Trzy godziny sam na sam z oficerami służb. Sztab Cichanouskiej ujawnia okoliczności jej decyzji o wyjeździe

Swiatłana Cichanouska poszła do siedziby Centralnej Komisji Wyborczej, by złożyć protest wyborczy. W gabinecie szefowej CKW czekało dwóch oficerów sił bezpieczeństwa. - "Pracowano" z nią trzy godziny - mówił w "Światopodglądzie" Kamil Kłysiński z Ośrodka Studiów Wschodnich. Efektem tej "pracy" z Cichanouską jest jej wyjazd na Litwę i nagranie, w którym wzywa, by nie stawiać oporu milicji.
Zobacz wideo

We wtorek rano pojawiła się informacja, że Swiatłana Cichanouska, główna rywalka Alaksandra Łukaszenki w wyborach prezydenckich, znajduje się na Litwie. Wcześniej wyjechały tam jej dzieci. Na Białorusi pozostaje przebywający w więzieniu mąż Cichanouskiej, Siarhej. 

Jej decyzja o wyjeździe z kraju była o tyle zaskakująca, że jeszcze w niedzielę, gdy na ulicach białoruskich miast trwały już masowe protesty, brutalnie tłumione przez milicję i OMON, Cichanouska deklarowała, że nie wyjedzie. I choć sama kandydatka opublikowała wideo, w którym zapewnia, że sama zdecydowała, by wyjechać, przedstawiciele jej sztabu powtarzali, że została do tego zmuszona.

Kilka godzin później opublikowane zostało kolejne wideo, w którym Cichanouska czyta z kartki apel o to, by nie stawiać oporu milicji. Dziękuje też za wsparcie i udział w wyborach. W obu nagraniach występuje w tej samej bluzce. 

Swiatłana Cichanouska wyjechała na Litwę. "Efekty prac białoruskich służb"

Kamil Kłysiński z Ośrodka Studiów Wschodnich stwierdził w rozmowie z Agnieszką Lichnerowicz, że wyjazd Cichanouskiej na Litwę to "z pewnością efekt pracy białoruskich służb". 

Właśnie taki przebieg wydarzeń przedstawiła na konferencji prasowej Maryja Kalesnikawa, szefowa sztabu Wiktara Babaryki, który swe poparcie przekazał Cichanouskiej. - Wczoraj około 16 razem ze Swiatłaną Cichanouską poszliśmy do Centralnej Komisji Wyborczej, by złożyć skargę - wyjaśniała, cytowana przez serwis Radia Svaboda. Wejść do środka udało się Cichanouskiej i jej prawnikowi, Maksymowi Znakowi. Jednak do gabinetu szefowej komisji, Lidzji Jarmoszynej, kandydatka weszła sama. 

- Jarmoszyna bardzo szybko opuściła gabinet, Swiatłana została sama z dwoma wysokimi przedstawicielami organów ścigania. To trwało trzy godziny. W tym czasie do gabinetu wchodzili ludzie z kamerą. Swiatłana nie miała z nami kontaktu. Wideo, które zostało opublikowane, to rezultat tych trzech godzin - mówiła Kalesnikawa. 

- To działanie władz na deeskalację protestów. Cichanouska sama nie wychodziła na ulice, nie stawała na czele tłumów, ale jak będzie dalej od Białorusi, stłamszona, będzie łatwiej pacyfikować protesty - tak postępowanie władz tłumaczył Kamil Kłysiński. 

Co istotne, Kalesnikawa w czasie konferencji przyznała, że rozumie wybór Cichanouskiej. - Rozumiem, jak było jej trudno. Swiatłana, jesteś bohaterką - dodała. 

Swiatłana Cichanouska według oficjalnych wyników wyborów przegrała z Alaksandrem Łukaszenką walkę o prezydenturę. Jednak kandydatka nie uznała swojej przegranej, powołując się m.in. na dane z kilkunastu okręgów wyborczych, w których komisje podały wyniki dające jej przeważającą przewagę. 

Chcesz posłuchać, a nie masz Premium? Podcasty możesz odblokować już za 5 zł

DOSTĘP PREMIUM