Komu na rękę jest śmierć Nawalnego? "Nie tylko Putin mógł to zlecić". Ekspertka przedstawia teorie

Lista osób, którym na rękę byłoby otrucie Aleksieja Nawalnego, jest długa. Zaczyna się od samego Władimira Putina, któremu Nawalny wiele razy zaszedł za skórę - mówiła w TOK FM Katarzyna Chimiak ze stowarzyszenia "Za Wolną Rosję" i Instytutu Spraw Publicznych.
Zobacz wideo

Aleksander Nawalny jest w śpiączce, walczy o życie podłączony do respiratora. Jego współpracownicy twierdzą, że został celowo otruty. Czy może odpowiadać za to Kreml?

- Nawet jeśli to nie był sam Putin, ale ktoś z jego otoczenia, to odpowiedzialność i tak spoczywa na Putinie w tym sensie, że to on stworzył system, który takie rzeczy czyni możliwym. Opozycjoniści, niezależni dziennikarze praktycznie każdego dnia mogą się obawiać o swoje życie - mówiła Katarzyna Chimiak w rozmowie z Jakubem Janiszewskim.

Dziennikarz TOK FM dopytywał, dlaczego ktoś miałby zabijać Nawalnego akurat teraz. Przecież opozycjonista działa już od wielu lat.

- Jedni wskazują na Białoruś, mówiąc, że Putin mógł obawiać się, że zainspirowani protestami na Białorusi Rosjanie zorganizują jakieś masowe protesty u siebie. Nawalny jako główny polityk opozycji, który ma sieć sztabów w całym kraju, mógłby w takich protestach odegrać istotną rolę - stwierdziła ekspertka ze stowarzyszenia "Za Wolną Rosję" i Instytutu Spraw Publicznych.

Podkreśliła jednak, że teorii na temat możliwych przyczyn otrucia Nawalnego jest znacznie więcej. - Mi bardziej wiarygodne wydają się domysły osób, które wskazują na to, że ważniejszy jest kontekst regionalny. 13 września mają się odbyć w Rosji wybory różnego szczebla, w tym wybory uzupełniające do Dumy, wybory do rad miejskich. Właśnie w związku z przygotowaniami do tych wyborów: szkoleniem obserwatorów, wspieraniem kandydatów niezależnych, Nawalny poleciał do Tomska i Nowosybirska - tłumaczyła Chimiak.

Jej zdaniem wizyta Nawalnego mogła być nie na rękę lokalnym władzom, zwłaszcza, że opozycjonista "kręcił tam filmy, które miały pokazać korupcję syberyjskich polityków". Ekspertka przedstawiła jeszcze jedną teorię, według której obecny moment był po prostu dogodny dla Kremla na usunięcie Nawalnego - uwaga wszystkich jest teraz skierowana na Białoruś.

Aleksiej Nawalny w szpitalu

Nawalny przebywa obecnie w szpitalu w Omsku. Jego rzeczniczka kategorycznie twierdzi, że przyczyną jego stanu była trucizna dodana do herbaty, którą wypił przed lotem na Syberię. Lekarze odmówili podania mediom informacji o diagnozie, nie wykluczają jednak zatrucia.

- Media rządowe od razu zaczęły sugerować, że może to kwestia narkotyków, nadużywania alkoholu, leku, który miał niwelować efekty kaca - powiedziała Chimiak. Przypomniała jednak, że wielu rosyjskich dziennikarzy zostało otrutych w podobnych okolicznościach i miało identyczne objawy, co Nawalny. Truciznę w herbacie podano m.in. Annie Politkowskiej i Aleksandra Litwinienko.

Współpracownicy Nawalnego poinformowali, że jego lekarz podjął starania, by opozycjonista trafił do kliniki w Niemczech.

DOSTĘP PREMIUM