Ryszard Schnepf o ataku USA na irańskiego generała: Świat się tego nie spodziewał, będą próby rewanżu

- Donald Trump potrzebuje jakiegoś mocnego uderzenia i sukcesu, żeby pokazać, że na arenie międzynarodowej rzeczywiście istnieje i prowadzi politykę zagraniczną twardą ręką - tak o ataku na irańskiego generała Kasema Sulejmaniego mówił w TOK FM Ryszard Schnepf, były ambasador RP w Stanach Zjednoczonych i Hiszpanii.
Zobacz wideo

Nie żyje najważniejszy irański generał Kasem Sulejmani. Dowódca elitarnej jednostki Al Kuds - wraz z jednym z dowódców irackiej milicji Abu Mahdi al-Muhandisem - zostali zabici w ostrzale rakietowym dokonanym przez siły amerykańskie w Bagdadzie. Władze Stanów Zjednoczonych potwierdziły dokonanie ataku. Associated Press podkreśla, że śmierć Sulejmaniego i al-Muhandisa może okazać się punktem zwrotnym w sytuacji na Bliskim Wschodzie i bez wątpienia spotka się ostrym odwetem ze strony Iranu i sił przez niego popieranych. Prezydent Hasan Rowhani już zapowiedział, że USA czeka "miażdżąca zemsta" Iranu.

Napiętą sytuację komentował w Radiu TOK FM Ryszard Schnepf, były ambasador RP w Stanach Zjednoczonych i Hiszpanii. Pytany, dlaczego USA zdecydowały się na przeprowadzenie operacji, mówił: "Pierwsza przyczyna jest dość oczywista: od niedawna trwają ataki na ambasadę amerykańską w Bagdadzie. Życie obywateli amerykańskich jest zagrożone. To zawsze wywoływało w opinii publicznej poruszenie i chęć odwetu".

Były ambasador podkreślił, że w USA istnieje bardzo silne przekonanie, że państwo powinno chronić swoich obywateli, gdziekolwiek oni są i reagować w chwili, gdy są atakowani.

Z drugiej strony, zdaniem Schnepfa, atak amerykański miał także cele stricte polityczne. W Stanach Zjednoczone trwa przecież kampania prezydencka, a Donald Trump - jak mówił nasz gość - do tej pory był często krytykowany za pewną wstrzemięźliwość w reagowaniu na działania irańskie. - I ta wstrzemięźliwość wywoływała poruszenie wśród opinii publicznej, zwłaszcza wśród głosujących na Trumpa. Sprawiała wrażenie, że Stany Zjednoczone rzeczywiście nie panują nad sytuacją na Bliskim Wschodzie. Stąd ta reakcja - ocenił rozmówca Macieja Głogowskiego.

Schenpf: To nieoczekiwany atak, na pewno dla Iranu bolesny

Ryszard Schnepf, zabicie Sulejmaniego, określił jako działanie "dość jednak nieoczekiwane". - Myślę, że świat nie spodziewał się tak zdecydowanego ataku na generała irańskiego. To był spektakularny atak i dla Iranu zapewne bolesny i prestiżowo trudny do zniesienia - skomentował.

Dopytywany, jakie mogą być konsekwencje tego wydarzenia, były ambasador powiedział krótko: "prawdopodobnie będą próby rewanżu". I przypomniał, że oprócz cytowanego we wstępie artykułu prezydenta Rowhaniego - również duchowo-polityczny przywódca Iranu ajatollah Ali Chamenei zapowiedział, że Stany Zjednoczone czeka zemsta. "Wszyscy wrogowie powinni wiedzieć, że dżihad oporu (przeciw USA) będzie teraz prowadzony ze zdwojoną determinacją, a bojowników świętej wojny czeka ostateczne zwycięstwo" - ogłosił Chamenei.

Według Schenpfa może dojść do ataków o charakterze terrorystycznym w różnych miejscach na świecie. - Stan alarmowy już jest podniesiony na przykład w Izraelu. Ale może także dojść do jakiś tragicznych wydarzeń w innych miejscach, również w Europie - przewidywał.

>> Czytaj więcej o tym, jak zginął Kasem Sulejmani <<

- Cóż, Donald Trump potrzebuje jakiegoś mocnego uderzenia i mocnego sukcesu, żeby pokazać, że na arenie międzynarodowej rzeczywiście istnieje i prowadzi politykę zagraniczną twardą ręką. I to jest chyba taki wyrazisty sposób na próbę pokazania tego - powiedział gość TOK FM. 

Amerykański atak może mieć też szereg konsekwencji gospodarczych. Najlepszym tego dowodem jest fakt, że notowania akcji na giełdach azjatyckich i europejskich już spadły po pierwszych informacjach o tym, co się wydarzyło. Wzrosły za to ceny ropy. Zdaniem Schepfa - te ostatnie z pewnością zdecydowanie pójdą w górę.

Kim był Kasem Sulejmani?

Jeszcze w piątek - w trybie nadzwyczajnym - ma zebrać się w Iraku rada bezpieczeństwa narodowego. Stany Zjednoczone z kolei wezwały wszystkich Amerykanów, by bezzwłocznie opuścili Irak.

Kasem Sulejmani uważany był za jednego z najpotężniejszych irańskich generałów. Mówiono o nim "irański Osama bin Laden". Dziennik "New York Times" podkreśla, że był wpływową osobą nie tylko w Iranie, ale też poza granicami tego państwa. "Nie tylko stał na czele irańskiego wywiadu oraz tajnych operacji wojskowych, ale był uznawany za jedną z najbardziej zręcznych i niezależnych wojskowych" - pisze portal tej nowojorskiej gazety.

Zaznacza też, że spekulowano, iż Sulejmani mógłby zostać nowym najwyższym przywódcą duchowo-religijnym w Iranie.

Posłuchaj całej rozmowy - w Aplikacji TOK FM znajdziesz ją na telefonie!

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM