Koala Lewis, ranny w pożarze lasu, nie żyje

Mimo całodobowej opieki w doskonałym szpitalu dla zwierząt, koali Lewisa nie udało się uratować. Zwierzę zostało ciężko poparzone w pożarze lasu w Nowej Południowej Walii. Nagranie krzyczącego z bólu koali i kobiety wynoszącej go z płomieni obiegło świat.
Zobacz wideo

Lewis trafił do szpitala dla koali, gdzie otrzymał całodobową opiekę. Dziś jednak The Port Macquarie Koala Hospital ogłosił na Facebooku, że zwierzę nie żyje. We wcześniejszych postach personel informował, że w przypadku oparzeń często najpierw sytuacja pogarsza się, by potem się poprawić. Jednak tutaj poprawa nie przychodziła, a stan Lewisa wciąż się pogarszał. 

- Celem numer jeden szpitala jest dobro zwierząt, i na tym gruncie została podjęta ta decyzja - czytamy w poruszającym komunikacie. Post wzbudził ogromne emocje wśród użytkowników Facebooka, którzy we wpisach dziękują pracownikom szpitala za opiekę nad dziesiątkami innych zwierząt poparzonych w pożarach.

Kobieta narażała życie, by ratować koalę

Lewis został wyniesiony z płomieni przez Toni Doherty, która otuliła go kocem i oblewała zimną wodą. Poparzone w łapy i brzuch zwierzę wydawało rozpaczliwe odgłosy, przypominające płacz dziecka. 14-letni koala otrzymał imię Ellenborough Lewis - po wnuku kobiety. Toni Doherty i jej mąż byli przy misiu, gdy był usypiany. 

W sumie w tym rejonie rannych i przewiezionych do szpitala zostało 31 koali. Jednak pożary w Nowej Południowej Walii, Queensland i na południu Australii mogły zabić nawet około tysiąca tych zwierząt. 

Pobierz Aplikację TOK FM i słuchaj sprytnie:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny