sprzężenia zwrotne nas uratują, ale w krótkiej perspektywie te dodatnie działają znacznie szybciej - mówił.

Czy Polsce też grożą pożary torfowisk? Co może dla nas wyniknąć z tego, że zniszczyliśmy ponad 80 proc. bagien? I czy można coś zrobić, by to naprawić? A także o tym, jak mówić o klimacie i jak "bycie eko na co dzień" może być pułapką, która może uśpić nasze sumienie. W Aplikacji TOK FM posłuchasz całej rozmowy na telefonie:

DOSTĘP PREMIUM