Protesty w Albanii po okrutnych gwałtach na gimnazjalistce. "Zwołały je koleżanki dziewczynki. Skala zaskoczyła"

O szokującej historii wielokrotnie zgwałconej dziewczynki i o tym, że jej rówieśniczki zachowały się dojrzalej od dorosłych opowiadała w TOK FM Małgorzata Rejmer, pisarka mieszkająca w Albanii, autorka książki "Błoto słodsze niż miód. Głosy komunistycznej Albanii".
Zobacz wideo

W czwartek w stolicy Albanii Tiranie setki tysięcy osób uczestniczyły w demonstracjach przeciw przemocy wobec kobiet. - Zapalnikiem była informacja, która przedostała się do mediów na temat tego, że gimnazjalistka była od lat gwałcona przez mężczyznę, który pracował jako ochroniarz w jej szkole. Według doniesień rodziców dziewczynki, zaczął ją obserwować, gdy miała 11 lat, a do pierwszego gwałtu doszło, kiedy miała lat 12 - opowiadała Rejmer.

- Im więcej szczegółów wychodziło na jaw, tym bardziej było to szokujące. Ten starszy mężczyzna wywierał presję na dziewczynę i na przykład pokrywał napisami całą jej dzielnicę. Pisał jej imię z komentarzem "Witaj w piekle" - dodała.

Gdy po długim nękaniu doszło do gwałtu, mężczyzna wszystko nagrał, a potem chwalił się kolegom. - Pokazywał wszystkim dookoła nagrania gwałtu, pokazywał je także mężczyznom, których znał. Oni także zaczęli szantażować tę dziewczynkę. Padła z ich strony ofiarą kolejnych gwałtów. Koniec końców zarzuty postawiono czterem młodym chłopakom i temu ochroniarzowi, notabene 65-latkowi - mówiła Rejmer.

Film krążył także w mediach społecznościowych. - O nagraniu wiedzieli wszyscy sąsiedzi. Ta dziewczyna, zwłaszcza w ostatnim roku, była szykanowana przez całą dzielnicę. Wiedzieli o tym wszyscy, poza jej rodziną. Dziewczynka była już na skraju załamania. W tym momencie jest pod ochroną organizacji, które zajmują się przemocą wobec kobiet w Albanii - relacjonowała pisarka.

Jak podkreślała, bardzo nieodpowiedzialnie zachowały się w tej sytuacji albańskie media.- Natychmiast w telewizji pojawiły się relacje, doniesienia sąsiadów, zdjęcia tych napisów, zdjęcia domu dziewczynki, domu, w którym była gwałcona, wypowiedzi jej ojca i brata. Ona w żaden sposób nie była chroniona. Oczywiście zaraz pojawiły się komentarze, że skoro to trwało tak długo, to znaczy, że ona się na to godziła. Nawet kobiety publicystki używały tego argumentu. Ta dziewczyna została zgwałcona i w sensie dosłownym, i symbolicznym - tłumaczyła Rejmer.

- Ruch #metoo, który rozwinął się na Zachodzie, do Albanii dochodził w szczątkowy sposób. Organizacje prokobiece istniały, natomiast nigdy nie było szczególnej dyskusji na temat tego, jaki los spotyka kobiety - dodała.

Wspomniane organizacje zajmują się przede wszystkim pomocą dla ofiar handlu żywym towarem. Od lat jest to w Albanii gigantyczny problem. - Zbieram teraz różnego rodzaju relacje na temat lat 90. I słyszę o tym, że do szkół chodzili gangsterzy i zabierali dziewczyny na oczach nauczycieli i uczniów. To wraca w opowieściach, ale jednocześnie jest czymś głęboko wypartym. Tym bardziej, że kobiety, które były porywane, a potem wracały, musiały się zmierzyć z ostracyzmem społecznym. To jest jednak społeczeństwo bardzo patriarchalne, w którym duże znaczenie ma czystość dziewczyny. Kobiety, nawet jeżeli były zmuszone do prostytucji, to zawsze wracały jako nieczyste, rodziny je odtrącały - opowiadała Rejmer.

Skąd więc tyle osób na demonstracji? - Skala manifestacji zaskoczyła wszystkich, ponieważ zostały zwołane przez anonimowe gimnazjalistki, koleżanki tej dziewczynki. Pierwszą osobą, która przemówiła na proteście była nauczycielka - mówiła gościni TOK FM.

Rejmer zwróciła uwagę, że młodziutkie dziewczyny okazały skrzywdzonej rówieśniczce solidarność i siostrzeństwo. Na transparentach miały "radykalne jak na Albanię hasła", np. "Milczenie jest zbrodnią", "Moje ciało nie jest rzeczą", "To nie twoja wina". - Paradoksalnie to właśnie te najmłodsze dziewczyny reprezentują najbardziej dojrzałą postać ruchu feministycznego - zaznaczyła Rejmer. 

Posłuchaj w aplikacji TOK FM. 

DOSTĘP PREMIUM