Co to konwencja stambulska (antyprzemocowa)? Które zapisy są uważane przez polskie władze za kontrowersyjne?

Od kilku tygodni jednym z najważniejszych tematów w mediach jest kwestia "za oraz przeciw" konwencji stambulskiej, nazywanej także antyprzemocową.
Zobacz wideo

Z tego tekstu dowiesz się:

  • Co to konwencja stambulska (antyprzemocowa)?
  • Jakie są zapisy konwencji stambulskiej?
  • Które zapisy są uważane przez polskie władze za kontrowersyjne?

Co to konwencja stambulska? Jakie są zapisy konwencji stambulskiej?

Od kilku tygodni jednym z najważniejszych tematów w mediach jest kwestia „za oraz przeciw” konwencji stambulskiej, nazywanej także antyprzemocową. Skąd takie poruszenie? Co to konwencja stambulska (antyprzemocowa)? Jej charakter najlepiej oddaje pełna nazwa, czyli Konwencja o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Jest to konwencja opracowana przez Radę Europy, która została udostępniona do podpisu 11 maja 2011 roku w Stambule w Turcji. Jej celem jest przeciwdziałanie wszelkim rodzajom przemocy i ochrona ofiar. Do 2020 roku podpisało się pod nią 45 państw oraz cała Unia Europejska.

Polska była jednym z krajów, które podpisały się pod konwencją stambulską w 2012 roku. Jej podpisanie nie jest jednak jednoznaczne z ratyfikacją, ponieważ ta miała miejsce w 2015 roku. Jeszcze przed ratyfikacją sprawa konwencji była szeroko omawiana w mediach, pojawiały się także krytyczne głosy dotyczące części jej zapisów. Jakie są zapisy konwencji stambulskiej? Konwencja składa się z 81 artykułów podzielonych na 12 rozdziałów. Jej główne założenia oscylują wokół zapobiegania przemocy, ochrony i wsparcia dla ofiar, ścigania przestępców i polityki integracyjnej. W preambule m.in. czytamy:

„Potępiając wszystkie formy przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, uznając, że wdrożenie de jure i de facto równości kobiet i mężczyzn ma zasadnicze znaczenie dla zapobiegania przemocy wobec kobiet, uznając, że przemoc wobec kobiet jest przejawem nierównych stosunków władzy między kobietami a mężczyznami na przestrzeni wieków, które doprowadziły do dominacji mężczyzn nad kobietami i dyskryminacji kobiet, a także uniemożliwiły pełne usamodzielnienie kobiet, uznając strukturalny charakter przemocy wobec kobiet za przemoc ze względu na płeć oraz fakt, że przemoc wobec kobiet stanowi jeden z podstawowych mechanizmów społecznych, za pomocą którego kobiety są utrzymywane na podrzędnej pozycji w porównaniu z mężczyznami, uznając, z najwyższą troską, że kobiety i dziewczęta są często narażone na drastyczne formy przemocy takie jak: przemoc domowa, molestowanie seksualne, gwałt, małżeństwo z przymusu, przestępstwa popełniane w imię „honoru” i okaleczanie narządów płciowych, które stanowią poważne naruszenie praw człowieka kobiet i dziewcząt oraz główną przeszkodę w zapewnieniu równości kobiet i mężczyzn, zwracając uwagę na ciągłe naruszanie praw człowieka w trakcie konfliktów zbrojnych, dotykające ludność cywilną, zwłaszcza kobiety i przybierające formę stosowanych na szeroką skalę lub systematycznie gwałtów oraz przemocy seksualnej, jak również na możliwość eskalacji przemocy ze względu na płeć, zarówno w trakcie konfliktu, jak i po jego zakończeniu, uznając, że kobiety i dziewczęta są bardziej niż mężczyźni narażone na przemoc ze względu na płeć, uznając, że przemoc domowa dotyka kobiety w nieproporcjonalnie większym stopniu oraz że mężczyźni mogą również być jej ofiarami, uznając, że dzieci są ofiarami przemocy domowej, również jako świadkowie przemocy w rodzinie, dążąc do stworzenia Europy wolnej od przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, uzgodniły, co następuje…” (s. 3–4)

Cały tekst konwencji stambulskiej jest dostępny TUTAJ. 

Które zapisy są uważane przez polskie władze za kontrowersyjne?

Mimo że od ratyfikowania konwencji stambulskiej minęło 5 lat, a krytyczne głosy na jej temat wypływały od czasu do czasu, to obecna dyskusja nabrała rozpędu niedawno – od ogłoszenia  Zbigniewa Ziobry z 25 lipca tego roku. Minister sprawiedliwości wyjaśnił wówczas, że zamierza złożyć wniosek o rozpoczęcie prac nad wypowiedzeniem konwencji stambulskiej. Które zapisy są uważane przez polskie władze za kontrowersyjne? Powodem tego działania mają być „zapisy o charakterze ideologicznym”, które uważa on za szkodliwe. W wypowiedzi ministra zamieszonej w serwisie Twitter, padają następujące argumenty:

„Jednym z nich [szkodliwych zapisów] (przyp. red.) jest konstruowanie pojęcia tzw. płci kulturowej, społeczno-kulturowej, w opozycji do płci biologicznej, czyli doprowadzenie do wniosku, że biologia nie determinuje tego, czy ktoś jest kobietą, czy mężczyzną, tylko, że to jest kwestia wyboru społeczno-kulturowego, którego każdy może dokonywać. Z tym jest związany, z tym ideologicznym założeniem, by zmieniać edukację, dzieci w szkołach i w programach pozaszkolnych, w zakresie tego rodzaju właśnie nauki postaw i przekonań młodego polskiego pokolenia uczniów, by przyjmowali tego rodzaju fałszywe z gruntu, naszym zdaniem, założenia, że płeć biologiczna to jest jakiś archaizm, a tak naprawdę wszystko sprowadza się do płci społeczno-kulturowej. My tego poglądu całkowicie nie podzielamy i go odrzucamy, o to tutaj chodzi, nie o przemoc, ale o te elementy związane z konwencją.”

Ze strony osób krytykujących konwencję padały stwierdzenia, jakoby zapisy konwencji stambulskiej uderzały w „tradycyjny model rodziny” oraz promowały „ideologię gender”. Swoje zdanie w tej sprawie wyraził wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski, który określił konwencję jako „genderowy bełkot” i „neomarksistowską propagandę, która przewraca do góry nogami nasz świat wartości”. Stanowisko w sprawie wniosku o wypowiedzenie konwencji antyprzemocowej zajął także premier Mateusz Morawiecki. Ogłosił on 30 lipca, że skierował do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o zbadanie zgodności zapisów konwencji z Konstytucją.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM