Australia jest już stracona? "My tutaj nic już nie zrobimy, ale inni nadal mają szanse"

Wschodnie wybrzeże Australii, które w ostatnim czasie wyjątkowo silnie odczuło skutki panujących tam pożarów, zmaga się teraz z ulewnym deszczem. W ciągu 12 godzin spadło trzy razy więcej deszczu niż w ciągu normalnego miesiąca.
Zobacz wideo

Wschodnia część Australii od sierpnia 2019 roku zmagała się z ogromnymi pożarami. Zginęło w nich blisko 30 osób, a kilkanaście uznano za zaginione. Setki tysięcy ludzi objęto ewakuacją. Spłonęło ponad 2 tys. domów, a ogień strawił ponad 11.2 milionów hektarów lasów - obszar, który wielkością odpowiada połowie powierzchni Wielkiej Brytanii

Sarah Jedrusiak, aktywistka ekologiczna mieszkająca w Australii obrazowo opisywała, w jaki sposób czuli się podczas pożarów mieszkańcy. - Ten smak, który jest w powietrzu, woda smakuje jak popielniczka. Nawet w miastach, które są daleko od pożaru, budzimy się i czujemy tylko zapach dymu - opowiadała. Jak relacjonowała, wysokość ścian ognia dochodziła nawet do 12 metrów.

Dramat zwierząt

Największą ofiarą pożarów jest fauna. Według szacunków naukowców z Uniwersytetu w Sydney zginęło już ponad miliard zwierząt - i to wyłączając z zestawienia płazy i owady. Na Wyspie Kangura, gdzie pożary pochłonęły już ponad 200 tys. hektarów ziemi, zginęła połowa populacji dzikich koali. Ekolodzy obawiają się, że mogą zginąć nawet te, które przeżyły pożar. Bo spłonęło ponad 80 proc. ich siedlisk, wobec czego zwierzętom grozi głód.

Urzędnicy szacują, że pożary spustoszyły przeszło 80 proc. unikalnych ekosystemów, co najmniej 49 gatunków roślin i zwierząt już wcześniej wymienianych na liście zagrożonych - przekazał Reuters. 

Hodowcy alarmują też, że zginęło bardzo wiele pszczół, a w związku z tym w Australii będzie nie tylko mało miodu, ale także plonów, bo roślin nie będzie miał, kto zapylać.  - Mieliśmy z moimi synami około 1200 uli. Inne osoby w okolicy mają mniej, ale prawie każdy stracił niemal połowę uli. My straciliśmy około 500, a to oznacza stratę około 20 ton miodu - szacował jeden z hodowców. 

Deszcze nie poprawiają sytuacji

Po wielu miesiącach walki z ogniem pojawiło się jednak nowe zagrożenie. Długo wyczekiwane deszcze zamieniły się w ulewy. Rośnie ryzyko wystąpienia powodzi i lawin błotnych oraz zanieczyszczenia wody. 

Co więcej, deszcze mają minimalny wpływ na gaszenie ognia i zalewają też tereny, które są wolne od pożarów. Jak wcześniej z powodu ognia, tak teraz z powodu burz, niektóre miejscowości pozbawione są prądu. A to nie tylko problem z ładowaniem telefonów komórkowych czy internetem. Niemożliwe staje się również wypłacanie pieniędzy z bankomatów czy praca sklepów. 

W stolicy państwa - Canberrze - pojawiły się dodatkowo niepoprawiające sytuacji gradobicia z kulami gradowymi wielkości piłek do golfa. 

To jednak nie jest  jedyny problem. W weekend w stanie Nowa Południowa Walia pojawiły się ogromne burze piaskowe, które pokryły pyłem całe miasta. 

Będzie tylko gorzej?

W 2019 r. Australia odnotowała najgorętszy i najbardziej suchy rok w historii z powodu specyficznych zjawisk pogodowych i zmian klimatu. Z powodu pożarów do atmosfery w minionym roku przedostało się ponad 300 mln ton dwutlenku węgla. Lato na kontynencie jeszcze się jednak nie skończyło. Ryzyko pożarów może się więc utrzymać aż do końca lutego. 

Meteorolodzy przewidują z kolei, że w kolejnych latach warunki pogodowe wpływające na pożary buszu zaostrzą się. Tempo i wielkość zmian będą rosły wraz ze wzrastającym stężeniem i emisją gazów cieplarnianych. - My tutaj już nic nie zrobimy, ale inne kraje jeszcze mogą coś zrobić, na przykład w Polsce. Można odejść od węgla, można korzystać z odnawialnych źródeł energii. Jak były wybory w tym roku, wygrał rząd, który bardzo docenia węgiel. Mówią, żeby się nie bać węgla. Według niego ważne jest, abyśmy modlili się i byli myślami z ludźmi (pokrzywdzonymi pożarami - red.) - tak Sarah Jedrusiak komentowała zachowanie rządu 

Jak informuje Reuters, według ostatniego badania firmy Deloitte ponad 80 proc. australijskich biznesmenów uważa, że zmiany klimatu zaszkodzą ich firmom. 

