Białoruś. Nie dał się zatrzymać milicji. Mężczyźnie z Grodna pomógł uciec tłum [WIDEO]

Centrum Grodna, środek dnia. Dwóch milicjantów prowadzi do radiowozu mężczyznę w pomarańczowej koszulce. Wszystko obserwuje tłum, który skanduje "wypuście, wypuście!". Nagle zatrzymany zaczyna uciekać...

Nagranie z Grodna opublikował na Twitterze serwis tut.by, który szeroko relacjonuje to, co dzieje się na Białorusi, także w mediach społecznościowych.

Wideo przedstawia moment zatrzymania mężczyzny przez milicję. Wydaje się, że nie stawia on oporu i wsiada do radiowozu - dziwne jest tylko to, że siada na przednim siedzeniu pasażera. W tle cały czas słuchać tłum domagający się, by go wypuścić.

Gdy jeden z milicjantów chce już usiąść za kierownicą, a drugi podchodzi do drzwi po drugiej stronie, zatrzymany wybiega ze środka, uderzając mundurowego głową i przewracając. Zatrzymany zostaje powalony na ziemię, a milicjanci zaczynają go bić. Wtedy przyłączają się ludzie z obserwującego sytuację tłumu, którzy odciągają mundurowych. Wywiązuje się szarpanina. Widać, że zatrzymanemu mężczyźnie udaje się uciec.  

Protesty na Białorusi trwają od niedzielnego wieczora, kiedy tuż po zakończeniu wyborów prezydenckich podano wyniki rządowego sondażu exit poll, dające zdecydowane zwycięstwo Alaksandrowi Łukaszence. Potwierdziły to potem oficjalne wyniki wyborów podane przez Centralną Komisję Wyborczą. Zgodnie z nimi kontrkandydatka Łukaszenki, Swiatłana Cichanouska uzyskała mniej niż 10 proc. głosów. Tymczasem ujawniane przez niektóre komisja wyborcze protokoły wskazują, że to właśnie kandydatka popierana przez opozycję zgromadziła w tych okręgach przeważające poparcie. 

Sama Cichanouska początkowo deklarowała, że nie uznaje przegranej i wzywała do rozmowy o pokojowym przekazaniu władzy. Jednak we wtorek okazało się, że kandydatka wyjechała na Litwę - jak mówią jej współpracownicy, została do tego wyjazdu zmuszona. W więzieniu przebywa już jej mąż, ich dzieci wyjechały z Białorusi jeszcze w czasie kampanii wyborczej. 

DOSTĘP PREMIUM