W 23 lata z Ziemi "zniknęło" 28 bilionów ton lodu. "Jest się czym martwić"

- Są symulacje, które w obrazowy sposób pokazują przyrost wody. W przypadku naszego kontynentu najbardziej zagrożone są jego zachodnie wybrzeża: Belgia, Holandia czy Dania. W Polsce przy takim wzroście znikną Żuławy, zmieni się znacząco obszar Zalewu Szczecińskiego, z ledwością utrzyma się obecna linia brzegowa - mówił w TOK FM prof. dr hab. Krzysztof Migała.
Zobacz wideo

Brytyjscy naukowcy wyliczyli, że od 1994 do 2017 roku z Ziemi "zniknęło" 28 bilionów (28 000 000 000 000) ton lodu. Jak przypomniała Agnieszka Lichnerowicz, prowadząca audycję "Światopodgląd", gdyby tym lodem "pokryć" Wielką Brytanię, to warstwa miałaby nawet 100 metrów wysokości. - Kriosfera (część hydrosfery, obejmująca wody w postaci niezanikającego lodu lodowcowego, morskiego i gruntowego - red.) topi się przynajmniej 100 lat, ale ostatnio ten proces przyspieszył. W tym czasie poziom wód w oceanach podniósł się aż o 15-20 cm. - Są prognozy, które mówią, że jeśli lody będą topnieć w takim tempie, to do końca stulecia ten poziom podniesie się nawet od 70 do 100 cm, więc jest czym się martwić - przyznał prof. dr hab. Krzysztof Migała, kierownik Zakładu Klimatologii i Ochrony Atmosfery Instytutu Geografii i Rozwoju Regionalnego Uniwersytetu Wrocławskiego.

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

Lichnerowicz wskazała, że brytyjscy naukowcy wyliczyli, iż każde podniesienie poziomu oceanów o 1 cm  oznacza konieczność wysiedlenia nawet miliona osób. - To faktycznie spektakularne pokazanie sprawy. Są symulacje, które w obrazowy sposób pokazują taki przyrost wody. Chociażby w przypadku naszego kontynentu najbardziej zagrożone są jego zachodnie wybrzeża: Belgia, Holandia czy Dania. W Polsce przy takim wzroście znikną Żuławy, zmieni się znacząco obszar zalewu Szczecińskiego, z ledwością utrzyma się obecna linia brzegowa - mówił dalej prof. Migała.

Przypominał, że lodowce kurczą się na całym świecie i jest to poważny problem dla środowiska. - Na oczach jednego pokolenia widać, jak zmienia się środowisko. Małe lodowce, na przykład w Alpach, przestają istnieć. A one są rezerwuarem słodkiej wody, do tego odgrywają ważną rolę w systemie klimatycznym. Regulują wymianę ciepła w bilansie radiacyjnym. Chłodne powierzchnie nie dopuszczają do przegrzewania się powierzchni ziemi - podkreślał ekspert i dodawał, że winnym tego procesu jest efekt cieplarniany, który jest szczególnie widoczny w regionach polarnych naszej planety.

Jak chronić lodowce?

O tym, jak chronić lodowce przed topnieniem mówił niedawno w TOK FM dr Jakub Małecki, glacjolog z Wydziału Nauk Geograficznych i Geologicznych UAM. Jednym ze sposobów jest przykrywanie ich ogromnymi białymi prześcieradłami. Sprawiają one, że światło słoneczne jest odbijane, a lodowiec nie nagrzewa się tak szybko. Inny sposób to posypywanie bardzo jasnym proszkiem, neutralnym dla środowiska, np. z małych krzemowych kuleczek. Tu również chodzi o to, by odbijać światło słoneczne. Jakąś metodą jest również sztuczne dośnieżanie lodowców. Ale ekspert podkreślał, że to wszystko są działania doraźne, które na dłuższą metę będą skuteczne tylko punktowo. - To jest nakładanie plastra na bardzo chorego pacjenta. Wiąże się to z ogromnymi kosztami logistycznymi i może działać tylko punktowo. Jedyny realny sposób to szybkie ograniczenie emisji CO2. Od tego nie da się uciec - wskazał. 

DOSTĘP PREMIUM