Uniwersytet Cambridge będzie prowadził zajęcia wyłącznie online. "To żałosne i śmieszne"

Czy uniwersytet, który oferuje studentom zajęcia wyłącznie online, jest w stanie dać solidne wykształcenie? A także uniwersytecką otoczkę, której oczekują od niej młodzi ludzie? Prof. Radosław Rybkowski komentował na antenie TOK FM pomysł Uniwersytetu Cambridge, który od przyszłego roku akademickiego przechodzi w całości na tryb nauczania zdalnego.
Zobacz wideo

W przyszłym roku akademickim brytyjski Uniwersytet w Cambridge nie będzie prowadził wykładów w tradycyjnej formie, z powodu epidemii koronawirusa zajęcia zostaną przeniesione do internetu - poinformował w środę Reuters. - Ponieważ prawdopodobne jest, że zasada zachowania dystansu społecznego będzie nadal wymagana, uniwersytet zdecydował, że w następnym roku akademickim nie będą odbywały się wykłady w tradycyjnej formie - napisano w oświadczeniu władz uczelni.

Dodano, że decyzja ta ma ułatwić planowanie kolejnego roku akademickiego, ale może być zmieniona, w zależności od oficjalnych wskazówek dotyczących zasad zachowania bezpieczeństwa.

Cambridge zdalnie. "Żałosne i śmieszne"

- Jest to żałosne i śmieszne. Uniwersytet i brytyjski minister ds. szkolnictwa wyższego zaczynają równać do różnego rodzaju fabryk dyplomów, które oferują pseudoedukację na zasadach: roczny kurs w dwa tygodnie, wysyłamy materiały, robimy fikcyjny test i dajemy, siłą rzeczy, fikcyjny dyplom - komentował prof. Radosław Rybkowski, dyrektor Instytutu Amerykanistyki i Studiów Polonijnych Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Przyznał, że tendencje do "pewnych niesympatycznych działań" można było na różnych uczelniach obserwować od wielu lat. Tymczasem jego zdaniem zakładanie, że nauczanie zdalne za pomocą technologii nowoczesnych i studiowanie w tradycyjnym pojęciu prowadzi do osiągnięcia tych samych efektów, jest "konstatacją porażającą". 

Prof. Rybkowski zwracał uwagę, że straty, jakie poniosą studenci, będą na różnych polach. Po pierwsze, stracą możliwość spotykania się z kolegami i wspólnego uczenia, wymiany myśli. - A wspólne uczenie daje najgłębsze zapamiętywanie, jak sami wypracujemy jakąś konkluzję - wskazywał. 

Po drugie, studiowanie w modelu anglosaskim kładzie ogromny nacisk na całą uniwersytecką otoczkę - zajęcia dodatkowe, sportowe, teatralne, spotkania z wykładowcami. A także nawiązywanie kontaktów i tworzenie więzi. - Kontynentalna Europa przegrywa starcie o najlepszych kandydatów, bo Cambridge czy Oxford oferują sieć kontaktów towarzyskich. Dlatego ludzie własnie je wybierają. Nie mówimy wcale, że tam jest zła edukacja. Ale dla późniejszej kariery ta sieć jest ważniejsza. Na teamsach, zoomie czy czymkolwiek innym tego nie rozwiniemy - wskazywał. - Bez tego wszystkiego jest to taki bardziej zaawansowany kurs zawodowy - dodał.

Uniwersytet Cambridge był pierwszy, za nim pójdą inni?

Cambridge jest pierwszą uczelnią, która zdecydowała się na odwołanie tradycyjnych wykładów w całym roku akademickim. Podobną decyzję podjął już wcześniej Uniwersytet w Manchesterze, ale dotyczy ona na razie tylko zaczynającego się jesienią pierwszego semestru.

Według przytaczanych przez agencję AP analiz, nawet 120 tys. brytyjskich uczniów może zdecydować się na opóźnione rozpoczęcie wyższej edukacji, jeżeli nauczanie będzie nadal prowadzone tylko przez internet. Ta sytuacja poważnie odbije się na finansach uniwersytetów, podobnie jak utrudnienia w podróżowaniu po świecie, które mogą zmniejszyć napływ płacących wyższe czesne niż ich brytyjscy koledzy zagranicznych studentów.

Szefowa publicznej agencji nadzorującej wyższą edukację w Wielkiej Brytanii Nicola Dandridge powiedziała w tym tygodniu, że uczelnie powinny do czerwca - kiedy absolwenci szkół średnich będą decydowali o swojej przyszłości - jasno określić, w jakiej formie mają zamiar prowadzić nauczanie w kolejnym roku akademickim.

Posłuchaj w Aplikacji TOK FM:

DOSTĘP PREMIUM