"Biblia w ręku polityka to potencjalny pożar". Ojciec Paweł Gużyński o protestach w USA

- Zarazą duszy ludzkiej jest niestety skłonność do rasizmu oraz do postrzegania siebie i swojej grupy etnicznej bądź rasowej jako lepszej niż jakakolwiek inna - mówił w TOK FM dominikanin ojciec Paweł Gużyński, komentując protesty w Stanach Zjednoczonych.
Zobacz wideo

W Stanach Zjednoczonych od ponad tygodnia odbywają się protesty, które wybuchły po śmierci George'a Floyda. Mężczyzna zmarł, bo przez około 8 minut był dociskany do ziemi, a jeden z funkcjonariuszy podduszał go kolanem, choć Floyd powtarzał, że nie może oddychać. Amerykanie sprzeciwiają się rasizmowi i brutalności policji. Demonstrujący są ostro krytykowani przez prezydenta USA, który ich działania nazywa aktami terroru.

O wydarzeniach w Stanach Zjednoczonych mówił w Pierwszym Śniadaniu w TOK-u ojciec Paweł Gużyński. Pytany o to, co myślał, widząc Donalda Trumpa stojącego przed jednym z kościołów z Biblią w ręku, dominikanin odparł: "Kiedy byłem mały, w Polsce pudełka od zapałek miały takie ostrzeżenie: zapałki w ręku dziecka to pożar. Jak zobaczyłem prezydenta Trumpa z Biblią w ręku, to sobie przypomniałem to powiedzonko. Bo Biblia w ręku polityka, szczególnie w takim kontekście, to właśnie potencjalny pożar".

- To jest druga strona problemu, o którym często mówię, czyli kwestii upolitycznienia Kościoła czy aktywności politycznej księży. Ale to nie jest tak, że tylko księża próbują wykorzystać politykę do swoich celów, w odwrotną stronę też to się dzieje - stwierdził gość Piotra Maślaka.

Po co Trump to robi?

Dziennikarz  TOK nadmienił, że niedługo po tym, jak Trump stał z Biblią przed kościołem, udał się także - wraz z żoną - do Narodowego Sanktuarium św. Jana Pawła II, a przed pomnikiem papieża złożył kwiaty. - Co on chce przez to pokazać? - pytał dziennikarz.

Zdaniem o. Gużyńskiego, subiektywny odbiór tych, którzy na to patrzą może być różny. - Jedni będą zachwyceni tym, że prezydent w sposób swobodny i nieskrępowany daje wyraz swojemu przywiązaniu do chrześcijaństwa. Jeśli tak, to powinniśmy sądzić, że to był akt pokazania "jestem przeciwko przemocy jakiejkolwiek i przeciw rasizmowi". To byłoby zgodne z przesłaniem chrześcijańskim - wyjaśniał dominikanin. - Ale obawiam się niestety, że cel, jaki sobie założył Donald Trump, jest jednak inny. Po prostu polityczny. Próbuje określić siebie jako kogoś, kto stoi po stronie tradycji czy wartości, które podzielają określeni wyborcy - podkreślił.

Do protestujących w USA zwrócił się niedawno papież Franciszek. Powiedział, że nie można tolerować rasizmu "i jednocześnie twierdzić, że broni się świętości życia".

Jak wskazał ojciec Gużyński, to jest właśnie "elementarz chrześcijaństwa". - Od jakiegoś czasu, kiedy w Polsce tego typu problemy nabrzmiały, mocno zwracałem na to uwagę. Przyrzeczenia chrzcielne, które składamy jako dzieci i potem potwierdzamy przy różnych okazjach, wprost zawierają to przesłanie, że wyrzekam się wszelkiej nienawiści, gniewu - mówił. - Ale problem polega na tym, nie tylko w Polsce, że to wyznanie wiary nie znajduje później przedłużenia w życiu tych, którzy je składają, w ich postawie czy stosunku do społeczeństwa - dodał. 

Według dominikanina "zarazą duszy ludzkiej jest niestety skłonność do rasizmu oraz do postrzegania siebie i swojej grupy etnicznej bądź rasowej jako lepszej niż jakakolwiek inna".  - Ja bardzo byłem rozeźlony w sytuacjach, kiedy nacjonalizm w Polsce dochodził do głosu i kiedy biskupi tak słabym głosem przeciwstawiali się temu. Po paru dniach potrafił coś wydukać rzecznik Episkopatu na ten temat, a tymczasem, jak powiedziałem, jest to elementarz chrześcijaństwa, który należy powtarzać nieustannie - podsumował gość TOK FM.

Całej rozmowy z ojcem Gużyńskim posłuchaj w Aplikacji TOK FM!

DOSTĘP PREMIUM