Konserwatywna sędzia, matka siedmiorga dzieci. Kim jest Amy Barrett, kandydatka Trumpa do Sądu Najwyższego?

Duże kontrowersje wzbudza zaprezentowana przez Donalda Trumpa kandydatka do Sądu Najwyższego. - Amy Coney Barrett to konserwatywna sędzia, która karierę w sądownictwie wyższego szczebla Stanów Zjednoczonych ma dosyć krótką - mówił w TOK FM dr hab. Paweł Laidler, amerykanista z Instytutu Amerykanistyki i Studiów Polonijnych Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Zobacz wideo

Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump - w nocy z soboty na niedzielę polskiego czasu - przedstawił swoją kandydatkę do Sądu Najwyższego. To 48-letnia sędzia Amy Coney Barrett. Decyzja ta wzbudza duże kontrowersje. Część polityków przekonuje, że Trump nie powinien uzupełniać wakatu w tej ważnej instytucji do wyborów prezydenckich. Dyskusje wywołuje też sama kandydatka.

- Amy Coney Barrett to konserwatywna sędzia, która karierę w sądownictwie wyższego szczebla Stanów Zjednoczonych ma dosyć krótką. W 2017 roku została nominowana i zatwierdzona przez Senat jako jedna z sędzi, która będzie orzekała na poziomie apelacyjnym. I już wtedy wzbudzała pewien opór demokratów - mówił w TOK FM dr hab. Paweł Laidler. - Demokraci uważali, że jej mocno konserwatywne poglądy niekoniecznie są tymi, które oni chcieliby widzieć w sądzie apelacyjnym. Tymczasem mijają trzy lata i jest wielkie prawdopodobieństwo, że ta osoba będzie sędzią Sądu Najwyższego - dodał.

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

Laidler wskazał, że sędzia Barrett przygotowała kilka sędziowskich opinii, w których wyrażała jednoznaczne zdanie na temat spraw światopoglądowych. - Mówimy o takich sprawach jak kwestia prawa do noszenia broni, prawa do aborcji czy sprawy związane choćby z reformą systemu zdrowia wprowadzoną przez Baracka Obamę. To są wszystko sprawy, które mogą z tych niższych sądów trafić właśnie do Sądu Najwyższego i kto wie, może Amy Barrett będzie już wtedy w tej instytucji - przewidywał gość TOK FM. Amerykanista zwrócił uwagę, że przewiduje się, że większość w Sądzie Najwyższym z jej mocnym konserwatywnym głosem "zrewiduje bardzo wiele światopoglądowych orzeczeń nawet sprzed 30 czy 40 lat".

Trump przedstawia kandydatkę do Sądu Najwyższego. Co dalej?

Amy Barrett cieszy się poparciem środowisk konserwatywnych i parlamentarzystów Partii Republikańskiej. Ma siedmioro dzieci, w tym dwoje adoptowanych z Haiti. - To kobieta o niebywałych osiągnięciach, olbrzymim intelekcie, solidnych referencjach i niezachwianej lojalności wobec Konstytucji - tak swoją kandydatkę zachwalał w Białym Domu Donald Trump. Samo poparcie prezydenta jednak nie wystarczy, by znaleźć się w Sądzie Najwyższym.

Jak wyjaśniał Paweł Laidler, procedura powoływania sędziów jest podzielona na dwie części. Pierwsza to właśnie wskazanie kandydata przez prezydenta, a druga - decyzja Senatu. - W Senacie debatuje się dni, a nawet czasem tygodnie, na temat tego, czy dana osoba będzie gwarantowała niezależne orzecznictwo. Wiele zależy od partii, która ma większość w Senacie. Teraz, przynajmniej do wyborów, tą partią są Republikanie - przypomniał gość Macieja Zakrockiego. W związku z tym, jak dodał, już pojawiają się głosy, że będą chcieli podjąć decyzję w sprawie kandydatki dość szybko - tak, by Amy Coney Barrett mogła zostać sędzią Sądu Najwyższego jeszcze przed wyborami prezydenckimi w USA.

Demokraci stawiają opór

Demokraci przekonują, że z powołaniem nowego sędziego nie ma się co spieszyć. Kandydat Demokratów na prezydenta USA Joe Biden wezwał amerykański Senat, by przed wyborami nie zatwierdzał nominacji do Sądu Najwyższego. Polityk uważa, że powinno się wstrzymać do czasu, aż Amerykanie wybiorą swojego następnego prezydenta.

Jeśli Senat zatwierdzi nominację 48-letniej Barrett, to zastąpi ona w Sądzie Najwyższym zmarłą 18 września ikonę liberalnego sądownictwa Ruth Bader Ginsburg. W takim przypadku konserwatyści mieliby w Sądzie Najwyższym przewagę nad liberałami sześć do trzech.

DOSTĘP PREMIUM