Białoruś. Zatrzymania przed fabryką traktorów, milicja w teatrze. Media informują o kolejnej ofierze śmiertelnej

Siły OMON w środę rozpędziły ludzi zgromadzonych przed fabryką traktorów w Mińsku (MTZ), a MSW potwierdziło zatrzymanie dwóch osób. Wejścia do teatru im. Janki Kupały, gdzie doszło do masowych zwolnień z powodu protestów, pilnuje milicja. Trwa protest w Salihorsku. "Dzisiaj rano przy wejściu do zakładów MTZ odbyła się nielegalna akcja, której uczestnicy utrudniali pracownikom wejście do pracy" - podało w komunikacie MSW.
Zobacz wideo

Jak poinformowano, gdy tłum nie posłuchał wezwań do rozejścia się, zatrzymano dwóch najbardziej aktywnych uczestników zgromadzenia. Wcześnie rano przed wejściem do MTZ zebrało się kilkaset osób, które chciały wesprzeć uczestników strajku. W piątek przystąpienie do niego ogłosiło kilka tysięcy osób. Informowano również o częściowym wstrzymaniu produkcji.

Siarhiej Dyleuski, lider komitetu strajkowego, który miał być rano przed MTZ, powiedział PAP przez telefon, że ze względu na obecność OMON nie pojechał tam w obawie przed zatrzymaniem. Wskazał również, że w ostatnich dniach kierownictwo zagroziło pracownikom zwolnieniami, domagając się zaprzestania protestu. - Po tym z 4000 ludzi w piątek zrobiło się we wtorek 300. Ludzie wzięli we wtorek udział w protestach, idąc na bezpłatny urlop, ale już mamy informacje, że dzisiaj nie są wpuszczani na teren zakładu - powiedział Dyleuski.

"Złe wieści. Prewencyjne oddziały policji są znów na ulicach Mińska. Niektóre wiece i protesty są zakłócane. Ludzie znów są zatrzymywani (...).  Zastraszanie pracowników" - napisał na Twitterze Franak Viacorka oraz podkreślił, że Białoruś "miała trzy dni pokoju", co pozwoliło Łukaszence "przegrupować się i kontratakować". Jego zdaniem można oczekiwać dalszej eskalacji. 

Wejście do teatru pilnowane przez policję, malejące szeregi strajkujących w Salihorsku

Pracownicy Teatru im. Janki Kupały poinformowali z kolei Radio Swaboda o jego zamknięciu na dwa dni z powodu "procedur sanitarnych". Wejścia do budynku pilnuje milicja. Dyrektor teatru Paweł Łatuszka został zwolniony po tym, jak poparł białoruskie protesty przeciwko sfałszowaniu wyborów. Po zwolnieniu dyrektora rezygnację złożyli aktorzy i zespół oprócz pracowników technicznych.

Strajk kontynuuje część pracowników telewizji państwowej - Biełteleradiokompanii. W mediach, w tym na portalu Radio Swaboda, pojawiła się informacja, że kierownictwo telewizji zatrudniło operatorów i pracowników technicznych przybyłych z Rosji. 

Na rynku w Salihorsku odbywa się z kolei protest strajkujących robotników zakładów Biełaruskalij. "Szeregi strajkujących maleją pod bezprecedensowym naciskiem ze strony kierownictwa" - powiedział cytowany przez portal TUT.by Anatol Bakun z komitetu strajkowego. Kierownictwo ostrzegło m.in., że robotnicy będą musieli zwrócić koszty przestoju. Jak podaje TUT.by, oświadczenie o strajku podpisało ponad 4 tys. pracowników, jednak część z nich kontynuuje pracę, przy tym w niektórych kopalniach zatrzymano wydobycie rudy.

Protesty na Białorusi. Trzecia ofiara śmiertelna

W szpitalu w Mińsku zmarł w środę 43-letni Hienadź Szutau z Brześcia, który 11 sierpnia został postrzelony podczas protestów w tym mieście - podał portal TUT.by. Krewni dopiero po dwóch dniach odnaleźli go w mińskim szpitalu wojskowym. Miał ranę postrzałową głowy.

Krewni mężczyzy powiedzieli TUT.by, że według świadków nie uczestniczył on w żadnych bójkach, a po prostu szedł ulicą. Według przytoczonych relacji strzał został oddany z dachu budynku.

Mężczyzna trafił najpierw do szpitala w Brześciu, a następnie śmigłowcem został przetransportowany do szpitala wojskowego w Mińsku. Według córki miał ranę postrzałową głowy i poważne uszkodzenie mózgu.

Wcześniej MSW potwierdziła, że w Brześciu milicja używała ostrej broni. Podano wówczas, że raniono jedną osobę w obronie koniecznej przed napaścią "agresywnej grupy ludzi, uzbrojonych w metalowe pręty".

Szutau jest trzecią ofiarą śmiertelną podczas brutalnie stłumionych przez milicję i wojska MSW protestów powyborczych na Białorusi. W trakcie akcji struktur siłowych zatrzymano blisko 7000 osób.

DOSTĘP PREMIUM