Kościół katolicki to jedyne wyznanie, w którym nie ma rozwodu. Jak unieważnić małżeństwo?

Proces o stwierdzenie nieważności małżeństwa jest specyficzny. - Typu inkwizycyjnego. Niepubliczny, pisemny, w którym inicjatywę procesową ma przede wszystkim organ kościelny, nie odpowiada on standardom państwa praworządnego - tłumaczył w TOK FM dr hab. Paweł Borecki, prawnik specjalizujący się w prawie wyznaniowym.
Zobacz wideo

Dr hab. Paweł Borecki z Zakładu Prawa Wyznaniowego Wydziału Prawa i Administracji UW był gościem Cezarego Łasiczki w audycji "Off-Czarek". Tłumaczył, czym jest unieważnienie małżeństwa w Kościele katolickim i jak się je przeprowadza. 

Zaczął od wyjaśnienia, czym jest małżeństwo w rozumieniu prawa kanonicznego. - Małżeństwo jest sakramentem, a więc jest to pojęcie teologiczne. To akt dokonanym przez nowożeńców w obliczu Boga. Sakrament, którego udzielają sobie sami nowożeńcy, a nie ksiądz celebrant. Celebrant błogosławi zobowiązanie wobec Boga. Sakrament małżeństwa jest w Kościele katolickim dozgonny co do zasady, nie może być rozwiązany przez rozwód - mówił specjalista od prawa kanonicznego w TOK FM. 

Dodał, że "Kościół katolicki to jedyne wyznanie, które nie zna instytucji rozwodu". - We wszystkich innych wyznaniach ta instytucja jest stosowana. Rozwód jest tak stary jak samo małżeństwo - przypomniał.

Borecki tłumaczył, że aby stwierdzić nieważność małżeństwa "nie bierze się pod uwagę tego, co było po akcie ślubu, po ceremonii religijnej. Długość stażu małżeńskiego też nie jest rozstrzygająca, ani to, czy w związku narodziły się dzieci".

Liczą się wyłącznie okoliczności panujące w momencie zawarcia związku małżeńskiego. - I jeżeli zaistnieją tak zwane przeszkody małżeńskie, sąd kościelny stwierdza, że małżeństwo nie istnieje od samego początku, czyli w ogóle nie zostało zawarte  - precyzował prawnik. 

Wyjaśnił też, jak to wygląda w przypadku zawarcia ślubu konkordatowego. - Konkordat w artykule 10 przewiduje instytucję małżeństwa tzw. wyznaniowego ze skutkami cywilnymi, które wywołuje skutki zarówno na gruncie prawa cywilnego, jak i kanonicznego. Małżeństwo w tych dwóch porządkach prawnych istnieje niezależnie - to znaczy, że sąd cywilny może orzec rozwód i wtedy małżeństwo nie istnieje na gruncie prawa cywilnego. Ale nadal może istnieć - tak się często zdarza - małżeństwo kanoniczne, którego nieważność nie została stwierdzona przez sąd kościelny - mówił Borecki. Stwierdził, że jest to "stan nieuporządkowany" i "lepiej jest, jak jest taki sam stan w obu porządkach prawnych, tak jest korzystniej dla wszystkich zainteresowanych". 

- Trzeba zwrócić uwagę na jedną rzecz, stwierdzenie nieważności małżeństwa kanonicznego nie wywołuje skutków prawnych na gruncie prawa państwowego - podkreślił prawnik.

- Co z dziećmi po unieważnieniu małżeństwa? - dopytywał Łasiczka

- To nie tak, ze te dzieci są nieślubne. Zgodnie z prawem kanonicznym dzieci, które narodziły się ze związku, które jak się wydawało spełniał warunki ważnie zawartego małżeństwa kanonicznego, są traktowane jako dzieci ślubne. W żadnym wypadku nikt nie ma prawa nazywać tych dzieci nieślubnymi. To bardzo krzywdzące, są to dzieci ślubne zgodnie z prawem kanonicznym - odpowiedział prawnik.

- Ale to trochę przeczy zasadom logiki - stwierdził redaktor TOK FM. 

- Ale tak się przyjmuje. Takie jest stanowisko doktryny prawa kanonicznego. I jest to jednoznaczna opinia - mówił Borecki. 

W dalszej części rozmowy przedstawił, jakie warunki trzeba spełnić, żeby małżeństwo było ważne. 

- To musi być odpowiedni wiek, to jest 14 lat dla płci dla żeńskiej, 16 lat dla męskiej, krajowe konferencje episkopatu mogą ten wiek podnieść i Konferencja Episkopatu Polski podniosła ten pułap wieku do 16 lat dla kobiet, 18 dla mężczyzn. To jest brak pokrewieństwa w linii prostej, brak powinowactwa, brak pokrewieństwa prawnego (np. wynikającego z adopcji), święcenia, czy wieczystych ślubów czystości - wymieniał specjalista od prawa wyznaniowego.

