Co zrobi Johnson po decyzji Sądu Najwyższego? "Z tego, co wiem, rozważa kolejne wystąpienie o zawieszenie parlamentu"

Sędziowie uznali decyzję za niebyłą, co oznacza, że sesja parlamentu wciąż trwa oraz że Johnson wprowadził w błąd królową.
Zobacz wideo

Decyzję Sądu Najwyższego na gorąco komentował w TOK FM Ryszard Schnepf, były ambasador RP w USA i Hiszpanii. Jego zdaniem orzeczenie sędziów świadczy o niezależności sądu.  - Bo podejmuje decyzje wbrew woli premiera. To oczywistość, ale w naszej, polskiej rzeczywistości robi to wrażenie – mówił Schnepf w rozmowie z Mikołajem Lizutem.

Zdaniem dyplomaty dla wszystkich mieszkańców Wysp Brytyjskich to, co się dzieje wokół brexitu, jest niekorzystne. - Z tego, co wiem, premier Johnson rozważa kolejne wystąpienie o zawieszenie parlamentu. Ta walka będzie trwała i to jest zła wiadomość. Nikt nie wie, na czym stoimy. Jest możliwość, że brexitu 31 października nie będzie – ocenił Ryszard Schnepf.

Jak podkreślał, "ścieżka premiera Borisa Johnsona staje się coraz krótsza". - Wielka Brytania zmierza do kolejnego referendum. Europejczycy są coraz bardziej zmęczeni tą sytuacją. Wszyscy chcą, żeby Brytyjczycy zrobili w końcu coś konkretnego w tej sprawie – uważa Schnepf.

Decyzja Johnsona - niebyła

Orzeczenie sędziów było jednomyślne. Uznali decyzję premiera Borisa Johnsona za niebyłą, co oznacza, że sesja parlamentu wciąż trwa oraz że Johnson wprowadził w błąd królową. Spiker Izby Gmin John Bercow ogłosił już, że parlament musi zebrać się ponownie jak najszybciej, że będzie decyzję w tej sprawie konsultował z liderami ugrupowań parlamentarnych. - Sędziowie odrzucili twierdzenie rządu, że zawieszenie parlamentu na pięć tygodni było po prostu standardową procedurą przygotowania do nowej mowy królowej (otwierającej nową sesje parlamentu - PAP). Dochodząc do takiego wniosku, wskazali na prawo i obowiązek parlamentu, by zebrał się w tym kluczowym czasie w celu sprawowania nadzoru nad władzą wykonawczą i pociągania ministrów do odpowiedzialności - oświadczył Bercow.

Premiera Borisa Johnsona nie ma w Londynie, przebywa w Nowym Jorku na obradach Organizacji Narodów Zjednoczonych. 

Zawieszenie parlamentu

Pod koniec sierpnia królowa Elżbieta II na wniosek Johnsona zgodziła się na zawieszenie parlamentu. Weszło ono w życie 10 września i miało potrwać do otwarcia nowej sesji Izby Gmin 14 października.

Jakkolwiek samo zawieszenie parlamentu (prorogacja) jest normalną procedurą, wątpliwości budzi wyjątkowo długi okres jego trwania. Skarżący tę decyzję i krytycy rządu argumentowali, że Johnson zrobił to, aby uniemożliwić parlamentowi przeszkodzenie mu w doprowadzeniu do brexitu 31 października. Na dodatek zarzucali premierowi, że wprowadził w błąd Elżbietę II, której zgoda jest formalnie potrzebna do zawieszenia parlamentu.

Premier przekonywał, że to właśnie ostatnia sesja parlamentu była wyjątkowo długa, a zawieszenie ma umożliwić rządowi przeformułowanie planów legislacyjnych, oraz że nie chce, by parlament wracał do pracy w trakcie dorocznych konferencji programowych głównych partii politycznych.

DOSTĘP PREMIUM