Dwa duże stoliki w czasie szczytu w Brukseli. Przy którym siedzi Polska? "Przy jakimś bocznym"

Po weekendowym szczycie Rady Europejskiej w Brukseli przywódcy są blisko porozumienia. Eurodeputowany Platformy Obywatelskiej Jan Olbrycht mówił w TOK FM, że porozumienie, którego należy spodziewać się jeszcze dziś, może być tylko częściowe.
Zobacz wideo

Przywódcy krajów unijnych są blisko porozumienia w sprawie nowego wieloletniego budżetu i funduszu odbudowy po kryzysie wywołanym pandemią koronawirusa. W nocy z niedzieli na poniedziałek pojawiła się nowa propozycja, która obniżyła nieco wysokość grantów, czyli bezzwrotnej pomocy, która ma trafić do krajów południa. To osłabiło opór tzw. krajów oszczędnych. 

Jan Olbrycht tłumaczył, że za rozmowami o pieniądzach kryje się szersza dyskusja na temat przyszłego kształtu Unii Europejskiej. - To, co zaproponowała Komisja Europejska, a  co poparły Niemcy i Francja, to jest zmiana zasad gry. To uwspólnotowienie długów, co doprowadzi do wzmocnienia UE przez stworzenie również nowych dochodów własnych - tłumaczył europoseł. 

Chodzi o tzw. fundusz odbudowy gospodarki po kryzysie wywołanym pandemią koronawirusa. - To jest propozycja zaciągnięcia kredytu na rynkach finansowych, pojawią się więc nowe pieniądze, a przy okazji zmieni się taktyka. Bo skoro fundusz ma być nadzwyczajnym instrumentem, to go nadzwyczajnie obwarujmy. Jak ktoś będzie chciał pieniędzy, niech przedstawi narodowy plan odbudowy na pierwsze 3 lata, spełniający wymogi wskazania niezbędnych reform, wymagania dotyczące Europejskiego Zielonego Ładu, agendy cyfrowej i praworządności - wyjaśniał Olbrycht. 

Zmiana ma polegać na tym, kto decyduje o przyznaniu pieniędzy i rozlicza z ich wykorzystania. Pojawił się postulat - ze strony krajów oszczędnych - by państwa miały większy wpływ na akceptację planów odbudowy, prezentowanych przez ubiegających się o pieniądze członków UE. Chcą mieć wpływ na to, co do tej pory robiła Komisja Europejska. Toczy się dyskusja, czy będzie się to mogło odbywać na szczeblu ministrów krajów unijnych, czy będzie wymagana ich jednomyślność. - To może być zaskakujące dla Parlamentu Europejskiego, który do tej pory traktował Radę Europejską jako współlegislatora, a dziś rada chce wejść de facto w działania wykonawcze - wyjaśniał gość Macieja Głogowskiego.

W praktyce może dojść do sytuacji, kiedy to jakiś kraj zgłosi sprzeciw wobec planu odbudowy innego kraju, właśnie w związku z tym, że nie będzie w nim uwzględniony np. Europejski Zielony Ład (działania mające doprowadzić do neutralności klimatycznej UE do 2050 roku) czy naruszane będą zasady praworządności. 

Z drugiej strony kraje oszczędne walczą o to, by wspólne, czy nawet uwspólnione zadłużenie było jak najmniejsze. Chodzi o to, że fundusz wsparcia, projektowany na kwotę 750 mld euro, miał składać się z części grantowej - czyli pomocy bezzwrotnej, i części kredytowej. Państwa oszczędne, czyli przede wszystkim Holandia, walczą o zmniejszenie części grantowej, a zwiększenie kredytowej. - Dla nich ważne jest, do jakiego stopnia UE zadłuży się wspólnie. Im mniej grantów, tym mniej będzie do wspólnego spłacenia - wyjaśniał Olbrycht. Jego zdaniem porozumienie w tej sprawie może się przyczynić do wzmocnienia wspólnotowości UE. - Jesteśmy po brexicie, trzeba podjąć decyzję, co dalej z Unią. Jeśli ta reforma przynajmniej w części się powiedzie, to będzie sygnał, że Unia się bardziej integruje i będzie silniejsza w obliczu nowych wyzwań - wskazywał w Magazynie EKG.

A gdzie w tym wszystkim jest Polska?

Maciej Głogowski dopytywał, po której stronie tych rozmów znajduje się Polska. Jan Olbrycht przyznał, że trudno nasz kraj odnaleźć przy najważniejszych brukselskich stolikach. Na pewno nie ma Polski wśród krajów oszczędnych, do grona których - poza Holandią - należą również: Dania, Austria, Szwecja oraz Finlandia. - Ostatnio przyłącza się do nich Bułgaria, której zależy na wejściu do strefy euro. Z drugiej strony siedzą: Niemcy, Francuzi, Włosi, Hiszpanie. I jakoś przy żadnym ze stołów nie siedzi Polska - wskazał.

Zdaniem Olbrychta Polska i Węgry wymieniane są w kontekście braku zgody na jakiekolwiek wiązanie wypłaty środków z przestrzeganiem zasad praworządności. A Polska sama dodatkowo z brakiem jednoznacznej deklaracji ws. Europejskiego Zielonego Ładu. - Polska kluczy - wydaje się, że opowiada się po stronie Francji i Niemiec, z drugiej strony - nie chce powiązania z praworządnością - wskazywał eurodeputowany PO. Jego zdaniem "Polska siedzi przy stoliku bocznym i walczy o korzystne rozdanie". 

Posłuchaj całej rozmowy:

DOSTĘP PREMIUM