To koniec Białoruskiej Doliny Krzemowej? "To, że reżim Łukaszenki zemści się na sektorze IT, było oczekiwane"

Białoruska branża IT zaangażowała się w protesty przeciwko reżimowi i ponosi tego konsekwencje. Jak mówił w TOK FM wicedyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich Wojciech Konończuk, już około 200 białoruskich firm myśli o całkowitej lub częściowej przeprowadzce za granicę. - Jest zagrożenie, że ten białoruski cud IT zmierza do końca - wskazał.
Zobacz wideo

Trwające od miesiąca protesty na Białorusi wskutek sfałszowanych wyborów prezydenckich mogą położyć kres świetnie prosperującemu mińskiego Parkowi Wysokich Technologii, określanemu jako Białoruska Dolina Krzemowa. To skupione w jednym miejscu spółki informatyczne, które przebiły się na międzynarodowe rynki oraz stworzone przez międzynarodowe firmy ośrodki rozwojowe. Jak mówiła w "Światopodglądzie" w TOK FM Agnieszka Lichnerowicz, miejsce to odpowiada za 6 proc. eksportu Białorusi. Jest tam prawie 900 firm, w których pracuje 63 tys. specjalistów.

Pracownicy IT bardzo zaangażowali się w protesty przeciwko Alaksandrowi Łukaszence i reżimowi białoruskiemu, za co ponieśli konsekwencje. Jednym z głośniejszych przypadków była firma PandaDoc, której założyciel Mikita Mikado stworzył m.in. program wsparcia dla funkcjonariuszy milicji odchodzących ze służby. Został zatrzymany. - Czy to koniec Białoruskiej Doliny Krzemowej? - zastanawiała się redaktor Lichnerowicz.

- To pytanie otwarte. Na pewno widoczne są zagrożenia i dla firm, które tam są, i dla ludzi, którzy tam pracują - odparł jej gość Wojciech Konończuk, autor tekstu "Białoruska wyspa nowoczesności" w "Tygodniku Powszechnym". Powtórzył, że informatycy "jednoznacznie wsparli" protesty na Białorusi, co - jak dodał - wydaje się oczywiste. - To są bardzo młodzi ludzie. Średnia wieku programistów tam zatrudnionych to ledwie 30 lat. Oni wprawdzie mieszkają w Mińsku, ale do pracy "chodzą" do Europy Zachodniej i do Doliny Krzemowej, w sensie wirtualnym oczywiście, więc oni funkcjonują w trochę w innym systemie wartości - wyjaśniał.

Podcast jest zablokowany? Za 5 złotych odblokujesz wszystkie!

- Tego, że oni i ich szefowie wsparli te protesty i opracowali różne rozwiązania technologicznie, należało się spodziewać. I to, że reżim odpowie i zemści się na białoruskim sektorze IT, też było oczekiwane - mówił Konończuk. Jak to się może skończyć? Zdaniem gościa TOK FM są już pierwsze badania, które wskazują, że około 200 białoruskich firm IT myśli o całkowitej lub przynajmniej częściowej przeprowadzce za granicę. - I jeśli to się stanie, jest zagrożenie, że ten białoruski cud IT zacznie zmierzać ku końcowi - stwierdził.

Redaktor Lichnerowicz zauważyła, że taka sytuacja jeszcze bardziej pogrążyłaby białoruską gospodarkę, która i tak jest w kiepskiej kondycji. Tym samym byłby to kolejny cios dla Alaksandra Łukaszenki. - Zdecydowanie tak. Tylko trzeba pamiętać, co jest priorytetem dla Łukaszenki. Bynajmniej nie sytuacja gospodarcza, może gdzieś na trzecim planie, ale przede wszystkim utrzymanie władzy za wszelką cenę. Temu poświęca działania na innych frontach - mówił Konończuk.

DOSTĘP PREMIUM