Prawnik tłumaczył, że dodatkowo muszą być spełnione pewne okoliczności natury osobistej po stronie nowożeńców. - W szczególności nowożeńcy muszą być zdolni psychicznie do podjęcia obowiązków małżeńskich, muszą posiadać zdolność używania rozumu, powinni mieć rozeznanie co do istotnych praw i obowiązków małżeńskich. Nie mogą symulować zawarcia związku małżeńskiego, nie powinni pozostawać w stanie bojaźni. Jest tych okoliczności cały szereg - mówił.

Przyznał, że gdyby tak wnikliwe analizować wszystkich nowożeńców, którzy przystępują do ołtarza pod kątem tego, czy mają świadomość, jakie wyzwanie podejmują i czy dojrzali psychicznie do małżeństwa, "to można by mieć zastrzeżenia co do znacznej części oficjalnie funkcjonujących małżeństw kanonicznych".

- Jeżeli mamy rocznie ponad 2 tys.wyroków stwierdzających nieważność małżeństwa, to jest coś nie tak. Dlatego zaostrzono wymogi dotyczące nauk przedmałżeńskich. Kapłan ma badać, czy nowożeńcy zdają sobie sprawę, jakiego wyzwania się podejmują. Czy nie występują specyficzne typy osobowości, np. osobowość bierno-zależna. Bo taki typ osobowości bywa przesłanką do stwierdzenia nieważności małżeństwa - zwrócił uwagę Borecki.

Wyjaśnił też, że nie ma okresu, który ograniczałby możliwość o wystąpienie z pozwem do sądu kościelnego o stwierdzenie nieważności małżeństwa.

- W jaki sposób można coś orzec o czymś, co miało miejsce 30 lat wcześniej? - zdziwił się prowadzący. 

- Domyślam się pana wątpliwości i sam je podzielam. Ale po pierwsze: samo złożenie pozwu jeszcze nie oznacza, że proces będzie wszczęty. Musi nastąpić przyjęcie go przez sąd kościelny. Ważne jest wskazanie podstawy prawnej, na której opiera się pozew, czyli jakie zarzuty formułuje się w odniesieniu do tego, jak się wydaje niedoszłego małżeństwa. Dlaczego ono miało być uznane za nieistniejące - tłumaczył Borecki.

W pozwie trzeba podać okoliczności uprawdopodabniające roszczenie. - Czyli okoliczności, które wskazywałyby np. na to, że druga strona nie spełniała warunków psychicznych do podjęcia małżeństwa. Np. że nie zdawała sobie sprawy z zakresu praw i obowiązków małżeńskich - dodał prawnik.

Wyjaśnił, że w procesie podaje się wszystkie okoliczności, uwzględniane są smsy, maile, różnego rodzaju dokumentacja lekarska, można też posłużyć się dokumentacją z procesu cywilnego o rozwód. - Bada się również cały okres znajomości niedoszłych małżonków od momentu ich zapoznania aż po chwilę obecną, rodziny małżonków - czy nie występowały choroby psychiczne, nałogi. Jest to grzebanie w przeszłości, grzebanie w życiu osobistym. We mnie osobiście wywołuje to niesmak, ale takie są realia - stwierdził Borecki.

Podkreślił, że proces o stwierdzenie nieważności małżeństwa jest specyficzny. - Typu inkwizycyjnego. Niepubliczny, pisemny, w którym inicjatywę procesową ma przede wszystkim organ kościelny, nie odpowiada on standardom państwa praworządnego - wskazał. 

Rozmowa zeszła też na statystki. Borecki wspomniał, że w diecezji warszawskiej ponad 70 proc. pozwów rozpatrywanych jest pozytywnie. W niektórych diecezjach pozwy rozpatruje się szybko - ok. 12-18 miesięcy, ale są też  sądy przed którymi sprawy się wloką kilka lat - średnio od 24 do 36 miesięcy.

- Czy to jest usługa płatna? - dopytywał prowadzący audycję. 

Borecki powiedział, że zna oficjalnych informacji, opiera się jedynie na informacjach od osób ze swojej rodziny. Według ich doniesień "wniesieniu pozwu towarzyszy opłata jednomiesięcznych deklarowanego wynagrodzenia i jest możliwość podziału na raty".

Na koniec rozmowy Borecki wyraził swoją prywatną opinię na temat praktyki stosowanej w Kościele katolickim. - Z punktu widzenia moralności i przyzwoitości to jest kwadratura koła. O wiele zdrowszym rozwiązaniem jest po prostu przyjęcie instytucji małżeństwa, orzeczenie o rozwiązaniu małżeństwa od pewnego momentu, nie cofanie się o dziesiątki lat, grzebanie się w życiu osobistych często w sprawach bardzo intymnych - powiedział.

I dodał: - Jestem zwolennikiem rozwiązań klarownych, prostych, życiowych. Takim rozwiązaniem, chociaż czasem bolesnym, jest rozwód. Natomiast stwierdzanie nieważności małżeństwa dla mnie jest rozwiązaniem nieżyciowe, niemoralnym wręcz. Ale to jest moja prywatna opinia.

Posłuchaj podcastu!

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM