Polak zwolniony z białoruskiego aresztu: 15 godzin tortur na milicyjnej sali do koszykówki. To był koszmar

- Bili nas, kazali klęczeć na kolanach z pięć godzin ze skutymi rękami za plecami. Bili pałkami, kopali - tak o pobycie w białoruskim więzieniu mówi jeden ze zwolnionych wczoraj Polaków.
Zobacz wideo

Podczas protestów po wyborach prezydenckich, które trwają od niedzielnego wieczoru, zostało zatrzymanych czterech obywateli polskich. Trzech zostało zwolnionych.

Witold Dobrowolski i Kacper Sienicki w rozmowie z reporterem TVN opowiadają, że po zatrzymaniu przez OMON byli torturowani. - 15 godzin tortur na milicyjnej sali do koszykówki. Tam zebrali ze 300 osób. Bili nas, kazali klęczeć na kolanach z pięć godzin ze skutymi rękami za plecami. To był koszmar, który trwał 15 godzin. Bili pałkami, kopali - relacjonuje Dobrowolski.

- Wrzucili nas do więźniarki. Jeszcze przed wejściem do więźniarki, zostaliśmy pobici. OMON-owcy prawdopodobnie ukradli mi moją kamerę, bo gdy podpisywano protokół, to się już nie odnalazła -wspomina Siennicki.

Obaj Polacy podkreślają, że nie było podstaw do zatrzymania. Dobrowolski to fotoreporter, który za zdjęcia z protestów w Hongkongu został nagrodzony w prestiżowym konkursie World Press Photo.

Trzej z czterech zatrzymanych podczas ostatnich protestów Polaków został zwolnionych wczoraj (w czwartek 13 sierpnia). Wciąż oczekiwana jest informacja na temat ostatniego, czwartego zatrzymanego obywatela naszego kraju.

Do tej pory, według oficjalnych informacji, podczas manifestacji na Białorusi zatrzymano ok. siedem tysięcy osób.

Posłuchaj podcastu.

DOSTĘP PREMIUM