Aplikacja TOK FM. Słuchaj i testuj przez dwa tygodnie.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Komentarze (97)
Australia. "My tutaj już nic nie zrobimy, ale inne kraje jeszcze mogą coś zrobić"
Zaloguj się
  • cerebral.palsy

    Oceniono 7 razy 7

    Gdyby Australia miała być skończona to rynek nieruchomości runąłby ba łeb na szyję. Ale ceny ani drgnęły. Przeciętny dom pod Brisbane to prawie 1 mln dolarów AU.

  • tijeras66

    Oceniono 4 razy 4

    'My tutaj już nic nie zrobimy, ale inne kraje jeszcze mogą coś zrobić, na przykład w Polsce. Można odejść od węgla, można korzystać z odnawialnych źródeł energii.' hmm Australia nie jest aby jednym z wiekszych eksporterow wegla? Nie to ze jestem za weglem, bo powinnismy od.niego odchodzic, lub inaczej z niego korzystac.

  • martusia_25

    Oceniono 18 razy 4

    Czyli ogromna i bogata Australia nadal będzie wydobywać, sprzedawać oraz palić węglem, produkować, sprzedawać i konsumować ogromne ilości wołowiny a mała, biedna i pochmurna Polska ma ogrzewać się słońcem i przejść na wegetarianizm, aby zmniejszyć zagrożenie pożarowe w Australii? Wiedzą Australijczycy jak się ustawić :) BTW - ta Polska to jakiś mesjasz wśród narodów, bo czytając zamieszczane tu artykuły można odnieść wrażenie, że losy świata zależą wyłącznie od niej :D

  • wlodzimierz.il

    Oceniono 8 razy 4

    "Tempo i wielkość zmian będą rosły wraz ze wzrastającym stężeniem i emisją gazów cieplarnianych. - My tutaj już nic nie zrobimy"

    A więc Australię skreślamy.
    Null, zero.

  • sztucznypolak

    Oceniono 7 razy 3

    "My tutaj już nic nie zrobimy, ale inne kraje jeszcze mogą coś zrobić, na przykład w Polsce. Można odejść od węgla, można korzystać z odnawialnych źródeł energii."
    Niezla hipokryzja. Australia jest ogromnym producentem wegla kamiennego.
    Moze wiec ten apel skierowac rowniez do siebie?

  • keiron

    Oceniono 19 razy 3

    Sarah Jedrusiak - "my już tutaj nic nie zrobimy". Poważnie traktując pilną potrzebę zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych w Polsce dla naszego własnego dobra to chyba jednak przesada kiedy ktoś z kraju który jest w pierwszej piątce największych producentów węgla kamiennego na świecie krytykuje rząd w Polsce. Z PIS-em zupełnie mi nie po drodze ale znaj proporcje. Jeżeli takie kraje jak przede wszystkim Chiny, USA, Indie, Rosja, Japonia ale także Niemcy, Iran, Arabia Saudyjska, Korea czy Kanada nie zmniejszą emisji to w Australii się nie polepszy. Choćbyśmy jutro przestali jezdzić samochodami, ogrzewać mieszkania i wyłączyli prąd. Tak na marginesie czy to nie australijska firma chciała otworzyć jedną i reaktywować drugą kopalnię wk w Polsce?

  • wino0000006

    Oceniono 2 razy 2

    Propagandy ciąg dalszy - w sezonie 1974/75 spłonęło 12x więcej terenu - to jest ok. 103 mln. ha - niż podczas obecnych pożarów.
    W 2009 roku przeszła burza piaskowa nad 1/3 powierzchni Australii.
    Jak widać te "kataklizmy" są jak najbardziej normalne dla tego regionu.

  • kotka1910

    Oceniono 2 razy 2

    Polska emituje 1% CO2 .Jeśli ktoś realnie mówi o ochronie klimatu i nie bierze w tym równaniu udziału Chin,Indi ,USA czy bogate kraje arabskie ,które jak szalone spalają ropę ,a nie mają drzew do aborcji CO2 to szkoda w ogóle gadać na ten temat.Ważna jest statystyka,która podaje produkcje CO2 na głowę ,a jak ktos chce zbawić Ziemie zmuszając takich biedaków ,jak Polaków do redukcji czegoś czego mało produkują to mamy do czynienia tylko z polityką.

  • maras63

    Oceniono 2 razy 2

    Piękny fragment: Co więcej, deszcze mają minimalny wpływ na gaszenie ognia. :-)))))

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX