Tajlandia. Żołnierz strzelał do cywilów

Podczas szturmu połączonych sił policji i wojska na centrum handlowe w tajskim mieście Nakhon Ratchasima uwolniono kilkaset osób, ale nie udało się unieszkodliwić napastnika, który jest nadal w obiekcie - powiedział rzecznik resortu obrony Kongcheep Tantrawanit.

"Nie wiadomo, ilu ludzi jest nadal w środku" - dodał Tantrawanit w rozmowie z agencją Reutera.

Lokalna sieć telewizyjna Amarin pokazała ludzi uciekających grupami z centrum handlowego.

Według najnowszego bilansu napastnik zabił 20 osób. Do strzelaniny doszło w Nakhon Ratchasima, jednym z największych miast Tajlandii położonym około 250 km od Bangkoku w północno-wschodniej części kraju.

Według policji sprawca zabił co najmniej 10 osób, ranił też wiele innych. Przed strzelaniną jej sprawca zamieścił na swoim profilu na Facebooku wpis: "Śmierć jest nieunikniona dla wszystkich".

Żołnierz najpierw zastrzelił dwie osoby, z którymi się pokłócił, potem udał się do bazy wojskowej, gdzie zdobył nową broń i zastrzelił kolejne osoby.

Do strzelaniny doszło w Nakhon Ratchasima, jednym z największych miast Tajlandii położonym około 250 km od Bangkoku w północno-wschodniej części kraju.

Żołnierz, który w sobotę zastrzelił co najmniej 10 cywilów w tajskim mieście Nakhon Ratchasima, ukrył się w centrum handlowym i wziął 16 zakładników - podawał TASS powołując się na tajską agencję TNA. Według AP centrum zostało zamknięte, a policja stara się ratować ludzi, którzy są w środku.

Dotarł potem do popularnego centrum handlowego Terminal 21, gdzie według mediów społecznościowych doszło do strzelaniny na parkingu.

DOSTĘP PREMIUM