Trump na wojnie z TikTokiem. "To mentalność Kalego"

To kolejna próba zabrania Chińczykom kawałka tortu. Wychodzi tutaj w stu procentach mentalność Kalego. Gdyby chodziło o amerykańską firmę, to rozmowa wyglądałaby inaczej - komentował w TOK FM Maciej Broniarz, architekt bezpieczeństwa i systemów informatycznych.
Zobacz wideo

Kontrolowana przez chińską spółkę aplikacja TikTok będzie objęta w USA zakazem - zapowiedział prezydent Trump podczas krótkiego spotkania z dziennikarzami na pokładzie Air Force One. Według prezydenta USA aplikacja szpieguje użytkowników i przekazuje dane Komunistycznej Partii Chin.

TikTok został niedawno zakazany w Indiach wraz z 58 innymi chińskimi aplikacjami na smartfony. Stało się po tym, jak w połowie czerwca na granicy chińsko-indyjskiej w Himalajach doszło do krwawej potyczki między żołnierzami obu krajów. Delhi postanowiło zablokować aplikacje zbierające dane o obywatelach Indii, powołując się na "względy bezpieczeństwa narodowego". Zdaniem części komentatorów, chodziło jednak głównie o uderzenie w interesy chińskich firm w Indiach.

TikTok faktycznie przetwarza dane użytkowników, ale jak ostrzegał w TOK FM Maciej Broniarz, każda aplikacja, której udostępniamy nasze dane, może je przetwarzać. – Pozostaje kwestia rzetelności producenta programu, tego, czy faktycznie robi to w sposób, na który wyraziliśmy zgodę. Aczkolwiek z TikTokiem problem jest złożony – mówił Broniarz.

Podcast jest zablokowany? Za 5 złotych odblokujesz wszystkie!

Wyjaśniał, że aplikacja nie działa w sposób stricte szpiegowski, bo adresowana jest do młodzieży, która siłą rzeczy rzadko ma dostęp do wrażliwych danych. – TikTok może być za to używany do generowania propagandowe przekazu, który działa na korzyść Chin. Parę razy już się zdarzyło, że administratorzy wycinali np. informacje o protestach w Hong Kongu. To także idealny kanał do przekazywania pozytywnych informacji na temat reżimu. Propaganda wykorzystuje go do tego, żeby pokazywać Chiny w dobrym świetle – tłumaczył ekspert.

Podkreślał, że choć TikTok odrzuca oskarżenia, to wiele faktów budzi wątpliwości. – Tik Tok zapewnia wszystkich, że ich dane są bezpieczne, ale sama kwestia sterowania przekazem pozostawia wiele do życzenia. Były wycieki, że administratorzy mieli usuwać z aplikacji treści ludzi nieatrakcyjnych czy takie o smutnym przekazie – wspomniał Broniarz.

Przypomniał, że wiele krajów ma wątpliwości wobec TikToka. – Rządy mają świadomość, że aplikacja może służyć do formowania młodego pokolenia tak, aby wyrobić w nim pozytywne odruchy wobec chińskiego reżimu. Szczególnie, że użytkownik tego przekazu często nie jest w pełni jeszcze uformowany – mówił.

W poniedziałek Trump wyraził aprobatę co do pomysłu, aby TikToK sprzedał udziały w amerykańskim rynku Microsoftowi. – To kolejna próba zabrania Chińczykom kawałka tortu. Wychodzi tutaj w stu procentach mentalność Kalego. Gdyby chodziło o amerykańską firmę, to rozmowa wyglądałaby inaczej. Naciski na to, żeby jedna prywatna firma kupiła drugą, to rzecz nie do pomyślenia w liberalnej gospodarce. Widać, że to troszkę wojna światopoglądowa i kulturowa pomiędzy USA a Chinami – podsumowywał ekspert.

Czy polski rząd również rozważa zablokowanie TikToka? Na razie się na to nie zanosi. "Rząd, w tym resort cyfryzacji, nie pracuje nad przepisami, które miałyby umożliwić zablokowanie jakichkolwiek mediów społecznościowych w Polsce, w tym TikToka, czy też jakichkolwiek serwisów sprzedażowych, w tym AliExpress" - zapewniło pod koniec lipca Ministerstwo Cyfryzacji.

DOSTĘP PREMIUM