"Teza o Łukaszence, jako ostatnim obrońcy niepodległości Białorusi nie wytrzymała"

Andrzej Poczobut, dziennikarz polonijny analizował w programie specjalnym w TOK FM sobotnie wypowiedzi białoruskiego prezydenta, który odbył telefoniczną rozmowę z Władimirem Putinem. Według niego są one sygnałem dla służb siłowych i do nomenklatury. - Za mną stoi Putin, za mną stoi rosyjska potęga. Nie ważcie się wystąpić przeciwko mnie - tłumaczył ten przekaz gość Agnieszki Lichnerowicz.
Zobacz wideo

W sobotę Alaksandr Łukaszenka odbył telefoniczną rozmowę z Władimirem Putinem. "Uzgodniliśmy: przy pierwszej naszej prośbie będzie udzielona wszechstronna pomoc w kwestii zagwarantowania bezpieczeństwa Republiki Białorusi" - oświadczył następnie białoruski przywódca cytowany przez agencję BiełTA. Tego samego dnia Łukaszenka stwierdził też podczas narady w ministerstwie obrony, że białoruscy wojskowi mają wystarczająco zasobów, by ochronić siebie, swoje rodziny i zapewnić bezpieczeństwo w państwie. 

Andrzej Poczobut, dziennikarz polonijny w Białorusi tłumaczył w programie specjalnym w TOK FM, że przekaz Łukaszenki różni się od "suchego, lakonicznego" przekazu Kremla. - Więc my nie wiemy co tak naprawdę tam padło, o co prosił Łukaszenka, co uzyskał.  Sedno sprawy jest takie, że bez wątpienia Władimir Putin, Rosja w tej kampanii od samego początku popierali Alaksandra Łukaszenkę, chociaż byli zainteresowani oczywiście, żeby był on osłabiony - mówił gość Agnieszki Lichnerowicz, zwracając uwagę, że nie chodziło o relacje białoruskiego przywódcy z Zachodem, ale o jego osłabienie wewnątrz Białorusi. - Dlatego, że jeśli on jest osłabiony wewnątrz Białorusi, jest też osłabiony w relacjach z Władimirem Putinem. No i tak się stało. Łukaszenka jest dzisiaj wrakiem polityka. On nie jest w stanie wygrać jakichkolwiek wyborów na Białorusi - ocenił.

Blokada na podcaście? Odblokuj wszystkie podcasty za 5 zł

Poczobut podkreślił także, że "teza o Łukaszence, jako ostatnim obrońcy niepodległości Białorusi nie wytrzymała". - Tylko ten jego fotel zaczął się niebezpiecznie bujać, on natychmiast zwraca się do Władimira Putina i zaczyna straszyć swoje społeczeństwo i swoją nomenklaturę tym, że uzyska rosyjskie poparcie - stwierdził dziennikarz. 

Jego zdaniem wypowiedź Łukaszenki jest zatem sygnałem przede wszystkim do wewnątrz kraju. - Jest sygnałem dla służb siłowych, do nomenklatury: za mną stoi Putin, za mną stoi rosyjska potęga. Nie ważcie się wystąpić przeciwko mnie. Tak ja odczytuje ten sygnał - wyjaśniał gość TOK FM, wskazując, że apel do Putina ma scementować resorty siłowe i urzędniczy pion władzy. 

Protesty na Białorusi

Protesty na Białorusi trwają już tydzień. Zatrzymano ok. 7 tys. osób. Prowadząca program Agnieszka Lichnerowicz pytała Andrzeja Poczobuta, które z działań miały do tej pory największe znaczenie. 

Jednym z wymienionych przez niego elementów było dołączenie do protestu największych białoruskich przedsiębiorstw. - Razem to setki tysięcy ludzi. Natychmiast jak pojawiła się informacja o tym, że zaczynają dołączać do strajku te fabryki, Alaksander Łukaszenka zrobił krok do tyłu - przypomniał dziennikarz. 

Dodał, że bardzo znacząca jest także zapowiedź strajku w państwowej telewizji. - To jest czołowa tuba propagandowa. Jeżeli załamie się propaganda, to będzie bardzo poważny cios. (...) W momencie kiedy propaganda przestanie działać, wyłączy się, to będzie bardzo poważna sytuacja. Można wtedy będzie mówić o pęknięciu wewnątrz obozu władzy - ocenił. 

Lichnerowicz zwróciła uwagę także na pojawiające się w sieci filmiki, na których żołnierze lub przedstawiciele służb wyrzucają do koszy na śmieci mundury czy medale. 

Andrzej Poczobut podkreślił jednak, że 99 proc. nagrań przedstawia byłych żołnierzy. - Było kilka wypadków na terenie Białorusi, kiedy człowiek, który służy, składał rezygnację. Dosyć często ci ludzie byli natychmiast aresztowani. I są traktowani przez resztę jak zdrajcy. Ta sytuacja nie jest taka różowa, jak mogłoby się wydawać z tych filmików. One bardzo dobrze obrazują stosunek tych, którzy kiedyś służyli i teraz zobaczyli to, co się dzieje - wyjaśniał, zaznaczając jednak, że nie odzwierciedlają one wcale obecnych przedstawicieli resortów siłowych. 

Na następny program specjalny poświęcony sytuacji na BIałorusi zapraszamy w niedzielę o 19. 

DOSTĘP PREMIUM