Twitter chce oznaczać, a nawet usuwać fake newsy. Skończy się na szumnych zapowiedziach?

Dr Dominik Batorski z UW tłumaczył w TOK FM, że o ile problem pojawiających się w internecie zmanipulowanych, nieprawdziwych informacji jest poważny, to nie wiadomo jeszcze, w jaki sposób Twitter będzie chciał je weryfikować. Naukowiec wskazywał też na kontrowersje, które wywołują podobne działania Facebooka.
Zobacz wideo

Twitter zamierza oznaczać, a nawet usuwać pojawiające się na łamach platformy nieprawdziwe informacje - tzw. fake newsy. Jak mówił w TOK FM dr Dominik Batorski, adiunkt w Interdyscyplinarnym Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego Uniwersytetu Warszawskiego, nie jest to wcale pomysł nowy, a problem nieprawdziwych i zmanipulowanych treści został dostrzeżony już wcześniej. 

Zdaniem specjalisty nie jest jednak do końca jasne, w jaki sposób Twitter chce takie treści weryfikować.
- Szczerze mówiąc mam pewnego rodzaju problem z tego typu zapowiedziami, bo - szczególnie w przypadku Twittera - one często są dosyć szumne, głośne, a później niekoniecznie wiele z tego wynika - mówił, wskazując na podobne plany platformy przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, kiedy zapowiedziano, że reklamy polityczne będą odpowiednio oznaczane. - To wyglądało w ten sposób, że właściwie poza głównymi partiami europejskimi, z poziomu całej Europy, pozostali reklamodawcy w ogóle nie byli oznaczeni - wyjaśniał, dodając, że mimo iż użytkownicy dostali możliwość zgłoszenia reklamy jako politycznej, "nic się z tym nie działo". - Trochę miało to charakter takiego ruchu pozornego - ocenił, ale podkreślił, że koniec końców ostatecznie Twitter pod koniec zeszłego roku wycofał się z emisji reklam politycznych.

Według Batorskiego więcej wiemy o działaniach ws. fake newsów prowadzonych przez Facebooka, który zapowiedział, że filmy zmanipulowane przy pomocy uczenia maszynowego, tzw. deep fake, będą wychwytywane automatycznie, za pomocą specjalnych algorytmów. 

Kto weryfikuje informacje podawane w internecie? 

Gość TOK FM wskazywał, że w kwestii sposobu weryfikacji informacji najwięcej można powiedzieć o Facebooku, ponieważ skala działań tej firmy jest największa. - Myślę, że do pewnego stopnia Facebook ma dużo osób, które zatrudnia do takiego sprawdzania treści, głównie pod kątem ich zgodności z regulaminem platformy. (...) Natomiast w przypadku fact checkingu (weryfikowania informacji - red.) opiera się przede wszystkim o podmioty zewnętrzne. Facebook bardzo stara się ustawić w takiej roli: my nie zajmujemy się ocenianiem tego, co jest, a co nie jest prawdą - tłumaczył dr Dominik Batorski.

Jak wyjaśniał naukowiec, treści przekazywane do zweryfikowania są preselekcjonowane przez odpowiednie algorytmy. Konsekwencją jest usunięcie danej informacji lub zmiana priorytetyzacji jej wyświetlania. 

Kontrowersje

Prowadzący rozmowę Roch Kowalski zwrócił uwagę na kontrowersje dotyczące tego typu działań. Jak mówił, niektóre środowiska, uważają, że Facebook czy współpracujące z nim organizacje wybiórczo podchodzą do tego, które treści polityczne czy ideologiczne są usuwane. Ekspert zgodził się z tą opinią. - W przypadku rzeczy dotyczących zgodności z regulaminem, jest sporo wątpliwośći - mówił oraz przypomniał sytuację Leszka Jażdżewskiego, którego konto na Facebooku zostało zablokowane z powodu - jak zapewne uznano - nawoływania do faszyzmu. Problem w tym, że naczelny "Liberte!" opublikował na swoim oficjalnym fanpage'u plakat przestrzegający przed odradzającą się ideologią. 

Dr Batorski zwrócił uwagę, że w tego typu sytuacjach użytkownik tak naprawdę nie wie, w jaki sposób ma postępować. - Co może zrobić, do kogo się odwołać. Teoretycznie w Polsce obowiązuje umowa Facebooka z Ministerstwem Cyfryzacji. Można się zgłosić do resortu, a wtedy ono odezwie się do Facebooka i on daną treść jeszcze raz sprawdzi. Trochę osób z tego korzysta, ale nie jest to wszystko bardzo przejrzyste - ocenił. 

Minister Cyfryzacji uważa, że kampania wyborcza to nie moment na pogłębioną dyskusję

W wywiadzie opublikowanym na łamach "DGP" minister cyfryzacji Marek Zagórski pytany był m.in. o priorytety UE w obszarze ponownego zdefiniowania roli i obowiązków platform internetowych takich jak Facebook w kontekście walki z nielegalnymi treściami i fake newsami, a także o to, kiedy zdefiniujemy nasz stosunek do social mediów i na odwrót. Zagórski wskazał, że będzie to element projektowanych przepisów o roboczej nazwie "Digital Services Act", czyli kodeks usług cyfrowych.

Pytany, czy poruszana jest tam kwestia fake newsów i kont hejterskich, szef resortu cyfryzacji wskazał, że to inny temat, wymagający innych regulacji.

"Te pojawiają się w niektórych państwach, także w kontekście walki z terroryzmem. Są sugestie, by informacje nieprawdziwe, treści pedofilskie czy terrorystyczne musiały być usuwane przez platformy społecznościowe w ciągu określonego czasu. We Francji ustalono, że musi się to stać w ciągu godziny. I to jest kierunek europejskiej dyskusji. To także kwestie dotykające tego, czy powinniśmy mieć prawo wiedzieć, kto do nas mówi - maszyna czy człowiek. Wyzwaniem jest też stworzenie narzędzi do eliminowania i identyfikowania fake newsów" - stwierdził.

Całej rozmowy posłuchasz wygodnie na telefonie dzięki aplikacji TOK FM. Pobierz i testuj przez dwa tygodnie.

DOSTĘP PREMIUM