Dzień Zwycięstwa w Rosji w czasie pandemii. Na co wściekły jest Putin?

Po raz pierwszy od 15 lat Rosja nie świętuje Dnia Zwycięstwa tradycyjną defiladą wojskową na Placu Czerwonym. Wszystko z powodu pandemii koronawirusa. Parady nie odwołała jednak Białoruś.
Zobacz wideo

Dzień Zwycięstwa to jedno z najważniejszych świąt w Rosji, dlatego władze zapowiedziały uczczenie go w inny sposób. Nad Moskwą i kilkudziesięcioma innymi rosyjskimi miastami zorganizowane zostaną defilady powietrzne z udziałem w sumie prawie siedmiuset samolotów i śmigłowców.

Jak mówiła w TOK FM dr Maria Domańska z Ośrodka Studiów Wschodnich, część Rosjan sceptycznie podchodzi jednak do hucznego świętowania w czasach, gdy należałoby raczej zaciskać pasa.

- W momencie, gdy Rosja już odczuwa bardzo duże ekonomiczne negatywne skutki tej pandemii, a odczuje jeszcze poważniejsze skutki, robienie kosztownej defilady powietrznej jest już komentowane przez samych Rosjan jako przelot respiratorów nad głowami mieszkańców miast. Więc jest to już w tym momencie dosyć ambiwalentnie przyjmowane - stwierdziła ekspertka.

Wściekłość Putina

Tradycyjną defiladę z okazji zwycięstwa nad hitlerowskimi Niemcami obejrzą za to mieszkańcy białoruskiego Mińska. Prezydent Aleksander Łukaszenko nie zdecydował się na odwołanie parady.

Według Wacława Radziwinowicza z "Gazety Wyborczej" to wielki zawód dla Władimira Putina. 

- I można powiedzieć wprost - to wywołuje jego wściekłość, ponieważ swoją paradę przeprowadzi Aleksander Łukaszenka - zaznaczył oraz przypomniał, że wczoraj w stolicy Białorusi odbyła się próba generalna, a w dzisiejszej defiladzie weźmie udział około trzech tysięcy żołnierzy, ponad 40 samolotów oraz około 300 pojazdów bojowych. W Mińsku odbędzie się także wielki koncert. 

Dlaczego wywołuje to złość w rosyjskim przywódcy? - Putin od już ponad 20 lat rywalizuje z łukaszenką - tak jak się to w Rosji mówi - o tytuł pierwszego chłopca we wsi, no w  dużej wsi bo postradzieckiej i on się wycofał, on nie robi tego wielkiego, zapowiadanego święta swoim obywatelom, a Łukaszenka okazał się twardszy i nie bacząc na pandemię jednak to u siebie organizuje i pokazuje, że to on jest wierniejszym strażnikiem tradycji, wierniejszym strażnikiem ulubionego święta na obszarze postradzieckim - wyjaśniał dziennikarz. 

Jak tłumaczył wieloletni korespondent w Rosji, defilada miała być pokazem nie tylko siły militarnej Rosji, "ale również okazją do demonstracji rosyjskiej prawdy o wojnie". - Putin to zapowiadał jeszcze w grudniu, że na tę rocznicę wielką wystąpi z jakimś swoim wielkim tekstem, artykułem, w którym obnaży, kto tak naprawdę jest winien rozpętania II wojny światowej z wyraźnym wskazaniem na Polskę - przypomniał gość TOK FM.  Jego zdaniem mieliśmy dwa refleksy tej "putinowskiej idei" w ostatnich dwóch dniach. 

- Przedwczoraj, w Twerze z dawnej siedziby NKWD, tam gdzie rozstrzelano ponad 6 tys. Polaków, jeńców obozu w Ostaszkowie usunięto tablicę upamiętniającą tę tragedię. Bo ona zdaniem miejscowej prokuratury nie oddawała prawdy historycznej. To jest bardzo podły gest, który fatalnie świadczy o Rosji, że w takim momencie  usuwa się pamięć o ofiarach wojny - ocenił. Drugie zdarzenie to natomiast wyemitowana w piątek (8 maja) przez rosyjską telewizję państwową "agitka historyczna" na temat II wojny światowej. 
- Występował  tam m.in. Putin, który mówił, że dobrze by było, gdyby Polska się pokajała za wspólny z Hitlerem rozbiór Czechosłowacji, zajęcie Zaolzia. Potem, już na sam koniec mówił, że to nam Rosjanom, nam Moskwie zarzucają, że to myśmy razem z Hitlerem rozpętali wojnę, ale my nie mamy żadnego poczucia winy i poczucia winy mieć w ogóle Rosjanie nie mogą. No nie mogą, dlatego usuwają ślady swojej straszliwej zbrodni - stwierdził Radziwinowicz oraz dodał: - Myślę, że tak naprawdę - bo mord w Twerze był częścią, najbardziej tragicznym aktem zbrodni katyńskiej i to bardzo ciąży - tutaj nie można powiedzieć, że nie mamy powodów do poczucia winy - a więc zacieramy ślady, zacieramy pamięć o tej zbrodni - podsumował. 

Całej rozmowy posłuchasz wygodnie na telefonie dzięki aplikacji TOK FM.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM