Wielka Brytania wybiera parlament. "Te wybory zdecydują o przyszłości kraju na całe pokolenia"

Dziś w Wielkiej Brytanii odbywają się przedterminowe wybory parlamentarne. W sondażach faworytem jest Partia Konserwatywna Borisa Johnsona, ale - jak mówiła w TOK FM Patrycja Bukalska z "Tygodnika Powszechnego" - wszystko może się wydarzyć. - A stawka tych wyborów jest naprawdę wysoka - przekonywała.
Zobacz wideo

Jak mówiła w TOK FM Patrycja Bukalska, kampania wyborcza w Wielkiej Brytanii do samego końca była niezwykle napięta. Kandydaci starali się walczyć o każdy głos różnymi sposobami - premier Boris Johnson na przykład, w jednym ze swoich okręgów, w ostatnim dniu agitacji rozdawał mieszkańcom mleko.

Zaciętej walce nie ma się co dziwić. Jak wskazała bowiem redaktor Bukalska, stawka tych wyborów jest naprawdę wysoka. - One decydują nie tylko o tym, kto będzie zasiadał w parlamencie i decydował o podatkach, służbie zdrowia czy policji przez następne parę lat. One decydują o tym, czy kraj będzie w Unii Europejskiej, a także o kształcie samego Zjednoczonego Królestwa - tłumaczyła, nadmieniając, że jeżeli doszłoby do brexitu bez umowy - prawdopodobne jest to, że Szkoci będą chcieli dążyć do niepodległości.

- W związku z tym te wybory kształtują przyszłość Wielkiej Brytanii na całe pokolenia - podkreśliła Bukalska.

Wybory w Wielkiej Brytanii. Kto wygra?

Napięcie w Zjednoczonym Królestwie jest tym większe, że - jak mówiła dziennikarka "Tygodnika Powszechnego" - wynik wcale nie jest przesądzony. Teoretycznie sondaże największe szanse na zwycięstwo dają Partii Konserwatywnej, ale celem Borisa Johnsona wcale nie jest "tylko" wygrana. Obecnemu premierowi zależy na zdobyciu takiej większości, która pozwoli mu stworzyć samodzielny rząd i - zgodnie z zapowiedzią - doprowadzić do brexitu 31 stycznia 2020 roku.

- Jednak różnica [sondażowa - red] między Konserwatystami a Partią Pracy się zmniejszała, więc dalej możliwe jest, że do władzy dojdzie Partia Praca z poparciem na przykład Szkockiej Partii Narodowej - stwierdziła Bukalska.

Brexit. To oferują poszczególne ugrupowania?

Jeśli chodzi o tematy podejmowane przez polityków w kampanii wyborczej - na plan pierwszy zdecydowanie wysunął się brexit. I tak rządząca Partia Konserwatywna popiera wyjście z UE na warunkach porozumienia uzgodnionego w połowie października przez premiera Borisa Johnsona. Główne ugrupowanie opozycji - Partia Pracy - zamierza w przypadku przejęcia władzy renegocjować w ciągu trzech miesięcy umowę z UE tak, aby Wielka Brytania pozostała w unii celnej, a następnie poddać tę umowę pod referendum dając wybór między wyjściem na tych nowych warunkach, a pozostaniem w UE, przy czym sama partia ma pozostać neutralna.

Natomiast trzecia co do wielkości i znaczenia ogólnokrajowa partia - Liberalni Demokraci - zapowiada, że jeśli przejmie władzę, natychmiast wycofa wniosek o wystąpienie z UE, bez przeprowadzania nowego referendum w tej sprawie.

Jak wskazała w TOK FM dziennikarka "Tygodnika Powszechnego", wielu Brytyjczyków ma już dość tematu brexitu, w sprawie którego pat trwa od ponad trzech lat. - Dlatego pomysł powrotu do nowego referendum w tej sprawie wcale nie jest taki popularny, jak mogłoby się wydawać. Ludzie nie mogą sobie wyobrazić tego, że to jeszcze miałoby się przedłużać i wrócić do punktu wyjścia - powiedziała dziennikarka.

Ale nie tylko o brexicie mówiono w kampanii. Dużo uwagi poświęcono też edukacji, sprawom bezpieczeństwa, kwestiom socjalnym i przede wszystkim - służbie zdrowia.

W sondażach widać, że to jeden z najistotniejszych tematów dla obywateli Wielkiej Brytanii, który był poruszany do samego końca kampanii. - Dwa dni temu jeden z dziennikarzy pokazał premierowi Johnsonowi zdjęcia chłopca, który w szpitalu śpi na podłodze, bo nie ma dla niego miejsca. Premier nie chciał na to spojrzeć. Zrobiła się wielka awantura, że Johnson znów pokazuje nieczułą i obojętną na problemy ludzi twarz Konserwatystów - opowiadała rozmówczyni Macieja Zakrockiego.

Wybory w Wielkiej Brytanii. Kiedy poznamy wyniki?

Wyniki czwartkowych wyborów spodziewane są w nocy z czwartku na piątek, zaś pierwsze posiedzenie nowego parlamentu zaplanowane jest na wtorek 17 grudnia.

Przypomnijmy - rozpisanie nowych wyborów było konieczne, bo Izba Gmin w dotychczasowym składzie nie była w stanie osiągnąć uzgodnić jakiegokolwiek rozwiązania w sprawie wyjścia kraju z Unii Europejskiej, o czym Brytyjczycy zdecydowali w referendum z czerwca 2016 r. Najpierw posłowie trzykrotnie odrzucili porozumienie wynegocjowane przez poprzednią premier Theresę May, do skłoniło ją do rezygnacji, a choć w październiku tego roku wstępnie poparli nową wersję umowy uzgodnioną przez Johnsona, ale i tak zmusili premiera do wysłania wniosku o przesunięcie terminu brexitu - do 31 stycznia 2020 roku.

Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie za darmo:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM