Hiszpania. Po wyborach parlamentarnych nie ustają protesty

Niedzielne wybory w Hiszpanii nie poprawiły sytuacji politycznej w tym kraju. Wygrała je Socjalistyczna Partia Robotnicza, ale znów nie będzie mieć większości.
Zobacz wideo

W 350-osobowej niższej izbie parlamentu socjaliści będą mieli 120 mandatów, o 3 mniej niż dotychczas. Partia premiera Pedro Sancheza o utworzeniu rządu będzie rozmawiać z lewicowym Unidas Podemos oraz liberałami z Ciudadanos. Podobnie jak po kwietniowych wyborach UP będzie dla socjalistów głównym partnerem w rozmowach w celu utworzeniu gabinetu większościowego. Problemem mogą być jednak tarcia między liderami obu ugrupowań - Sanchezem i Pablo Iglesiasem.

Komentatorzy wskazują, że rzadzący będą musieli zabiegać o poparcie katalończyków. Do parlamentu dostały się aż trzy ugupowania katalońskich separatystów, które razem zdobyły 23 mandaty.

Wczoraj na ulicach Barcelony znów pojawiły sie tłumy demonstrujących, którzy domagają się odłączenia Katalonii od reszty Hiszpanii:

- Jesteśmy tutaj, ponieważ wszyscy opowiadamy się za niepodległością Katalonii i musimu zwrócić uwagę Europy i całego świata na nasz problem. Trzeba tego dokonać teraz, kiedy jesteśmy świeżo po wyborach - mówiła jedna z protestujących. 

Zwolennicy odłączenia Katalonii zablokowali wczoraj autostradę w pobliżu granicy z Francją. Wcześniej szef autonomicznego rządu w Barcelonie Quima Torry, wezwał premiera Hiszpanii Pedra Sancheza do rozpoczęcia negocjacji w sprawie uregulowania sytuacji w regionie.

Pobierz aplikację, słucha j testuj przez dwa tygodnie:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM