Dramat mieszkańców Bejrutu. "Eksplozja pogrążyła ich w jeszcze większej beznadziei"

Sytuacja mieszkańców Bejrutu jeszcze przed wybuchem była bardzo trudna. Teraz potrzeby są dramatycznie pilnie - przekonywała w TOK FM Agnieszka Nosowska, koordynatorka projektów humanitarnych Polskiego Centrum Pomocy Międzynarodowej w Libanie.
Zobacz wideo

Rośnie liczba ofiar wybuchu w Bejrucie. Zginęło co najmniej 135 osób, a ponad 5 tys. zostało rannych. Kilkaset tysięcy osób pozostało bez dachu nad głową, a szkody materialne wyceniono na kilka miliardów dolarów. Władze Libanu twierdzą, że eksplodowało niemal trzy tysiące ton azotanów, których używa się do nawożenia gleby. Substancja miała być trzymana w porcie bez zabezpieczeń od sześciu lat.

Podcast jest zablokowany? Za 5 złotych odblokujesz wszystkie!

Agnieszka Nosowska, koordynatorka projektów humanitarnych Polskiego Centrum Pomocy Międzynarodowej w Libanie, mówiła w TOK FM, jakiej pomocy najbardziej obecnie potrzebują tamtejsi mieszkańcy. – Potrzeby są dramatyczne. Brakuje leków, środków opatrunkowych. Szpitale są zniszczone, a te które działają, są przepełnione. Potrzebna jest też natychmiastowa pomoc dla tych, którzy stracili wszystko w wyniku wybuchu. Chodzi np. o folię, żeby mogli zastąpić nią wybite szyby, potrzebne są też środki finansowe. Eksplozja zniszczyła magazyny importowanej żywności, więc i pomoc w tym zakresie będzie konieczna – wyliczała gościni TOK FM.

Nosowska zwróciła też uwagę, że rejony Bejrutu dotknięte skutkami eksplozji zamieszkiwały osoby z bardzo różnych grup społecznych i jeszcze przed wybuchem zmagały się z problemami. – To szeroki przekrój: Libańczycy, ale też uchodźcy z Syrii czy Palestyńczycy. Oni wszyscy i tak znajdowali się w złej sytuacji ekonomicznej z powodu inflacji, braku pracy i ogólnego kryzysu w Libanie, który został spotęgowany przez pandemię koronawirusa. Eksplozja to jest kolejny element, który pogrąża mieszkańców biednych przedmieść w jeszcze większej beznadziei – podkreślała Sosnowska.

A Beata Dreksler  z Uniwersytetu Amerykańskiego w Bejrucie dodawała, że to co się stało jeszcze bardziej nasiliło już i tak trudną sytuację mieszkańców Libanu. – Mamy olbrzymi kryzys, bezrobocie. Jest po prostu głód. Ludzie są wściekli i jednocześnie zjednoczeni - wskazywała.  

W Bejrucie wprowadzono dwutygodniowy stan wyjątkowy. W całym Libanie obowiązuje też trzydniowa żałoba narodowa.

Pieniądze dla Libanu

Unia Europejska przeznaczy 33 mln euro na wsparcia dla Libanu po tragicznym wybuchu w Bejrucie. Pieniądze zostaną przeznaczone m.in. na pomoc medyczną. Wcześniej UE wysłała też ekipy ratunkowe do tego kraju.

Swoją pomoc finansową zaoferowały też różne państwa. Ratowników i służby medyczne wyślą lub wysłały m.in. Polska, Francja, Niemcy, Czechy, Grecja, Rosja i Węgry. Pomoc finansową w wysokości 5 mln funtów zadeklarowała Wielka Brytania. Australia obiecała 2 mln dolarów australijskich (1,4 mln USD). Udzielenie "więcej niż symbolicznej" pomocy zapowiedziała również Brazylia, jedno z największych skupisk libańskiej diaspory. Jak pisze agencja AFP, libańska diaspora we Francji i innych krajach również mobilizuje wsparcie dla ofiar.

Pomóżmy wspólnie Bejrutowi. Dołącz do zbiórki Gazeta.pl dla Fundacji Polskiego Centrum Pomocy Międzynarodowej >>>

DOSTĘP PREMIUM