Polska amunicja na Białorusi. Co to jest i skąd się tam wzięła?

"Made in Poland" - taki napis znajduje się na łuskach, które z ulic Mińska zbierał m.in. Sławomir Sierakowski. Publicysta opisuje w "Krytyce Politycznej" przebieg protestów po wyborach prezydenckich na Białorusi.
Zobacz wideo

Sławomir Sierakowski zamieścił zdjęcie znalezionych w Mińsku łusek na swoim profilu na Facebooku. "Wczoraj w nocy uzbrojeni OMON-owcy podczas protestów przy metrze na stacji Puszkinskaja strzelali do nas polskimi kulami. Jak to jest możliwe, że Polska sprzedaje dyktaturze Łukaszenki uzbrojenie?!" - napisał dziennikarz. 

W swojej relacji w "Krytyce Politycznej" stwierdził, że jest to sytuacja wymagająca natychmiastowego wyjaśnienia przez polski rząd. 

O tym, co w rękach trzymał Sierakowski, napisał na Twitterze Remigiusz Wilk z WB Group, zrzeszającej zakłady zbrojeniowe. "Znaleziona łuska jest z naboju ostrzegawczego ślepego ONS-2000 kalibru 12 (12/70) do strzelb gładkolufowych, wyprodukowanego przez FAM Pionki. To amunicja pozbawiona pocisku. Wynikiem "strzału" jest huk, błysk i trochę dymu" - wyjaśnił. 

W lutym tego roku Unia Europejska o kolejny rok przedłużyła embargo zabraniające sprzedaży na Białoruś broni i sprzętów, które mogłyby zostać wykorzystane do stosowania represji. Oznacza to, że również Polska nie może sprzedawać broni Mińskowi. 

Protesty na Białorusi po wyborach prezydenckich

Po tym, jak w niedzielę ogłoszone zostały sondażowe wyniki wyborów prezydenckich, wedle których przytłaczającą większość głosów zdobył Alaksandr Łukaszenka, na ulice białoruskich miast wyszły tłumy demonstrantów. Doszło do starć z milicją i OMON-em, wobec manifestantów użyto armatek wodnych, gazu łzawiącego, a także kul hukowych i gumowych. Protesty trwały również w poniedziałek i zgodnie z zapowiedziami, miały być zaplanowane również na kolejne dni. 

DOSTĘP PREMIUM