"Trudno było sobie wyobrazić, że takiego człowieka mógł zabić zwykły bandyta". Kryminolog o sprawie Olofa Palmego

- To była bardzo specjalna postać i to chyba jest jedna z przyczyn nieudanego śledztwa. Po prostu trudno było sobie wyobrazić, że takiego człowieka mógł zabić zwykły bandyta - mówił o zabójstwie szwedzkiego premiera Olofa Palmego i umorzonym śledztwie profesor Jerzy Sarnecki.
Zobacz wideo

Po 34 latach szwedzka prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie zabójstwa premiera Olofa Palmego. Według śledczych socjaldemokratycznego polityka zabił Stig Engstrom - grafik, były wojskowy, członek klubu strzeleckiego i krytyk Palmego. Mężczyzna miał problemy finansowe, nie radził sobie również z alkoholem. W 2000 roku popełnił samobójstwo i dlatego śledztwo zostało zamknięte. 

O zabójstwie Palmego i śledztwie w tej sprawie opowiadał w środę w "Światopodglądzie" w TOK FM profesor Jerzy Sarnecki, kryminolog i socjolog z Wydziału Kryminologii Uniwersytetu Sztokholmskiego. - Dla wszystkich nas, którzy żyjemy w Szwecji było to traumatyczne przeżycie i trudno się tego pozbyć. To była ważna cześć życia naszego pokolenia w tym kraju. Ja byłem już dorosłym człowiekiem, jak to się stało i od tego czasu, przez 34 lata, zastanawialiśmy się, co się wydarzyło. W zasadzie straciliśmy nadzieję, że kiedykolwiek się czegokolwiek dowiemy - mówił.

Jego zdaniem, prokurator zdecydował się na zamknięcie śledztwa w sprawie śmierci byłego premiera prawdopodobnie w przekonaniu, że dalej tej sprawy i tak nie dało się już prowadzić. - To, co wiemy, to wiemy i więcej się nie dowiemy. Po 34 latach to jest dość racjonalna decyzja - ocenił gość Agnieszki Lichnerowicz

Błędy na początku śledztwa

Profesor przekonywał, że w śledztwie popełniono bardzo poważne błędy, zwłaszcza w początkowej jego fazie. Wskazał, że dziś obwinianego Stiga Engstroma na początku w ogóle wykluczono z wszelkich podejrzeń. - A on opowiadał tak wiele historii [związanych z tą śmiercią - red.] i był tak aktywny, że z czysto psychologicznych względów należało go wpisać na listę podejrzanych. Gdyby wtedy tak zrobiono i zaaresztowano, to można byłoby dalej prowadzić śledztwo, szukać dowodów, prowadzić różne analizy. To wszystko przegapiono. Zajmowano się innymi podejrzanymi, którzy byli dużo mniej "interesujący" - wyjaśniał profesor Sarnecki.

Redaktor Lichnerowicz przypomniała, że Palme był bardzo charyzmatycznym politykiem. - Z jednej strony przeciwstawiał się bombardowaniom amerykańskim podczas wojny w Wietnamie, ale też przecież występował przeciw apartheidowi w RPA - mówiła dziennikarka. 

- To była rzeczywiście bardzo specjalna postać i to chyba jest jedną z przyczyn nieudanego śledztwa - stwierdził jej rozmówca. - Po prostu trudno było sobie wyobrazić, że takiego człowieka mógł zabić zwykły bandyta, czy też jedna osoba. Podejrzewano różnego rodzaju spiski, bo to było logiczne w stosunku do pozycji Palmego. Ale prawdopodobnie, gdyby to był spisek, to "wylazłoby" na wierzch już dawno - dodał.

To koniec sprawy?

Profesor Sarnecki przyznał też, że nie sądzi, by środowy komunikat prokuratury zakończył całą sprawę. - Jest cały szereg ludzi bardzo zaangażowanych w rożnego rodzaju teorie spiskowe i oni na pewno dalej to będą prowadzili. Ale ze strony państwa to śledztwo zostało zakończone i nie zostanie wznowione, jeśli nie wydarzy się coś specjalnego - podsumował.

Olof Palme został zastrzelony 28 lutego 1986 roku w centrum Sztokholmu. Od tego czasu pojawiło się wiele teorii na temat śmierci szwedzkiego premiera. Wśród nich takie, że Palmego zamordowano, bo sprzeciwiał się aparthaidowi w Południowej Afryce czy że zginął na zlecenie amerykańskiej CIA.

W Aplikacji TOK FM posłuchasz na telefonie:

DOSTĘP PREMIUM