Rau zdradza, o czym rozmawiali szefowie dyplomacji państw UE w Berlinie. "Rusza procedura sankcji"

Wszystko wskazuje na to, że rusza procedura sankcji dla wysokich urzędników białoruskich. Jest na to silny nacisk. Doszliśmy też jednomyślnie do wniosku, że UE winna domagać się od Rosji umiędzynarodowienia dochodzenia ws. próby otrucia Nawalnego - mówił w piątek szef MSZ Zbigniew Rau, relacjonując nieformalne spotkanie szefów dyplomacji państw UE.
Zobacz wideo

Minister spraw zagranicznych uczestniczył w Berlinie w spotkaniu szefów dyplomacji państw UE w formule Gymnich. Wśród głównych tematów dyskusji znalazły się m. in. sytuacja na Białorusi, próba otrucia rosyjskiego opozycjonisty Aleksieja Nawalnego oraz konflikt między Turcją a Grecją i Cyprem.

Białoruś - presja na sankcje

Zaznaczając, że spotkanie miało charakter nieformalny, Rau powiedział dziennikarzom, że ministrowie doszliśmy jednogłośnie do wniosku, że "stale pogarszająca się sytuacja na Białorusi jednoznacznie wymaga wielopłaszczyznowej reakcji Unii Europejskiej".

- Jesteśmy gotowi przygotować z jednej strony, i ten proces już się zaczął, sankcje, a z drugiej strony taki pakiet unijny dla społeczeństwa białoruskiego - powiedział szef MSZ.

- Wszystko wskazuje na to, że - tak jak postanowiliśmy - rusza ta procedura sankcji i nie kryję się z tym, że jest silny nacisk przede wszystkim, ale nie tylko, państw naszego regionu, ale nie tylko, bo także Włoch, Danii, żeby te sankcje zmaterializować jak najszybciej - mówił Rau.

Dopytywany, na czym sankcje miałyby polegać, odpowiedział, że "to mają być sankcje natury personalej - zakaz wjazdu do Unii Europejskiej i adresatami tych sankcji będą wysocy urzędnicy państwa białoruskiego". - Sił, na których ciąży odpowiedzialność za te okrucieństwa, które miały miejsce. Także pewnie i fałszowanie wyborów też, ale przede wszystkim, ponieważ mamy ewidentnie do czynienia z ofiarami, tych wydarzeń, więc przede wszystkim rzecz będzie dotyczyć tych, którzy dopuścili się tych haniebnych czynów - mówił.

- Lista nie jest zamknięta. Po prostu uruchamiamy takie procedury, a zależnie od rozwoju wypadków ona oczywiście będzie rosła, więc sądzę, że atutem tego rozwiązania jest to, co można nazwać elastycznością strony unijnej w tej kwestii - podkreślał szef MSZ.

"W sprawie Nawalnego byliśmy jednomyślni"

- Jednomyślnie doszliśmy do wniosku, że wszyscy popieramy i tym samym UE winna poprzeć domaganie się od władz rosyjskich umiędzynarodowienia tego dochodzenia. Sprawa jest jasna. To, co się stało, ta próba otrucia czołowego działacza opozycji demokratycznej w Rosji, jednoznacznie wskazuje na stan poszanowania praw człowieka i kondycję demokracji w Federacji Rosyjskiej" - mówił szef MSZ.

Podkreślił, że trudno zaufać władzom rosyjskim, że przeprowadzą gruntowne i obiektywne śledztwo, znajdą winnych, a potem w sposób transparentny i kompleksowy podzielą się rezultatami tego dochodzenia z międzynarodową opinią publiczną.

Lekarze z berlińskiego szpitala Charite poinformowali w piątek, że stan Aleksieja Nawalnego jest stabilny, symptomy ustępują, ale rosyjski opozycjonista jest nadal utrzymywany w śpiączce farmakologicznej.

Nawalny został najpierw hospitalizowany 20 sierpnia w Omsku na Syberii. Poczuł się źle na pokładzie samolotu lecącego z Tomska do Moskwy i stracił przytomność. Samolot z chorym opozycjonistą musiał lądować w Omsku. Na prośbę rodziny Nawalny w nocy z piątku na sobotę został przetransportowany lotniczym ambulansem z Omska do szpitala w Berlinie. Wstępna diagnoza niemieckich specjalistów wskazała na możliwą próbę otrucia opozycjonisty.

Konflikt na Morzu Śródziemnym

Pytany o konflikt na Morzu Śródziemnym między Turcją a Grecją i Cyprem Rau odparł, że sytuacja jest skomplikowana i należy prowadzić dialog między wszystkimi stronami.

- Ustalenia na dzień dzisiejszy są takie, że dajemy szanse Turcji na przystąpienie do autentycznego dialogu z UE, która będzie bronić właśnie tych dwóch zasad - suwerenności swoich państw członkowskich, ale także zasad prawa międzynarodowego - mówił Rau.

- Jeśli z tego zaproszenia do negocjacji władze tureckie nie skorzystają, to wtedy najprawdopodobniej zostanie uruchomiony ten mechanizm sankcji - dodał szef polskiej dyplomacji.

Turcja toczy spór z Grecją i Cyprem o prawa do eksploatacji złóż gazu na Morzu Śródziemnym, pod wodami, które państwa te uważają za swoje. Po tym, jak Turcja wysłała w sporny rejon statek badawczy Oruc Reis, doszło do morskiej konfrontacji między marynarkami Grecji i Turcji, choć dotąd nie przerodziło się to w użycie siły.

Napięć między sąsiadami nie zmniejszyła próba mediacji podjęta przez szefa MSZ Niemiec Heiko Maasa, który we wtorek odwiedził Ateny i Ankarę. Dodatkowo w środę ministerstwo obrony Grecji oznajmiło, że wraz z Cyprem, Francją i Włochami wyśle w obszar wschodniego Morza Śródziemnego okręty wojenne i siły powietrzne, by odbyć wspólne ćwiczenia wojskowe.

Poza poszukiwaniem złóż gazu na Morzu Śródziemnym Turcja oznajmiła w ubiegłym tygodniu o odkryciu największego na Morzu Czarnym depozytu gazu, które zamierza zacząć eksploatować w 2023 r.

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan oznajmił w środę, że zrobi wszystko, by zapewnić Turcji prawa do korzystania ze złóż ropy i gazu na Morzu Śródziemnym, Egejskim i Czarnym. Zagroził, że przeciwstawienie się Turcji może doprowadzić inne państwa "do ruiny".

DOSTĘP PREMIUM