Stawiszyński: Jak ukrócić ekspansję płaskoziemców?

W listopadzie w Dallas znalazło się dosłownie wszystko, co potrzebne na każdej poważnej konferencji naukowej. Ośrodek z dużą salą, mówcy, publiczność, a także spajająca to wszystko idea, czy raczej główny przedmiot zainteresowania. Mianowicie... płaska Ziemia.

W tym przypadku był to przedmiot wyobrażony. To znaczy – fikcyjny. Jego fikcyjność nie była jednak oczywista ani dla mówców, ani dla publiczności. Uważali (i wciąż uważają) oni bowiem, że jest dokładnie odwrotnie: to reszta ludzkości jest w błędzie. Przynajmniej na razie. Przynajmniej dopóki nie uda się nadać sprawie takiego rozgłosu, że rozmaite potężne siły i organizacje – za którymi, kto wie, stoi być może ktoś ekstremalnie potężny – nie będą już w stanie dłużej ukrywać prawdy.

A prawda przedstawia się następująco. Ziemia jest płaska i nieruchoma, jej krawędzie pokryte są grubą warstwą śniegu i lodu, zaś nad tą całą instalacją rozpościera się ogromna kopuła z namalowanymi gwiazdami oraz podwieszonym wielkim reflektorem, który przesuwa się to tu, to tam, wyznaczając pory dnia oraz warunki pogodowe.

No dobrze, ale czemu wobec tego oficjalna wersja mówi, że nasza planeta jest elipsoidą obrotową?

Na to nie ma jednoznacznej odpowiedzi, poza ogólną konstatacją, że kolportują te kłamstwa rozmaite ośrodki władzy – jawnej i niejawnej. Po co to robią? Żeby przekonywać ludzkość do absurdalnej, ponurej wizji, w myśl której wszechświat jest pustą, nieskończoną przestrzenią wypełnioną bryłami materii, wszelkie życie natomiast to wyłącznie dzieło ślepego przypadku.

Na szczęście coraz więcej osób ma wgląd w autentyczny porządek rzeczy. Trzecia Międzynarodowa Konferencja Płaskiej Ziemi – bo o niej tu od początku mowa – miała na celu właśnie propagowanie tytułowej idei, a tym samym przeciwdziałanie dalszemu rozprzestrzenianiu się największego oszustwa w dziejach.

Kolejne konferencje będą kontynuować realizację tego zadania.

Płaskoziemcy. Jest ich coraz więcej

Dekadę temu, kiedy Daniel Shenton, rzutki prezes jedynego wówczas brytyjskiego Stowarzyszenia Płaskiej Ziemi – istniejącego skądinąd od lat 50. XX wieku – postanowił wyposażyć swoją organizację w rozbudowaną stronę internetową, nikt nie traktował idei płaskoziemstwa poważnie. Pomysł, że w XXI wieku – kiedy ludzkość dysponuje już nie tylko precyzyjnymi pomiarami matematycznymi i obserwacjami astronomicznymi dokonywanymi z Ziemi, ale także fotografiami, na których wyraźnie widać całą kulę (sic!) ziemską – ktoś na poważnie może to jeszcze kwestionować, wydawał się kompletnie absurdalny. Nowy, internetowy rozdział w działalności Stowarzyszenia nie umknął wprawdzie uwadze rozmaitych mediów, ale w komentarzach czy krótkich reporterskich tekstach funkcjonowało ono praktycznie wyłącznie jako garstka ludzi o totalnie ekscentrycznych poglądach 

A jednak przez ostatnie dziesięć lat popularność tej teorii spiskowej – jest to bowiem teoria spiskowa par excellence – gwałtownie wzrosła. Mniej lub bardziej sformalizowanych stowarzyszeń i organizacji zrzeszających zwolenników poglądu, że Ziemia jest płaska, jest dziś kilkadziesiąt, a może kilkaset. Zaś głoszone przez nie idee – jak pokazują badania opinii publicznej – znajdują coraz większy oddźwięk. Owszem, jakkolwiek niewiarygodnie by to nie brzmiało – coraz więcej osób przychyla się do poglądu, że żyjemy na sztucznie oświetlanym dysku obramowanym grubą warstwą lodu. Dziś w kulistość planety powątpiewa na przykład jeden na sześciu Amerykanów, tak samo myśli siedem procent Brazylijczyków, a trend wzrostowy widać przede wszystkim wśród ludzi młodych 

Ta oszałamiająca kariera teorii płaskiej Ziemi ma bez wątpienia związek z rozwojem internetu. Opisywane już wielokrotnie zjawiska baniek informacyjnych, zaniku kategorii prawdy i fałszu, trudności w odróżnianiu tego, co fikcyjne od tego, co rzeczywiste – z całą pewnością się do tego przyczyniły. Niemniej źródeł tego zjawiska należy szukać głębiej. Mówi ono bowiem coś istotnego o sposobie w jaki powiększająca się grupa ludzi przeżywa dzisiaj swoją obecność w świecie instytucji zajmujących się poszerzaniem naszej wiedzy o rzeczywistości. Czy jeszcze szerzej – w jaki sposób powiększająca się grupa ludzi postrzega w ogóle swoje miejsce w świecie i w społeczeństwie.

Królowa i generator teorii spiskowych

Powiedzmy wprost – teoria płaskiej Ziemi to zarazem królowa wszelkich teorii spiskowych oraz ich niezmordowany generator. W środowiskach płaskoziemców wprost roi się od najdziwaczniejszych konspiracji. Trudno się dziwić, ostatecznie okoliczność, że fundamentalna prawda o naturze i strukturze świata jest przed ludzkością skrywana, domaga się jakiegoś wytłumaczenia. Choćby na poziomie elementarnym: kto ją skrywa i dlaczego? Każda wątpliwość rodzi kolejną. I tak, rozpoczynając od płaskiej Ziemi, płynnie i niepostrzeżenie przechodzi się do Iluminatów, Wielkiego Rządu Światowego, Reptilian, a wreszcie do samego... szatana. On to bowiem, we własnej demonicznej osobie – tak przynajmniej uważa kilku prominentnych teoretyków tematu – stoi za tą wielką mistyfikacją. Jego cel jest prosty – odwrócić uwagę ludzkości od faktu, że świat został stworzony przez Boga, a ludzkie życie to nie przypadek tylko sprawa precyzyjnie zamierzona przez wszechmogącą, inteligentną istotę.

Sprawa płaskiej Ziemi to nie jest zatem wyłącznie kwestia negowania obowiązującego naukowego poglądu na świat, ani nawet śledztwo mające na celu zdemaskowanie jakichś mniej lub bardziej zakamuflowanych organizacji usiłujących wyprowadzić w pole całą ludzkość. Gra się tu toczy o znacznie poważniejszą stawkę. Jest to w pełnym tego słowa znaczeniu eschatologiczny bój z siłami ciemności. Walka armii Boga przeciwko legionom szatana.

Czyż można sobie wyobrazić coś bardziej ekscytującego?

Z drugiej strony, teoria płaskiej Ziemi odwołuje się do najbardziej oczywistego i pierwotnego doświadczenia, do naszych codziennych, zwyczajnych odczuć. Czyniąc to, zarazem urąga zdrowemu rozsądkowi i traktuje go jak bezwarunkową wyrocznię. Czy w Australii oceany występują z brzegów i wylewają się ludziom na głowy? Czy czujecie, żebyśmy się obracali? Nie? No właśnie. Więc Ziemia jest płaska i nieruchoma – i tyle.

Okoliczność, że świat obserwowany z pomocą zaawansowanych instrumentów badawczych generalnie wygląda inaczej niż widziany gołym okiem, nikogo w tym momencie nie interesuje.

Jak ukrócić ekspansję płaskoziemców?

Najprościej byłoby uznać, że za tym wszystkim stoi po prostu niewiedza. Czy szerzej – brak elementarnych kompetencji intelektualnych pozwalających odróżniać prawdę od fałszu. Po prostu – każdy, kto takie kompetencje posiada, nigdy nie byłby w stanie przyjąć tak absurdalnego poglądu. Odpowiedzią jest zatem edukacja. Więcej edukacji. W tym także specjalne lekcje z metodologii naukowej. To niezawodny sposób, żeby ukrócić ekspansję płaskoziemców.

Cóż, jest to jednak wyjaśnienie niewystarczające. Przede wszystkim dlatego, że nie oddaje sprawiedliwości szczególnej naturze spiskowego myślenia, które ma to do siebie, że w krótkim czasie potrafi uwieść nawet najlepiej uzbrojony umysł. Mechanizm kształtowania się spiskowej wizji świata – czyli takiej, mówiąc w skrócie, w której nic nie jest pewne i wszystko jest możliwe – nie jest do końca poznany. W grę wchodzi wiele czynników. Jednym z najistotniejszych jest niezwykła plastyczność spiskowych idei, które potwierdzają się tym bardziej, im więcej argumentów przemawia przeciwko nim.

Przykład? W znakomitym dokumentalnym filmie „Za horyzontem” prezentującym współczesne amerykańskie środowisko płaskoziemców, kilkoro bohaterów postanawia w pewnym momencie przeprowadzić eksperyment, który jednoznacznie dowiedzie, że Ziemia jest nieruchoma. W tym celu zaopatrują się w odpowiednie przyrządy, a kiedy te wykazują istnienie ruchu obrotowego, cokolwiek tym faktem zawiedzeni płaskoziemcy jednogłośnie uznają, że NASA albo inne rządowe agendy sprzedają w sklepach urządzenia skalibrowane tak, żeby dawały mylne wyniki.

Tak to właśnie działa. Ktokolwiek wchodzi w uniwersum teorii spiskowych, żegna się z nadzieją, bo raz uwierzywszy w sekretny rząd światowy, szczepionki wywołujące autyzm albo płaską Ziemię, będzie już w stanie uwierzyć dosłownie we wszystko.

Ale – znowu – to dalece niejedyny czynnik sprawiający, że we współczesnym świecie teoria płaskiej Ziemi cieszy się coraz większą popularnością.

Co dalej?

Najistotniejsza wydaje mi się tutaj kwestia zaufania. Czy raczej – jego braku. Do oderwanych od problemów większości ludzi polityków, do rozpadających się instytucji, a wreszcie do innych ludzi, mieszkańców społeczeństwa rozparcelowanego, zatomizowanego, naznaczonego epidemią depresji, samotności i niepewności.

A poza tym – lęku. Przed skrajnie skomplikowaną naturą rzeczywistości, potęgą władzy i technologii, biedą, wykluczeniem i chorobami, a do tego jeszcze nadchodzącą ponoć globalną apokalipsą.

Oraz poczucia rozpaczy. Z powodu niesprawiedliwości, nierówności, braku dostępu do dóbr zarezerwowanych wyłącznie dla garstki wybranych.

I może jeszcze dezorientacji z powodu życia w świecie, którego nikt już dzisiaj nawet nie próbuje objaśniać; którego nikt już dzisiaj nie opowiada, nie stara się odnaleźć perspektywy, języka, mitu, jakim dałoby się ująć doświadczenie współczesnego człowieka i napełnić je choćby elementarnym poczuciem sensu.

Niestety, dopóki tego rodzaju opowieść się nie pojawi, dopóki nie zrozumiemy, że potrzebna nam jest ona dzisiaj w stopniu absolutnie niecierpiącym zwłoki, dopóty oświetlona ruchomym reflektorem płaska Ziemia będzie przynajmniej dla części z nas naprawdę atrakcyjną opcją.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM