Sasnal tłumaczy sytuację w Libanie. "Ten wybuch jest symboliczny, to jakby ostatni gwóźdź do trumny"

- Podobno były sygnały, że z tym ładunkiem trzeba coś zrobić, bo jest go tyle, że może zmieść całe miasto z powierzchni ziemi. Nie zrobiono porządku z saletrą prawdopodobnie z zaniedbania. Ale dwa lata temu w Bejrucie nie wywożono śmieci - tak podstawowa usługa nie była świadczona ludziom - mówiła w TOK FM Patrycja Sasnal z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.
Zobacz wideo

We wtorek w Bejrucie eksplodowały zapasy saletry amonowej, w wyniku którego zginęło sto osób, a 4 tysiące zostało rannych. Prawie 3 tys ton tej substancji było składowane w porcie.

- Została przywieziona w 2014 roku statkiem, który musiał się zatrzymać z powodu usterki i nie mógł dalej żeglować - mówiła w "Popołudniu" TOK FM Patrycja Sasnal z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Ładunek skonfiskowano i składowano w porcie w Bejrucie. Miało to być rozwiązanie tymczasowe.

- Podobno były sygnały, że z tym ładunkiem trzeba coś zrobić, bo jest go tyle, że może zmieść całe miasto z powierzchni ziemi. Nie zrobiono porządku z saletrą prawdopodobnie z powodu zaniedbania. Na tyle zrozumiałe to zaniedbanie, że dwa lata temu w Bejrucie nie wywożono śmieci - tak podstawowa usługa nie była świadczona ludziom - tłumaczyła ekspertka. 

Jak wyjaśniła, po wojnie domowej państwo nigdy nie przezwyciężyło podziałów wewnętrznych. Walczyły trzy frakcje: chrześcijanie, sunnici i szyici. - Tak po jednej trzeciej Libańczycy się dzielą. Wymyślono więc system konsensualnej demokracji, ale z czasem zaczęły nakładać się różne kryzysy. Przede wszystkim gospodarczy - państwo jest trzecie na świecie pod względem zadłużenia. Nie spłacono kolejnej raty długu, połowa ludzi żyje poniżej progu ubóstwa, 35 proc. nie ma pracy. Ludzie szukają jedzenia po śmietnikach, napadają na apteki, żeby ukraść podpaski czy pieluchy dla dzieci, banki nie wypłacają waluty, która straciła 80 proc. swojej wartości - mówiła Sasnal na antenie TOK FM.

Dodała, że jest jeszcze kryzys społeczny. Od połowy października trwały protesty, które doprowadziły do zmiany rządu w tym roku. Chrześcijanie, szyici i sunnici demonstrowali razem przeciwko systemowi politycznemu, który nie promuje współpracy, ale zagarnięcie jak najwięcej dla swojego obozu. A potem wybuchła pandemia i doszedł kolejny kryzys.

- Państwo negocjuje pożyczkę z Międzynarodowego Funduszu Walutowego, ale Stany Zjednoczone ją blokują ze względu na Hezbollah (libańska partia polityczna radykalnych szyitów, uważana za organizację terrorystyczną m.in. przez USA - red.), który jest w rządzie. Ten wybuch jest symboliczny, to jakby ostatni gwóźdź do trumny - stwierdziła ekspertka. 

DOSTĘP PREMIUM