Protesty po wyborach na Białorusi. Media informują o jednej ofierze śmiertelnej

Białoruskie służby siłowe potwierdziły zastosowanie "specjalnych środków" przeciwko uczestnikom demonstracji w Mińsku. Według agencji Reutera zatrzymano około 1300 osób, są też informacje o rannych. Centrum Wiasna informuje o jednej osobie zabitej
Zobacz wideo

Białoruskie służby siłowe potwierdziły zastosowanie "specjalnych środków" przeciwko uczestnikom demonstracji w Mińsku - poinformowała w nocy z niedzieli na poniedziałek rzeczniczka MSW Białorusi Olga Czemodanowa.

"Funkcjonariusze służb stojących na straży prawa byli zmuszeni zastosować specjalne środki przeciwko uczestnikom niepokojów. Zastosowano specjalną technikę i granaty hukowe" - powiedziała Czemodanowa. Potwierdziła także, że są osoby zatrzymane, ale nie podała ich liczby "ponieważ wydarzenia nadal trwają". Według Czemodanowej sytuacja w Mińsku "jest pod kontrolą", a w mieście zastosowano wzmożone środki bezpieczeństwa.

Protesty na Białorusi. Wielu zatrzymanych

Centrum Wiasna informuje o jednej osobie zabitej w czasie nocnych protestach oraz o 120 zatrzymanych. 

Demonstracje protestacyjne i starcia z milicją wybuchły w Mińsku po ogłoszeniu wyników oficjalnego badania exit poll, według którego w niedzielnych wyborach prezydenckich zwyciężył obecny szef państwa Alaksandr Łukaszenka uzyskując ponad 70 proc. głosów a jego główna rywalka Swiatłana Cichanouska mniej niż 10 proc. głosów.

Demonstracje odbyły się także w kilku innych miastach Białorusi. Według agencji Reutera zatrzymano około 1300 osób, są też informacje o rannych. Są nagrania, na których widać, jak milicyjna ciężarówka wjeżdża w tłum protestujących.

Cichanouska apeluje o powstrzymanie się od przemocy

Opozycyjna kandydatka na prezydenta Białorusi wezwała w nocy z niedzieli na poniedziałek swoich zwolenników i funkcjonariuszy służb siłowych do powstrzymania się od przemocy. Obarczyła też władze odpowiedzialnością za to podczas starć ucierpieli ludzie.

- Chcę poprosić milicję i wojsko aby pamiętali o tym, że są częścią narodu. Chce też poprosić swoich wyborców: unikajcie prowokacji, nie trzeba dawać powodu do stosowania wobec was przemocy - powiedziała Cichanouska cytowana przez jeden z niezależnych portali.

- Wiem, że Białorusini obudzą się jutro w nowym kraju i mam nadzieję, że jutro będą tylko dobre wiadomości. Proszę, zaprzestańcie przemocy - dodała.

Wcześniej Cihanouska oświadczyła, że odpowiedzialność za wydarzenia na ulicach Mińska ponoszą władze, które "nie są w stanie zapewnić bezpieczeństwa obywatelom i w znaczniej mierze sprowokowały taką sytuację".

- Ludzie nie wychodzili z bronią, mają prawo wychodzić na ulice swojego miasta i wyrażać swoje poglądy - dodała Cichanouska cytowana przez jej sekretarz prasową Annę Krasulinę.

Cichanouska oświadczyła, też, że z powodu zablokowania internetu jej sztab nie dysponuje pełnymi informacjami o sytuacji i czerpie je od dziennikarzy.

Wybory na Białorusi

Jeszcze w niedzielę wieczorem rosyjski serwis Lenta.ru poinformował - powołując się na stronę Plane Finder, która lokalizuje samoloty - że maszyna z Aleksandrem Łukaszenką na pokładzie wieczorem wystartowała z Mińska i udała się w kierunku Turcji.

Przez Mińsk i inne białoruskie miasta przetoczyły się protesty, tłumione przez funkcjonariuszy OMON-u. W białoruskiej stolicy słychać było wybuchy grantów hukowych, w Baranowiczach użyto gazu łzawiącego. Nie działa internet, zablokowanych jest część stacji metra, ogromne problemy są nawet ze znalezieniem taksówki.

DOSTĘP PREMIUM