"Zniszczyliśmy tę kulturę, a teraz zastanawiamy się, o co chodzi z posągami". Smutne losy Wyspy Wielkanocnej

Mniej więcej raz w roku słychać doniesienia o rzekomo nowych odkryciach dotyczących Wyspy Wielkanocnej i okazuje się, że są to informacje znane od dawna - mówiła w TOK FM badaczka wyspy dr hab. Zuzanna Jakubowska-Vorbrich. W rozmowie z Przemysławem Iwańczykiem wyjaśnia, ile nowości jest w nowych doniesieniach o przeznaczeniu wielkich kamiennych posągów z Wyspy Wielkanocnej.
Zobacz wideo

Wyspa Wielkanocna znajduje się na Oceanie Spokojnym w odległości 3600 km od brzegów Chile. Jest jedną z najbardziej oddalonych od innych wysp i lądów zamieszkaną wyspą na świecie. Znana jest przede wszystkim ze znajdujących się na niej wielkich kamiennych posągów przedstawiających głowy - moai. Na całej wyspie znajduje się ich ok. tysiąca.

- Jedno ze stereotypowych określeń Wyspy Wielkanocnej mówi, że jest to jedno z najbardziej samotnych miejsc na Ziemi - mówiła w rozmowie z Przemysławem Iwańczykiem w TOK FM dr hab. Zuzanna Jakubowska-Vorbrich z Instytutu Studiów Iberyjskich i Iberoamerykańskich UW.

Wyspa Wielkanocna i "rewolucyjne" doniesienia

Ekspertka wyjaśniała, że jest to niewielka wyspa wulkaniczna należąca do Polinezji. Mówiła, że z wyspą wiąże się wiele mitów, stereotypów, niedomówień, a samo miejsce jest pełne tajemnic. - Chociaż strasznie nie lubię słowa "tajemnice" w odniesieniu do Wyspy Wielkanocnej, bo zajmuję się nią naukowo ponad 10 lat i zdaję sobie sprawę, że to, co wie szeroka opinia publiczna, to jest zupełnie co innego niż to, co wiedzą naukowcy na jej temat - mówiła.

Ekspertka odniosła się do pojawiających się co jakiś czas doniesień na temat rzekomo nowych informacji dotyczących tajemniczych posągów z Wyspy Wielkanocnej. - Mniej więcej co roku niektórzy z moich znajomych biegną do mnie z nowymi doniesieniami na temat Wyspy Wielkanocnej. I to wygląda mniej więcej tak: "Słuchaj, już wiadomo, jak transportowano posągi. One mogły chodzić". Ja mówię: "Tak, to jest badane od lat 80. I to nie jest nic nowego". Drugi typowy news: "Głowy z Wyspy Wielkanocnej mają też ciała!" (...) "O tym, że głowy w Rano Raraku mają ciała, wiadomo już od ponad 100 lat" - relacjonowała naukowczyni.

Eksperyment pokazujący, w jaki sposób 10-metrowe posągi mogły "chodzić":

 

Przypadkowe odkrycie Wyspy Wielkanocnej

Dr Jakubowska-Vorbrich przybliżyła okoliczności odkrycia Wyspy Wielkanocnej przez Europejczyków. - Wyspa została odkryta zupełnym przypadkiem. Została zauważona przez żeglarzy holenderskich w Niedzielę Wielkanocną 1722 roku - mówiła w TOK FM, dodając, że podróżnik Jacob Roggeveen poszukiwał wówczas legendarnego kontynentu południowego, a "jedyne, co znalazł, to była niewielka wysepka, która nie miała dla niego zbyt wiele do zaoferowania". - Później przybyli Hiszpanie w 1770, w 1774 przybył James Cook - mówiła historyczka, wyjaśniając, że już ówcześni badacze nie mieli wątpliwości, że mieszkańcy Wyspy Wielkanocnej pochodzą z Polinezji. Stwierdzili to na podstawie pokrewieństwa języka, zwyczajów. - A potem w XX-XXI wieku mamy wielką dyskusję, skąd ci wyspiarze się wzięli - ironizowała badaczka.

"Moai", czyli posągi ze skał wulkanicznych

Dr Jakubowska-Vorbrich mówiła w TOK FM, że w obliczu wielorakich interpretacji, czym te posągi były, trzeba podkreślić, że już w XVIII wieku było wiadomo, że posągi były pomnikami dawnych wodzów, którzy byli traktowani jak bogowie, i miały roztaczać opiekuńczą energię nad mieszkańcami wyspy. Ekspertka wyjaśniła, że posągi nazywały się "moai", co oznacza "obrazy, żyjące twarze przodków".

Badaczka zdementowała popularne przekonanie, że rzeźbiarze porzucili pracę, zostawili niedokończone rzeźby i zniknęli. Wyjaśniła, że na niedokończone wyglądają tylko te prace znajdujące się w Rano Raraku - kamieniołomie, gdzie powstawały.

Nie "ekobójstwo", ale interwencja z Zachodu

Innymi stereotypami są wyjaśnienia na temat tzw. upadku Wyspy Wielkanocnej. - Współcześni badacze mówili, że wyspa popełniła "ekobójstwo", że wyeksploatowała swoje zasoby, wobec czego nie mieli potem co jeść, zaczęli zjadać się nawzajem i po prostu wyginęli. Nie jest to prawda - mówiła badaczka w TOK FM, wyjaśniając, że do upadku kultury Wyspy Wielkanocnej przyczyniła się zachodnia interwencja, wyprawy zapoczątkowane jeszcze w XVIII wieku, które potem przerodziły się w rajdy łowców niewolników, które porwały ok. połowy populacji wyspy. Do tego doszły choroby zawleczone przez przybyszów, na które mieszkańcy nie byli uodpornieni. Później - jak opowiadała naukowczyni - przybyli misjonarze, żeby ratować tych, którzy ocaleli, ale wtedy już nie było elity ani znawców pisma "rongorongo", wiele tradycji zostało zaprzepaszczonych

- My, jako ludzie Zachodu zniszczyliśmy tę kulturę. A teraz się zastanawiamy, skąd oni się tam wzięli, o co chodziło z posągami  - podsumowała dr Jakubowska-Vorbrich.

Kamienne głowy jak posągi świętych

Badaczka odniosła się do najnowszych wniosków na temat kamiennych posągów z Wyspy Wielkanocnej. "Gazeta Wyborcza", powołując się na publikacje w "Journal of Archaeological Science", napisała, że krater Rano Raraku, gdzie wytwarzano posągi, obfitował w bardzo urodzajną glebę, co sprzyja hipotezie, że posągi miały być strażnikami płodności i urodzaju.

- Ten artykuł nie jest kamieniem milowym, jest cegiełką, która wnosi dużo ciekawych rzeczy, ale nie jest to Święty Graal, którego szukają naukowcy  - podkreślała badaczka w TOK FM.

Ekspertka porównała moai do posągów świętych, którzy według wierzeń kościelnych mają przypisane różne funkcje. - Ten jest od wszelkich boleści, ten od ratowania w czasie wojny - mówiła historyczka. 

W Aplikacji TOK FM posłuchasz na telefonie:

DOSTĘP PREMIUM