Zaprzysiężenie Łukaszenki po kryjomu. "Pojawia się określenie tchórz"

Aleksandr Łukaszenka, mimo masowych protestów Białorusinów przeciwko sfałszowanym wyborom, w tajemnicy ponownie objął urząd. - To dowód jego słabości - oceniał w TOK FM ekspert.
Zobacz wideo

W środę - bez wcześniejszych zapowiedzi i mimo trwających od ponad miesiąca masowych wieców sprzeciwu - Alaksandr Łukaszenka po raz kolejny został zaprzysiężony na prezydenta Białorusi. Z tej okazji pałac prezydencki w Mińsku na czas inauguracji został kompletnie odgrodzony od reszty miasta, a samej uroczystości - wbrew prawu - nie transmitowano w białoruskiej telewizji. - To zdecydowany dowód słabości Łukaszenki - oceniał w TOK FM wicedyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich Wojciech Konończuk.

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Ekspert podkreślał, że w czasie swojego wystąpienia Łukaszenka robił dobrą minę do złej gry. - Jeśli ktoś wierzy w jego narrację, to sytuacja jest opanowana, protesty minęły, a on wygrał przeważającą większością głosów. Tylko przeprowadzenie na prędko tej inauguracji zdaje się mówić co innego - wskazywał Konończuk. 

A to zdaniem eksperta jeszcze mocniej wpłynie na niezadowolenie Białorusinów. - Percepcja tego wydarzenia w społeczeństwie jest jednoznacznie negatywna. Często w relacjach ludzi pojawia się słowo tchórz. Władze chciały stworzyć pozór, że wszystko jest w porządku, a jest zdecydowanie odwrotnie - mówił gość TOK FM. 

Do tego już motywuje białoruska opozycja, która apeluje o dalszą jedność i stosowanie aktów obywatelskiego nieposłuszeństwa wobec reżimu. - Myślę, że to kolejny element, który sprawi, że te protesty dostaną nowego kopa - podsumował ekspert. Milicja w Mińsku potwierdziła zatrzymania "kilku osób" za udział w środowych akcjach protestu przeciwko zaprzysiężeniu. 

Kraje nie chcą uznawać Łukaszenki

Polski MSZ dołączył do innych krajów i nie uznaje Aleksandra Łukaszenki za właściwie wybranego prezydenta Białorusi. "Prezydent wybrany w niedemokratycznych wyborach nie może zostać uznany za legalnie sprawującego władzę niezależnie od tego czy zaprzysiężenie będzie potajemne, czy oficjalne" - podkreśla ministerstwo spraw zagranicznych.

DOSTĘP PREMIUM