Trump polecał stosowanie chlorochiny na koronawirusa. Jest pierwsza ofiara tego leku

Stosowanie chlorochiny w walce z koronawirusem rekomendował ostatnio amerykański prezydent Donald Trump. Jeden z mężczyzn z Arizony - po zastosowaniu tego środka - zmarł. Eksperci zaczęli ostrzegać pacjentów.
Zobacz wideo

W ostatnich dniach prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump starał się uspokoić amerykańskie społeczeństwo zmagające się z koronawirusem. Przekonywał, że kraj niebawem "znów wróci do normalności" i zapewniał, że jest sposób na powstrzymanie pandemii. Jego zdaniem, sposobem tym miałaby być mieszanka leków: chlorochiny (stosowanej przeciwko malarii) oraz antybiotyku azytromycyny. Trump zapowiedział również, że w Nowym Jorku wkrótce rozpoczną się badania tego medykamentu.

Zresztą wpływ chlorochiny na leczenie koronawirusa prezydent USA zachwalał już tydzień wcześniej. Mówił, że są pierwsze wyniki badań w tej sprawie i że są one "bardzo zachęcające". Okazało się, że część osób - a nawet państw - zasugerowało się słowami amerykańskiego przywódcy i zaczęło gromadzić zapasy chlorochiny. Jak donosi "The Guardian", poczyniły tak m.in. Algieria oraz Indonezja, z kolei Indie zakazały eksportu tego leku.  

Brytyjski portal pisze też, że interwencja Trumpa "doprowadziła do co najmniej jednej śmierci". Medykament przedawkować miał mężczyzna z Arizony, który potem zmarł. Szpital Banner Health potwierdził, że w krytycznym stanie znajduje się także żona zmarłego, która również zażyła ten środek.

Dlatego część ekspertów postanowiła zainterweniować. "Ostatnią rzeczą, jakiej teraz chcemy, jest zalanie naszych oddziałów ratunkowych pacjentami, którzy znaleźli niejasne i ryzykowne rozwiązanie, grożące ich zdrowiu" - stwierdził dr Daniel Brooks, dyrektor z centrum informacyjnego ds. zatruć i leków szpitala Banner Health.

Co to jest chlorochina?

Chlorochina jest substancją pierwotniakobójczą. Bywa wykorzystywana w preparatach przeznaczonych do czyszczenia akwariów. Od lat stosuje się ją w leczeniu malarii, ropni wątroby czy tocznia rumieniowatego. W Polsce dostępna jest pod nazwą Arechin.

Jak opisuje Focus.pl, w czasie eksperymentalnych badań na pacjentach zarażonych koronawirusem w Chinach dostrzeżono u tych dostających dawkę 500 mg szybsze dochodzenie do zdrowia. "Wraz z rozprzestrzenianiem się patogenu po świecie, podobne badania - co ważne, z różnymi rezultatami - zaczęto przeprowadzać w Europie i Ameryce Północnej" - pisze portal.

Również polskie szpitale miały otrzymać Arechin, który miał pomóc w walce z koronawirusem. Jak informowaliśmy w TOK FM, Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych poinformował, że wydał pozytywną decyzję na nowe wskazanie dla tego leku. Jak mówił w TOK FM dr n. med. Paweł Stefanoff z Norweskiego Instytut Zdrowia Publicznego, lek powinien być stosowany głównie u pacjentów, u których zakażenie koronawirusem stwarza ryzyko śmierci.

Koronawirus w USA

W Stanach Zjednoczonych łączna liczba wykrytych przypadków koronawirusa wynosi ponad 68 tys. Zmarło ponad 1000 osób. Najgorsza sytuacja panuje w stanie Nowy Jork, na który przypada ponad połowa zdiagnozowanych przypadków w USA. Na terytorium metropolii nowojorskiej, obejmującej stan New Jersey, Long Island i południową część stanu Connecticut, wirusem zakaża się prawie 1 na 1000 osób; to najwyższy wskaźnik w kraju.

Na ratunek gospodarce USA Senat USA jednomyślnie przegłosował w środę pakiet stymulacyjny na czas epidemii koronawirusa. To największa pomoc finansowa dla gospodarki w historii Stanów Zjednoczonych; media nazywają warty ponad 2 biliony USD pakiet "mamucim". By pakiet wszedł w życie, konieczne jest poparcie go przez Izbę Reprezentantów oraz podpis prezydenta. Niższa izba głosować będzie nad ustawą w piątek. Trump już zapowiedział, że szybko ją podpisze.

DOSTĘP PREMIUM